Bojkot hurtowni – apel Izby Księgarzy we Wrocławiu

Bojkot hurtowni – apel Izby Księgarzy we Wrocławiu

Izba Księgarzy we Wrocławiu , w dniu 29 lipca 2003 r., po przeanalizowaniu strategii i skutków wrogich działań firm hurtowych, organizujących sieci sprzedaży detalicznej książek, zmierzających do zmonopolizowania rynku sprzedaży detalicznej książek i eliminację z tego rynku księgarń niezależnych, podjęła uchwałę o przystąpieniu księgarzy do bojkotu hurtowni książek GRUPY MATRAS i hurtowni książek firmy FUNDUSZ BETA.
Bojkot polega na zaprzestaniu wszelkich kontaktów handlowych z tymi firmami. Izba Księgarzy apeluje do wszystkich księgarzy polskich i organizacji księgarskich o przyłączenie się do tego bojkotu w imię zachowania swoich firm i miejsc pracy. Izba Księgarzy apeluje także do wszystkich firm wydawniczych i przyjaznych księgarzom hurtowni książek, aby w strategii i postępowaniu zbojkotowanych firm hurtowych, dostrzegły także zagrożenia płynące dla nich samych i podjęły odpowiednie czynności wspomagające nasz bojkot.

Zarząd Izby Księgarzy we Wrocławiu

inf. nadesłana

> Księgarze z Dolnośląskiej Izby Księgarzy, swoim apelem, sami wystawili sobie cenzurkę czy warto z nimi współpracować (świadectwo dla wydawców). Jeszcze nie zaczęli dobrze funkcjonować, a już zaczynają zadymy. Co to jest wogóle za grupa, czyich interesów broni? Jestem z Wrocławia działam w branży, a nie otrzymałem źdźbła informacji o jakimkolwiek ruchu inicjatywnym. A jeżeli już wybiera się ludzi do władz, to wszyscy powinni być bez zarzutów. A księgarze którzy miesiącami zalegają hurtownikom i wydawcom nie powinni się tam w ogóle znaleźć.
Radosław Korczyński> A może powinniśmy zażądać od wydawców dodatkowego rabatu na czas promocji Matrasa. Jeżeli księgarnie tej firmy sprzedają coś z 25%-ym rabatem, to my też poprosimy dodatkowe 25%. Chyba, że wydawcy są za wolnoamerykanką, tylko po co ta dyskusja o cenach katologowych, jakimś kodeksie itp.

Z pozdrowieniami

Daniel Puczyłowski
Księgarnia DANIEL Gorzów

P.S. „Osobiście uważam że powoływanie nowej organizacji księgarskiej (…)” Czy można wiedzieć jaka jest stara organizacja księgarska (nie książki)?

> Chciało by się rzec „koń jaki jest każdy widzi”. Niestety nie każdy chce widzieć. Będę się opierał tylko i wyłącznie o informacje zawarte na stronach internetowych portali księgarskich. Uważam, iż apel i opinia księgarzy z 04.08.2003r. są bardzo delikatne a prawdziwa burza dopiero przed nami. Na początek trochę historii z oficjalnych informacji Grupy MATRAS. Rok 2001, plany rozwojowe: (patrz tekst wyróżniony)
* Pozyskanie nowych lokalizacji – Matras ustalił około 300 lokalizacji potencjalnie WARTYCH PRZEJĘCIA lub zbudowania nowych sklepów

* Nadanie nowego kształtu polskiej sprzedaży detalicznej – Podkreślenie znaczenia księgarń w ICH TRADYCYJNYCH LOKALIZACJACH – Wprowadzenie nowoczesnych technik sprzedaży, rozszerzenie obszaru oddziaływania

Nic dodać, nic ująć. Obecnie chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, iż Matras nie robi nic innego niż to co zapowiedział. Tylko, że wtedy nikt jeszcze nie rozumiał znaczeń tych formuł.

Zapewne niedługo będziemy mogli przeczytać ostre wypowiedzi ze strony GM. Wszak pierwsze symptomy już są widoczne w komentarzach.

Pytania dodatkowe do Matrasa. Dlaczego prywatne księgarnie nie mają pretensji np. do sieci EMPIK ? Może EMPIK koegzystuje z rynkiem księgarskim, a to co Matras nazywa swoją ekspansją, księgarnie prywatne widzą jako politykę krwiożerczą wobec księgarstwa polskiego. Warto by się tu na chwilkę zatrzymać. Powróćmy do nazw miejscowości, które były przytoczone. Grodków (z danych statystycznych 8 tys. mieszkańców), każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że w takich miejscowościach istniejąca jedna księgarnia ma prawo ledwo wiązać koniec z końcem. Pytanie: Jaki jest prawdziwy cel tworzenia drugiej przez sieć Matras ? Następna wymieniona miejscowość: Świdnica (60 tys. mieszkańców) W Rynku były tam tradycyjnie dwie księgarnie. Powstała trzecia, oczywiście Matrasa. Pytanie: Czy wszyscy mieszkańcy Świdnicy mieszkają w Rynku, a jeśli nie to dlaczego właśnie tam Matras otworzył swoją. Jeśli to są wyjątki to łatwo przeanalizować pozostałe lokalizacje Matrasa by na końcu dojść do przekonania, że regułą w Matrasie są prawie same wyjątki. Każda nowopowstająca firma raczej szuka nisz popytowych, w które mogłaby wejść. Matras jednak wybrał inną politykę. Po trupach do celu. Patrząc wysoko z góry można stwierdzić, że cele Matrasa są rzeczywiście ekonomiczne, ale nie tak od razu. Najpierw trzeba oczyścić sobie pole, wszelkimi kosztami (najlepiej nie swoimi). I póki co Matras robi to znakomicie,to trzeba im przyznać. Z przytoczonych przez Matrasa i księgarzy liczb (a nie mam podstaw do stwierdzenia,że ktoś mija się z prawdą) wynika, iż faktycznie oprócz inwestycji venture capital (szybka inwestycja, szybki zastrzyk finansowy i w końcu szybka sprzedaż z potężnym zyskiem – komu, sądzę, iż dowiemy się o tym dopiero po wejściu do Unii) Matras finansuje swoją „ekspansję” kosztem małych i średnich wydawnictw oraz ze swojego segmentu hurtowego czyli księgarń prywatnych. Zatem ogólnopolskie uderzenie księgarń prywatnych w segment hurtowy Matrasa może bardzo zaszkodzić jego planom rozwojowym, tym bardziej, iż księgarnie zaczynają tworzyć Stowarzyszenia i Izby co daje im bardzo dużą siłę przebicia, zarówno informacyjną jak i negocjacyjną z innymi hurtowniami czy wydawnictwami. Dodatkowo możemy w bardzo krótkim czasie mieć do czynienia z dodatnim sprzężeniem zwrotnym. Nie trzeba wielkiej logiki aby wyobrazić sobie, iż z pomocą organizacyjną istniejących Stowarzyszeń zaczną powstawać następne w innych rejonach Polski i zaczną prowadzić wspólną politykę np. marketingową na rzecz wydawnictw. Promocja konkretnego tytułu w określonym czasie w kilkuset witrynach księgarniach jednocześnie i to całkiem za darmo, wszak księgarze i tak promują to co chcą sprzedać itd. Wydawnictwa na razie mają przykre doświadczenia dystrybucji hurtowej lat ubiegłych, ktoś dał im inną alternatywę, ale czy na pewno takie są ich oczekiwania, mogą dojść do przekonania, że lepiej jest jednak dywersyfikować ryzyko utraty płynności finansowej. Wszak jeden dystrybutor, jedno bankructwo a padają wszyscy. Na razie panuje tu wielki chaos i każdy ma inne koncepcje, bo nawet jeśli są kopiowane, to z różnych zakątków świata. Ale wracając do tego wszystkiego jest jeszcze oficjalna wizja Matrasa: „zostać największą siecią księgarską w Polsce” Każdy ekonomista i marketingowiec wie, że wizja jest synonimem reklamy. Pokazuje się opinii publicznej tylko to co chce się pokazać. W wizji Matrasa nie ma nic ukrytego, jest tam bardzo wyraźne stwierdzenie: „monopolizacja rynku detalicznego”. Gdy już to się stanie, co dalej? Jakie warunki będą stawiane małym i średnim wydawnictwom? Mój pomysł jest następujący i to całkiem za darmo. Matras powinien wtedy stworzyć nową jednostkę organizacyjną i nazwać ją np. ODDZIAŁ WYDAWNICZY GRUPY MATRAS. Metody działania pozostawił bym takie same jak obecnie wobec księgarzy z niewielkimi tylko zmianami.
Trochę mnie poniosło, ale nie potrafię pojąć dlaczego tak wiele wydawnictw sądzi, iż jakoś to będzie. Czy naprawdę nie widać żadnych zagrożeń, a może jest to wina hurtowni, które nie potrafią być swego rodzaju spoiwem między księgarniami a wydawcami. Jest to oczywiście uogólnienie, bo działania coraz większej liczby wydawnictw i hurtowni są bardzo pozytywne w oczach księgarzy. Nie chcę w tym miejscu robić kryptoreklamy, ale tak jest rzeczywiście. Ostatnio dużo mówi się o niezbyt poprawnych relacjach między wydawcami a księgarzami. Wynika to oczywiście z braku komunikacji informacyjnej. Wydawcy trudno i niezwykle kosztownie jest dotrzeć do każdej księgarni z osobna, a żadna księgarnia nie może bezpośrednio współpracować z kilkuset wydawnictwami. Jest to fizycznie i finansowo niemożliwe. Dystrybucja hurtowa winna się rozwijać i winni dbać o to zarówno księgarze jak i wydawcy. Hurtownia winna być ścisłym łącznikiem między wydawcą a księgarnią. Widać już tego pierwsze oznaki. Jednak procesy ewolucyjne dystrybutorów hurtowych są zbyt powolne i widać to gołym okiem. Może czas przeanalizować zmiany jakie zachodziły i zachodzą w Europie Centralno-Wschodniej, schematy zmian w każdym kraju są zawsze takie same, a może pójść dalej i spróbować przeskoczyć jeden z etapów ewolucyjnych. Czyż taka propozycja wydaje się być irracjonalna ? Jak do tego ma się Matras ? Z całą pewnością jego celem nie jest tworzenie sieci hurtowej w pełni tego słowa znaczeniu, a tylko jej wykorzystanie. Zatem działania księgarzy są tu całkowicie zrozumiałe, a komentarz pana Wiktora Ostrowskiego był nafaszerowany emocjami (żeby nie powiedzieć obraźliwy i chamski). Gdyby dotyczył mojej osoby to spokojnie mógłbym odpisać, iż ma pecha bo nie wszyscy ludzie potrafią mnie obrazić. (i mam dziwne przeświadczenie, że autor tekstu jest tego samego zdania) Podpis natomiast był bardzo wyraźny, wystarczyło przejrzeć wcześniejsze informacje na dowolnym portalu księgarskim. Ale czy można tego oczekiwać po takim komentarzu ? Czy wszyscy mieli się tam podpisać z imienia i nazwiska ? Prawdopodobnie byłaby to liczba większa niż liczba księgarń Matrasa. Nie ma się co dziwić, że sam autor tekstu (lub kilku) woli być póki co ukryty, zwłaszcza gdyby miał np. na przeciwko swojej księgarni inną, Matrasa. Jaką ma pewność, że następnego dnia nie zobaczy potężnego baneru z napisem „Księgarnie Matras- wszystko 30% taniej” (czy to niemożliwe ?, przyklad: Legnica 25%) Czy Matras kiedykolwiek spotkał się ze zwrotem: kodeks zachowań korporacyjnych ? Jest chyba nazbyt oczywiste, że Matras jako Grupa jest w stanie wykończyć każdą księgarnie w miejscowościach jak sądzę do 50 tys. mieszkańców. Na szczęście nie mogą zrobić takiej „promocji” w wielu księgarniach jednocześnie. I chyba to zabolało najbardziej pana Ostrowskiego, który potrzebuje teraz kilku dni na udzielenie odpowiedzi. No cóż, nie mogę mieć o to pretensji, wszak każdy rodzi się inny. Sądzę, że lektura może być bardzo ciekawa, lecz może lepsza by była weryfikacja dotychczasowej polityki Matrasa wobec księgarzy i wydawnictw.

Józef Matyszczyk

> Popieram. Uważam, że Apel należy skierować głównie do Wydawców, aby zaprzestały kontaktów z Grupą MATRAS. Gołym okiem widać, że MATRAS dąży do zmonopolizowania rynku poprzez przejmowanie zbankrutowanych firm dystrybutorskich i wykup księgarń z trudem utrzymujących się na rynku. Za małe pieniądze przejmuje się, najważniejsze, RYNEK. Mało tego, prowadząc sprzedaż detaliczną można zbierać profity wynikające z różnicy pomiędzy ceną nabycia książki od Wydawcy a ceną detaliczną (50%?) i czuć się potentatem, dyktować warunki księgarzom niezależnym i Wydawcom. Uważam, że Wydawcy mają wpływ na to co znajdzie się w księgarniach MATRASA i komu będą sprzedawali książki. Wydawcy powinni bojkotować podmioty, o których mowa w apelu, w imię solidarności z tymi, co utracili pieniądze w wyniku praktyk MATRASA, dawniej Holding CENTRUM, np. wyprowadzenie się w nieznanym (komornikowi) kierunku lub niezaspokojenie wierzycieli po przejęciu DPW KWADRO – bagatela! ok. 6 milionów zł. Ale czy w naszym kraju możliwa jest solidarność?

Irena Bierońska

> Cieszyłem się informacją o powstaniu Izby Księgarzy we Wrocławiu, bo sam namawiałem zaprzyjaźnionych „księgarzy niezależnych”, m.in. Krzysztofa Zarembę, do zawiązywania porozumień, tworzenia grup księgarń. Wierzę, że takie dobrowolne grupy czy zrzeszenia, wzorem chociażby amerykańskiego Związku Księgarzy Niezależnych, są w stanie wymyślić i przedstawić wydawcom propozycje organizacji promocji książek i czytelnictwa, jeśli nie ciekawsze, to w każdym razie alternatywne dla księgarskich sieci. A tych sieci i ich propozycji mamy my wydawcy strasznie dużo: EMPiK i Matras, który sieciowe działania promocyjne w zasadzie rozpoczął od tego roku.

Drodzy koleżanki i koledzy księgarze niezależni!

Wydawcy czekają na Wasze propozycje i pomysły, ale pozytywne. Czekamy na ofertę wspólnych w ramach grupy Waszych księgarń akcji promocyjnych. Zamiast wzywać nas do „podjęcia odpowiednich czynności wspomagających Wasz bojkot” stwórzcie realną alternatywę. My, póki co, cieszymy się, że mamy dwie alternatywne propozycje, a będzie nas stać na rezygnowanie z którejś z nich, kiedy będzie ich siedem.

Pozdrawiam,

Piotr Bagiński
Dyrektor Handlowy Wydawnictwa W.A.B.

> Wystarczy drogi Księgarzu czytać dokładnie Portal Księgarski i Wirtualnego Wydawcę. Komunikaty zawierały tyle informacji że wystarczy za cały wywiad z poszczególnymi ksiegarzami. Niesposób zauważyć, że Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Księgarzy to konkretni ludzie i księgarze zwiazani od lat z branżą, to samo dotyczy Izby Księgarzy z siedzibą we Wrocławiu. Wystarczy tylko chcieć słuchać , uważnie czytać i kojarzyć pewne fakty. Księgarz z IK.

> Oj nie lubimy tych, którym się cos powiodło w interesie. I tych, którzy gwarantują szybkie pojawienie się nowości na półkach księgarskich… Co, może wzorować się na „wzorowej” współpracy z innymi „firmami księgarskimi”, co to rozdają w komis na prawo i lewo, a potem wydawca dostaje po trzech latach makulaturę z metkami i śladem jedzonych kanapek i do tego – po zagrożeniu, że policzy odsetki za trzy lata do tylu – należne mu jego własne pieniądze za jego własne sprzedane książki… Gwoli informacji: to nie Matrasy są moim najlepszym „sprzedawcą i płatnikiem” tylko Wolumen. A tak w ogóle to: chwała naszym… (copyright by Adam Halber) c.b.d.u.
Uwaga, podpisuje się: Paweł Marszałek, wydawnictwo C&T

> Potrzebujemy więcej czasu aby zająć stanowisko wobec takiego kuriozalnego listu. Wydaje się, że większość argumentów przeciwko jego autorom ( brak jest podpisu a tylko tajemniczy zarząd tajemniczej izby księgarzy ) zawiera się w samym liście. Nie jest tez bez znaczenia ze jedyną osobą, która się podpisała pod listem z imienia i nazwiska to Gabriel Leonard Kaminski wieloletni księgarz ( bez sukcesu ) a obecnie jak się dowiadujemy, rzecznik i spiker Izby Księgarzy.

Tak wiec szczegółowo odniesiemy się do listu w ciągu kilku dni.

Z poważaniem

Wiktor Ostrowski> Pierwszy raz w życiu widzę apel, gdzie nie wiadomo kto apeluje !!!!

księgarz>

 

Kategorie: Rynek Polski

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.