Ciągle jeszcze za mało jest wydawców, którzy aktywnie handlują prawami autorskimi – rozmowa z Albrechtem Lemppem

Ciągle jeszcze za mało jest wydawców, którzy aktywnie handlują prawami autorskimi – rozmowa z Albrechtem Lemppem

Przegląd

WaszWW: Jak się Panu podoba polskie stoisko?

AL: Po pierwsze, architektura jest bardzo udana, również w porównaniu z innymi stoiskami. Jest zachowane to co wprowadziliśmy w 1999 r. – otwartość architektury. Wcześniej polskie stoisko było „zamknięte”, trudno było wejść na jego teren osobom z zewnątrz. Nagle ludzie przechodzili przez nasze stoisko, czasami przypadkowo, ale pojawiali się.
Po drugie, prosiliśmy z Andrzejem Nowakowskim po ubiegłorocznych Targach, żeby polscy wydawcy maksymalnie wykorzystali nowe kontakty, zainteresowanie polską literaturą, polskimi książkami, i aby wreszcie zaczęli handlować. Ciągle jeszcze za mało jest wydawców, którzy aktywnie handlują prawami autorskimi. I aby umożliwić wydawcom prowadzenie rozmów handlowych powstały boksy na środku stoiska. Wydawcy mogą usiąść i prowadzić biznesowe rozmowy. Widzę, że takie wydawnictwa jak Znak, czy W.A.B. korzystają z tej możliwości. Rodzi się nowa tradycja – przy polskim stosiku można handlować.
I po trzecie – logo. Cieszę się, że udało się w zeszłym roku wprowadzić logo Copyright Poland. Jest już decyzja, że mamy prawo używania go na wszystkich targach książki i publikacjach związanych z targami. Dzięki temu na zewnątrz nasz wizerunek jest dużo wyraźniejszy. W Lipsku zrobiliśmy błąd. Każda firma, każda instytucja uczestnicząca, jak np. PIK, Ars Polona, IAM, mogły używać swoich znaków. Ludzie się gubili. Doprowadziliśmy, że jest używany tylko jeden znak towarowy, z którym ludzie mają identyfikować książki z Polski. Ogromnie się ucieszyłem, gdy pewien wydawca z Anglii powiedział: „Ale robicie fantastyczny PR, gdzie tylko otwieram pisma branżowe, gdzie patrzę, jest wasze logo”. Czyli się udało.

WaszWW: A jeżeli chodzi o ofertę?

AL.: Temat polskiego wystąpienie „Język polski – język nie-obcy” nie jest zbyt atrakcyjny. Ale jest to bardzo istotne w związku z wprowadzaniem certyfikatów potwierdzających znajomość j. polskiego. Będzie to certyfikat uznawany na całym świecie, jest to ogromny krok naprzód. A to, że na dodatek ma to miejsce podczas Europejskiego Roku Języków, to piękny akcent. Będą pokazowe lekcje i przy tej okazji prezentowane publikacje wydawnictw polskich. Jest szansa wejścia z tymi materiałami tam gdzie są ośrodki polonistyczne.

WaszWW: Jak Pan ocenia zainteresowanie polską literaturą, co się zmieniło po ubiegłorocznych Targach?

AL.: Jestem bardzo ostrożny w tej kwestii. Zawsze będzie tak, że polską literaturą interesować się będzie wąski segment rynku, nigdy nie będzie to „main stream”. Na pewno mamy bardzo pozytywne reakcje wydawców niemieckich. Wyrazem tego jest, że w tym roku wydana zostanie kolejna książka Jerzego Pilcha, wydane zostały już ksiązki Tokarczuk i Stasiuka. W zeszłym roku udało się nam wprowadzić na rynek niemiecki średnie pokolenie polskich autorów i te nazwiska zaczynają tam funkcjonować. Wydawcy niemieccy zdecydowali się wydać polskich autorów po tym jak Polska była gościem honorowym Targów i teraz nie rezygnują z nich, nadal chcą ich wydawać. Niemniej to nie znaczy, że każdy czyta polskich autorów. Rynek niemiecki jest w tak samo trudnej sytuacji jak polski więc biznes w ogóle jest trudny, a dla polskich autorów szalenie trudny. Język polski, literatura polska konkuruje z minimum 150 innymi językami i literaturami. A ludzi czytających jest ograniczona liczba. Trzeba przynajmniej przez 5 lat pracować, zdobywać rynek małymi kroczkami i nie patrzeć na statystyki. Zmiany w udziale w rynku są minimalne, ale to nie jest najważniejsze.

WaszWW: Kieruje Pan także pracami Polskiego Funduszu Literatury więc wie Pan dokładnie jakie jest zainteresowanie tłumaczeniem polskich utworów na języki obce.

AL: Mamy potwierdzenie, że również inne kraje, szczególnie sąsiedzi, ale też Hiszpania i Francja, interesują się polskimi autorami. Czyli nie powinniśmy się skupiać tylko na rynku niemieckim. W planach strategicznych mamy zamiar skupić się na rynku anglojęzycznym, czyli głównie Stanach Zjednoczonych. Jest to rynek bardzo trudny, bo procentowo mało jest tam tłumaczeń. Natomiast poprzez fundusz może być łatwiej. Do sierpnia tego roku nadesłano do nas 75 wniosków o dofinansowanie z 15 krajów, m.in. z Litwy, Estonii, Węgier. Ostatnio finansowane było tłumaczenie „Antologii poezji polskiej” na język rosyjski. Chciałbym tutaj nadmienić, że sytuacja Funduszu się ustabilizowała. Wcześniej był to program przy Frankfurcie, teraz jest to program statutowy IAM.
Chcemy stworzyć sieć współpracy z podobnymi instytucjami z innych krajów, z Anglii, ze Skandynawii. Docelowo w takiej grupie będzie nam łatwiej uzyskać kiedyś wsparcie od Brukseli. Oczywiście są to plany dalekosiężne. Ale widzę w takiej grupie możliwość stworzenia lobby w Brukseli. W 1975 r. w Helsinkach w deklaracjach dotyczących kultury była wyraźna sugestia, żeby tłumaczyć najważniejsze dzieła na wszystkie europejskie języki. Mogłyby powstać programy, które by wspierały takie właśnie Fundusze jak nasz.

WaszWW: Jakimi środkami finansowymi dysponuje Fundusz?

AL. Dysponujemy rocznie kwotą do miliona złotych. Jest to dużo, ponieważ od momentu decyzji o tym, że wydawnictwo dostanie dofinansowanie, do momentu wypłaty pełnej kwoty, mija rok, często nawet 2 lata. Pełną kwotę wypłacamy, gdy książka jest już gotowa.

WaszWW: Mówiono na Targach o stworzeniu portalu internetowego promującego literaturę tzw. małych języków. Co zostało postanowione w tej sprawie?

AL.: Ten portal internetowy to pomysł, który pojawił się w mojej głowie już jakiś czas temu. Jednak wcześniej nie mogłem mu poświęcić wystarczająco dużo uwagi i dlatego dopiero teraz do niego wróciłem. Chodzi o to, żeby stworzyć w każdym z krajów uczestniczących czegoś na wzór naszej strony Polska2000.pl, przy czym to można zrobić lepiej, inaczej. Chciałbym, aby niezależnie od indywidualnych możliwości wydawców stworzyć przejrzysty obraz literatury w danym kraju dla wydawców z zewnątrz. Jak wydawca ze Stanów Zjednoczonych może się zorientować w ofercie wydawców np. na Litwie, w Polsce? Będzie musiał poświęcić na to wiele czasu. A zakładając, że ma jednocześnie mnóstwo propozycji z innych krajów, to zrezygnuje ze swoich poszukiwań. W związku z tym należy mu ułatwić dostęp do pełnej informacji. Kraje miałyby wspólny adres internetowy. W marketingu łatwiej operować jedną nazwą i adresem. Tam budowano by podstrony poświęcone już literaturze konkretnego kraju. Znajdowałyby się tam bazy adresów wydawców, tytułów, informacje o dostępnych funduszach, teksty o literaturze, linki do innych stron. Dalej ktoś może dobudowywać dalsze strony. Strony powinny być w j. angielskim. Oczywiście jeżeli wydawcy stwierdzą, że ważne są dla nich kontakty z jakimś konkretnym krajem to mogą tworzyć też w innych językach ,ale podstawą jest angielski. Nie będzie centrali, która by to wszystko robiła. Każdy kraj redagowałby swoją podstronę. Powinna być klamra spinająca te prace, która nadawałaby tej strukturze przejrzystość. Nie interesuje mnie kto potem będzie handlował. Interesuje mnie, żeby ta droga do informacji była otwarta. W tej chwili zainteresowali się projektem Book World w Pradze (organizatorzy Targów), także pewna organizacja na Węgrzech, która ma rozległe kontakty poprzez OSI. Podczas Targów w Pradze w maju chcielibyśmy ogłosić na jakich zasadach ma działać projekt i wtedy zacząć jego budowę. W pierwszym etapie chodzi o zidentyfikowanie istniejących już zasobów w danym kraju i osoby, które w danym kraju by to reprezentowały. Bardzo bym nie chciał, żebym ja musiał to firmować, i tym kierować. Chciałbym, żeby potem mała grupa zainteresowanych osób to prowadziła. Jeżeli chodzi o finansowanie to musiały by to być środki narodowe. Ponadto jako grupa moglibyśmy otrzymać wsparcie z jakichś fundacji. Według moich wstępnych wyliczeń utrzymanie portalu kosztowałoby rocznie ok. 100 tys. marek.

Agnieszka Kubica

 

INTERNETOWY RYNEK WYDAWNICZY

> PISMA BRANŻOWE  |
> TARGI KSIĄŻKI  |

> POLIGRAFIA (drukarnie, poligrafia, grafika, prepress, DTP, papier)

—————————–

ZAGRANICZNY

bazy adresowe w serwisach, portalach i czasopismach, najważniejsze księgarnie i instytucje, zwiedzamy CPD i BISG

 

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.