Agencja Literacka ANAW

Agencja Literacka ANAW

Przegląd

WirtualnyWydawca: Jesteście Państwo chyba największą agencją literacką działającą na rynku polskim.

Aleksandra Matuszak: Z naszych szacunków wynika, że tak. Z danych dotyczących liczby zawieranych kontraktów przez inne agencje,  z rozmów z wydawcami, którzy informują o prawach nabywanych  z różnych źródeł. Z tych rozmów, z tych szacunków wygląda na to, że rzeczywiście jesteśmy największą agencją w Polsce. Rocznie zawieramy kilkaset kontraktów. Łączny nakład książek wydanych w Polsce za naszym pośrednictwem wynosi rocznie kilka milionów egzemplarzy.

WW: Ile osób zatrudnia Agencja?

AM: W tej chwili jest nas pięć. Ale myślimy o dalszym rozwoju  dlatego, że zmieniamy specyfikę pracy agencji. Początkowo pracowaliśmy wyłącznie z tytułami zagranicznymi, obecnie pracujemy również z autorami polskimi. Takie działanie jest już zdecydowanie bardziej absorbujące, lecz  nie ukrywam, że również ciekawsze. To będzie wymagało zaangażowania kolejnych osób do pomocy, obsługi. Wciąż rośnie liczba kontraktów obsługiwanych przez agencję. Aby klienci byli zadowoleni z tego co robimy, obsługa kontraktów musi być nienaganna, dlatego też będę zatrudniać kolejne osoby.

WW: Jakie warunki powinien spełniać agent aby wydawca chciał z nim współpracować, żeby to było dla niego bardziej korzystne niż samemu sprzedawać prawa autorskie.

AM:  Agent reprezentuje autora. W pierwszej kolejności istotne jest żeby interes autora był reprezentowany jak najlepiej poprzez agenta wobec wydawcy, a nie na odwrót.

WW: Miałam na myśli sytuację, gdy wydawca kupuje dzieło autora, jest właścicielem praw i on reprezentuje autora.

AM: Taką sytuację mamy rzeczywiście przy obsłudze niektórych klientów zagranicznych. Pracując z wydawnictwami HarperCollins, Simon and Schuster czy Random House reprezentujemy w Polsce tych wszystkich autorów, do których kupili prawa na świat.
Coraz więcej właścicieli praw autorskich, czy to są agenci, czy też bezpośrednio autorzy, czy wydawcy, którzy dysponują  prawami na świat, docenia wagę współpracy z partnerami, którzy pracują lokalnie. Najistotniejsze dla nich jest to, że mają reprezentanta, który bardzo dobrze zna rynek, który ma kontakty wśród wydawców na danym terytorium. Poprzez te codzienne kontakty ma bardzo dobre rozeznanie co do kondycji finansowej wydawców, potrafi wskazać, którzy wydawcy  rozwijają się, którzy z nich nie rokują żadnych nadziei rozwoju, którzy wydawcy dobrze promują książki, których książki są dobrze widoczne w księgarniach, którzy robią jakiś wysiłek promocyjny. Każdy, kto pracuje bez takiego pośrednictwa, tego wglądu nie ma. Musi polegać tylko na kontakcie z wydawcą w trakcie targów opierając swoją wiedzę o kontrahencie na informacji jaką potencjalny nabywca praw autorskich mu przekazuje. A z doświadczenia wiemy, że często te informacje szalenie odbiegają od rzeczywistości. Dlatego nasi zagraniczni partnerzy bardzo doceniają, to co w Polsce robimy. Nasza pozycja u wydawców i agentów zagranicznych wciąż rośnie.
Wciąż otrzymujemy nowe oferty współpracy.

WW: Ilu klientów reprezentuje Agencja?

AM: Powiem Pani szczerze, że nie potrafię odpowiedzieć w tej chwili na to pytanie. Jest ich bardzo wielu i ta liczba ciągle rośnie. Ale myślę, że nie te liczby są najważniejsze. W tej chwili bardzo starannie dobieramy klientów . Miałam bardzo dużo zapytań przed targami, próśb o spotkania i o reprezentację w Polsce. Na tym etapie rozwoju Agencji nie możemy jednak podejmować się reprezentacji każdego, kto się do nas zgłosi.

WW:  Czy Agencja jest wyspecjalizowana w jakieś dziedzinie np. medycyna, nauki ścisłe, nauki przyrodnicze?

AM: Nie mamy takiej specjalizacji, ale najwięcej pracujemy z literaturą piękną. Natomiast w naszej ofercie mamy również książki specjalistycznie z praktycznie każdej dziedziny.

WW: A z którym wydawcą w Polsce najlepiej się Pani współpracuje?

AM: Z wieloma wydawcami  współpracuje się nam doskonale. Rebis,  Znak, Albatros, Wydawnictwo Literackie, Bertelsmann, Prószyński, Muza, Magnum, C&T, Książnica, Sonia Draga., Egmont, Bellona. Nie chciałabym tutaj nikogo pominąć – ta grupa jest duża. Jest też grupa wydawców, z którymi na pewno współpracować już nie będziemy. Ale to zdecydowana mniejszość.

WW: Czy macie Państwo sposób na pomoc polskim wydawnictwom w zwalczaniu pirackich wydań. Czy w umowach z wydawcami są jakieś dodatkowe wymagania jak np. zamieszczanie
na okładkach hologramów?

AM: Tak, oznaczenia hologramowe są obowiązkowym punktem naszych kontraktów od lat. Ten wymóg nie spotkał się na początku z entuzjazmem wydawców, ale jego pozytywne efekty są już bardzo dobrze widoczne, mimo iż wiąże się on z dodatkowym kłopotem i dodatkowymi kosztami i dla nas i dla wydawców. Nowy system raportowania i monitorowania sprzedaży pozwala na eliminowanie z rynku kopii książek, do których prawa wygasły, na kontrolowaniu (more…)

Ta strona jest dostępna tylko dla zalogowanych osób. Jeżeli masz konto, to się zaloguj, a w innym przypadku zarejestruj się.

Logowanie użytkownika
 Remember Me  
Rejestracja nowego użytkownika
*Pole wymagane

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Wpisz hasło by zobaczyć komentarze.