Nie boimy się obalać istniejących tabu, którymi w naszej rzeczywistości są nawet tematy takie jak: feminizm, homoseksualizm, ateizm, czy nawet kupa

Nie boimy się obalać istniejących tabu, którymi w naszej rzeczywistości są nawet tematy takie jak: feminizm, homoseksualizm, ateizm, czy nawet kupa

Przegląd

Łukasz Dymanus (Wirtualny Wydawca): Wydawnictwo Jacek Santorski & Co działa na polskim rynku od 18 lat. Zapewne przez cały ten czas pracownicy Oficyny włożyli wiele pracy w budowanie silnej pozycji marki Jacka Santorskiego. Skąd zatem pomysł na zmianę nazwy wydawnictwa na Wydawnictwo Czarna Owca?Paweł Książkiewicz (prezes Wydawnictwa Czarna Owca): Jacek Santorski nie jest już właścicielem Wydawnictwa. Przed 5 laty współzałożyciele Wydawnictwa, kryjący się pod skrótem „Co.” przejęli całość jego udziałów. Można zatem powiedzieć, że „Czarna Owca” to rozwinięcie tego skrótu „Co.”

Zmiana nazwy była planowana już od dawna. Kupując udziały Jacka Santorskiego i zachowując dawną nazwę, właściciele zawarli z nim umowę o ochronie jego (Jacka Santorskiego) wizerunku. Umowa ta dawała Jackowi prawo do wstrzymywania publikacji tytułów, które oceniałby jako szkodliwe dla swojego wizerunku. Ostatnio doszło do różnicy zdań na temat kilku planowanych przez nas tytułów. Przyspieszyło to decyzję o zmianie nazwy, która tak naprawdę dojrzewała już od dawna.
ŁD: Osobiście “czarna owca” kojarzy mi się z typem buntownika, łamiącego dotychczas obowiązujące zasady. Jeśli kreując nową markę mieliście podobne skojarzenia, to proszę mi powiedzieć na czym ma polegać ta buntownicza postawa Wydawnictwa Czarna Owca? 🙂PK: „Buntownik” to w tym kontekście dość mocne określenie. Chcemy w każdym razie z pewnością, żeby nowa nazwa Wydawnictwa odzwierciedlała przynajmniej pewien nonkonformizm. Przejawem tego nonkonformizmu będzie dobór części wydawanych przez nas tytułów. Pragniemy aby przyniosły one powiew nowych, bardziej liberalnych trendów, poruszały tzw. trudne tematy, szły „pod prąd”.

Nie boimy się obalać istniejących tabu, którymi w naszej rzeczywistości (a z takimi reakcjami się spotkaliśmy) są nawet tematy takie jak: feminizm, homoseksualizm, ateizm, czy nawet kupa.

ŁD: Czyli zmianie nazwy Oficyny będą towarzyszyć zmiany w profilu wydawniczym? W ostatnich kilku latach znacznie poszerzyliście ofertę swoich tytułów. Jakie publikacje stanowią obecnie fundamenty profilu działalności Wydawnictwa? Które sprzedają się najlepiej?

PK: Zmiana nazwy nie wpłynie na profil naszego wydawnictwa – będziemy kontynuować nasze najbardziej poczytne i wysoko cenione serie: psychologiczne i duchowe, sprowadzać interesującą prozę, bestsellerowe kryminały, zachęcać do sięgania po mądre poradniki. Będziemy także sięgać po literaturę niszową, dla wybranego i wybrednego odbiorcy. Poprzez zmianę nazwy otwieramy się także na nowe wyzwania, pomysły i możliwości oraz potrzeby i oczekiwania Czytelników. Być może niektóre z naszych książek będą uznane za kontrowersyjne, ale jesteśmy przekonani, że będą one potrzebne i zostaną docenione.

ŁD: Wydaje się, że dobrze rozpoznawalna marka ma wpływ na wyniki sprzedaży wydawnictwa. Czy nie obawia się Pan spadku zainteresowania publikacjami Oficyny czytelników “Jacka Santorskiego”, którzy w dużej mierze nie będą potrafili utożsamić sobie Czarnej Owcy z dotychczasową marką? A może uważa Pan, że na rynku książki liczy się tylko jakość publikacji, a nie dobrze rozpoznawalna marka?

PK: Oczywiście decydująca jest przede wszystkim jakość publikacji. Mamy też jednak bardzo wielu, wiernych Czytelników, dla których nasza marka jest gwarancją, że kupią naprawdę dobrą książkę. Jesteśmy pewni, że zachowają oni swoje przywiązanie niezależnie od tego, jak się będzie nazywać Wydawnictwo.  Jesteśmy przecież tą sama firmą, zmienia się tylko nazwa. Przed dłuższy czas będziemy zresztą umieszczać na wydawanych przez nas książkach informację „dawniej Jacek Santorski & Co” tuż pod nazwą „Czarna Owca”.  Nie obawiamy się spadku zainteresowania naszymi książkami pod nową marką, a nawet odnotowujemy większe niż zwykle zainteresowanie nowościami. Jednym słowem – „Czarna Owca” intryguje! 🙂

ŁD: Często zmianie nazwy towarzyszy duże zamieszanie związane z kwestiami formalnymi, czyli przesyłane faktury na stare dane itp. Czy macie podobne problemy w komunikacji ze swoimi kontrahentami?PK: Sprawy techniczne związane ze zmianą nazwy okazały się prostsze niż sądziliśmy. Nie zmieniły się poza nazwą przecież żadne istotne dane typu: NIP, Regon, adres, czy numer KRS.

ŁD: W ubiegłym roku Wydawnictwo Jacek Santorski & Co zanotowało 4,22 mln zł przychodów ze sprzedaży książek, czyli tyle samo, co w roku 2007. Czy w tym roku planujecie wzrost obrotów, czy też mamy spodziewać się dalszej konsolidacji wyników Wydawnictwa?

PK: W 2009 spodziewamy się znacznego wzrostu obrotów. Mamy w przygotowaniu szereg bardzo dobrych, bestsellerowych tytułów. Szacujemy, że także 2010 rok powinien wzmocnić pozycję naszego Wydawnictwa.

ŁD: A w przyszłości…PK: Będziemy sięgać po tytuły, które wprawią niejednego w zakłopotanie, zmuszą do myślenia albo po prostu pomogą zwalczać istniejące wciąż w polskiej rzeczywistości „kołtuństwo”.
Chcemy aby nasze Wydawnictwo dalej kojarzone było z dobrą jakością. Liczymy jednocześnie na konsolidacje naszej pozycji na rynku.
Kategorie: Rynek Polski, Wywiady

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.