Nie jestem niewolnikiem konwenansów – Jerzy Illg o sobie
Przegląd
- Typ: Wywiady
- Marka: S.I.W Znak
WW: Powiedział pan kiedyś, że w minionym okresie władza chciała zaszufladkować Znak i nadać mu wąsko pojmowaną etykietkę “oficyny katolickiej”. Czym dzisiaj jest Znak, jeśli nie wydawnictwem katolickim?
J.I.: Mówiąc to, miałem na myśli lata 80., kiedy rzeczywiście “decydenci” odpowiedzialni za ówczesną politykę kulturalną najchętniej zepchnęliby nas do “kruchty”, podczas kiedy my chcieliśmy wydawać – i udawało nam się to – nie tylko Thomasa Mertona czy Jana XXIII, ale także pisarzy emigracyjnych, autorów “źle widzianych”, objętych zakazem druku. Znak był wtedy – na miarę swoich możliwości – niejako pomostem między obiegiem niezależnym, podziemnym a oficjalnym.
Dlatego irytuje nas, kiedy czasem dzisiaj jeszcze spotykamy się z reakcjami różnych osób, które kiedy słyszą o Znaku, mówią: “Aaa… Znak, to takie kościelne wydawnictwo z Krakowa”. Mają gotową etykietkę i nie dostrzegają zmian, jakie zaszły, nie widzą wydawnictwa takim, jakim jest dzisiaj naprawdę. Znak oczywiście nie przestał być oficyną katolicką, nasz młody zespół ma poczucie ciągłości pewnej misji i utożsamia się z tradycją tej firmy, czuje się za nią odpowiedzialny.
Nadal ważne są hasła i cele, dla których realizacji Znak został powołany ponad 40 lat temu. Jest to jednak wydawnictwo otwarte, w którym wydaje się nie tylko teologię, filozofię religii, dzieła z zakresu duchowości, ale również historię, powieści, eseje, poezję, dramaty Szekspira, książki o kinie i rock&rollu. Jest to wydawnictwo otwarte na wszystkie obszary kultury, humanistyki, literatury pięknej. Nowy, coraz bardziej znaczący sektor naszego programu wydawniczego stanowią podręczniki i cały, dynamicznie się rozrastający dział “Znak dla szkoły”.
Tak więc wspomniana definicja jest prawdziwa, ale zarazem za ciasna. Zresztą katolicki znaczy powszechny, czyli otwarty. W moim odczuciu nie ma czegoś takiego jak literatura katolicka, powieść może być albo dobra albo zła, i takimi kryteriami się kierujemy, konstruując nasz plan wydawniczy czy też np. organizując trzecią już edycję konkursu na powieść lub tom opowiadań.
WW; Czy dzisiejsze cele i misja wydawnictwa pokrywają się z tymi, które miało wydawnictwo w latach 60.?
J.I.: Myślę, że podpisalibyśmy się pod tamtymi celami. Jednak realizujemy je w zupełnie zmienionej rzeczywistości: politycznej, rynkowej i społecznej. Musimy więc również działać inaczej. Powiem nieskromnie, że Znak to jedno z nielicznych wydawnictw, które potrafiło właściwie odpowiedzieć na wyzwania, jakie przyniósł moment przełomu w 1989 roku, i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie udało się to różnym dużym wydawnictwom państwowym, które do dziś – o ile jeszcze istnieją – zmagają się z poważnymi problemami. Dawniej mieliśmy pozycję uprzywilejowaną – w tym sensie, że komuna, uprzykrzając nam życie, robiła nam jednocześnie najlepszy marketing, dzięki czemu byliśmy wiarygodni w oczach czytelników i nasze książki sprzedawały się spod lady.
W warunkach gospodarki wolnorynkowej musieliśmy wypracować nowe metody działania – całe wydawnictwo gruntownie zreorganizowano, powstał dział marketingu, promocji. Dbamy o to, żeby nasze książki były profesjonalnie promowane, aby było nich głośno. Myślę, że to właśnie jest jeden z naszych najmocniejszych punktów: książka Znaku jest widoczna w mediach, staje się pewnym wydarzeniem kulturalnym. Nasze promocje, w których zaczęliśmy się specjalizować i które dzisiaj inni usiłują naśladować, to swego rodzaju happeningi intelektualne, gdzie ludzie mogą wysłuchać ciekawej wymiany myśli, a przy okazji dobrze się bawią, mają możność spotkania interesujących twórców, tłumaczy, artystów.
Staraliśmy się, by nasza siedziba – Dworek Łowczego – stała się znaczącym punktem na kulturalnej mapie Krakowa. Dlatego dziś Znak to nie tylko wydawnictwo, ale również pewne środowisko ludzi z nim związanych – współpracowników i przyjaciół. Od początku sprzyjało temu także wydawanie miesięcznika “Znak” czy kontakty z “Tygodnikiem Powszechnym”.
WW; W jakim kierunku będzie ewaluowało wydawnictwo – w stronę podtrzymywania tradycji czy raczej komercji?
J.I: W moim odczuciu oba te aspekty naszej działalności są ważne i nie można ich rozdzielać na zasadzie albo – albo. Jak ktoś napisał przy okazji jubileuszu naszego 40-lecia, dzisiejsza wyjątkowość Znaku polega właśnie na tym, że nie rezygnując z wartościowej oferty, równocześnie odnieśliśmy sukces komercyjny i umiemy czynić bestsellery z książek ambitnych. (more…)
Ta strona jest dostępna tylko dla zalogowanych osób. Jeżeli masz konto, to się zaloguj, a w innym przypadku zarejestruj się.
Artykuły powiązane:
Kategorie:
Wywiady
Tagi:
Illg Jerzy
O autorze
Artykuły powiązane
Kiedy dojrzałem do tego, że firma może zmienić właściciela uznałem, że SanomaWSOY jest dla nas najlepszym partnerem






