Co się zmieni za 10 lat? Szanse i zagrożenia rynku wydawniczego. 

Co się zmieni za 10 lat? Szanse i zagrożenia rynku wydawniczego. 

Jaki będzie rynek wydawniczy za 3 lub za 10 lat? Czego wydawcy się boją, a gdzie widzą swoją szansę?

Takie pytania padają na zachodzie, warto je sobie zadać również u nas.

To, o czym myślą wydawcy zagraniczni pokażemy na przykładzie Wielkiej Brytanii 
( na podst. badań Publishing in the knowledge economy. Pira International, 2002). Jednak zapytaliśmy o to samo także kilkunastu przedstawicieli polskich wydawnictw. Chociaż ich odpowiedzi nie są reprezentatywne dla całego rynku (wyników nie można traktować w kategoriach badania statystycznego), pozwolą na pewno wyczuć, „co nam w duszy gra".

Wydawcy z WB w swoich planach stawiają na kreowanie nowych produktów i usług oraz poszerzenie rynku zbytu o nowe obszary (spoza Wielkiej Brytanii). Te dwa punkty są najczęściej wskazywane jako szansa na przyszłość. Drugą niemal  równie istotną stwarza użycie technologii e-biznesu w kreowaniu nowych produktów, dystrybucji i doskonaleniu procesów wydawniczych.

Dla wydawców książek akademickich, fachowych czy publikacji niszowych, szansą na lepszą przyszłość jest wykorzystanie technologii druku na żądanie, czyli utrzymywania tytułów w sprzedaży bez ponoszenia wielu kosztów (np. magazynowania). Wydawcy akademiccy jako kierunek rozwoju wskazują także e-booki. W księgarniach internetowych pokładane są duże nadzieje na eksponowanie i dystrybucję tytułów z tzw. backlisty wydawców.

Ogólnie mówiąc wykorzystanie technologii e-biznesu jest wskazywane jako efektywne głównie ze względu na możliwość ograniczenia wielu kosztów.

Najbardziej obawiają się recesji gospodarczej i to w perspektywie długoterminowej (10-letniej). W dłuższej perspektywie zagrożeniem są też dla nich nowe podmioty na rynku (w krótkiej perspektywie również upatrują w tym duże zagrożenie). Nieco mniejszym zagrożeniem będzie ich zdaniem piractwo, konkurencja ze strony zagranicznych firm oraz import, czy zmiany podatkowe.

W minimalnym stopniu upatrują zagrożenia dla swojej działalności wydawniczej w rozwoju nowych technologii czy zaostrzeniu przepisów prawnych. 

To, co zwraca od razu uwagę patrząc na odpowiedzi polskich wydawców o przyszłe zagrożenia to kwestia zarządzania prawami autorskimi. Piractwo to zagrożenie równie istotne jak widmo utrzymującej się recesji gospodarczej czy wiążącego się z tym ubożenia społeczeństwa i malejących wydatków na kulturę. Pod tym względem nasze obawy są o wiele silniejsze niż brytyjskich kolegów. W naszym przystąpieniu do UE upatrujemy dużą szansę na poprawę w kwestii walki z piractwem. Na pewno zdajemy sobie sprawę, że naszym rynkiem mogą się zainteresować duże koncerny zagraniczne, ale niewielu respondentów oceniało to w kategoriach zagrożenia. 

Wspólne dla nas i dla Brytyjczyków są nadzieje pokładane w e-biznesie. Zdecydowana większość firm planuje wdrażać (już nawet w perspektywie krótkoterminowej) nowe technologie przy dystrybucji i marketingu produktów, w dłuższej perspektywie w kreowaniu nowych produktów i usług. (KG)

A oto bardziej szczegółowe podsumowanie nadesłanych odpowiedzi:  
ZAGROŻENIA w perspektywie 3 i 10 lat (w kontekście przystąpienia do UE)

     info z BA, badania czytelników
handel elektroniczny, Rynki zagraniczne , Rynek polski

 

 

Kategorie: Rynek w liczbach

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.