Wydawnictwo "Bezdroża" w 2004 roku

Wydawnictwo "Bezdroża" w 2004 roku
Wirtualny Wydawca: Wydawnictwo „Bezdroża” funkcjonuje na rynku od 1999 roku.
Tworzą je ludzie związani emocjonalnie z turystyką. Skąd pomysł na wydawnictwo?
Czy przewodniki dostępne na rynku nie satysfakcjonowały Państwa?

 

Tomasz Ostrowski: Zanim rozpoczęliśmy działalność wydawniczą współtworzyliśmy
klub turystyczny „Wagabunda” działający do dzisiaj bardzo aktywnie przy Akademii
Ekonomicznej w Krakowie, której jesteśmy absolwentami. Byliśmy i jesteśmy związani
ze środowiskiem podróżniczym skupionym wokół osoby Andrzeja Urbanika, uważanego
za guru globtroterstwa w Polsce. Sami dużo podróżowaliśmy i z licznych wypraw
przywoziliśmy materiały, które potem pojawiały się w postaci artykułów i relacji
w prasie i magazynach podróżniczych. Dla nas (a mówić „my” mam na myśli siebie
i Dominikę Zarębę – współwłaścicielkę firmy)podróż zawsze wiązała się ze zbieraniem
materiałów, takich jak zdjęcia, zapiski i notatki, zakupione po drodze publikacje
itp. Taki nawyk jednych prowadzi do kariery dziennikarskiej, innych do zawodu
fotoreportera, a tym razem efektem było napisanie przewodnika, a potem stworzenie
i rozwój wydawnictwa podróżniczego…   

A przechodząc do Pani pytania o ówczesne przewodniki obecne na rynku: podczas
naszych wypraw, korzystaliśmy z przewodników angielskojęzycznych doceniając pewne
ich cechy, ale i dostrzegając wady.  Ludzie Zachodu niezbyt dobrze „czują” kraje
postsowieckie, dlatego pisane przez nich przewodniki po północnych terenach Azji
czy Wschodniej Europie mają sporo niedociągnięć. Niewiele też było na ten temat
po polsku. Znaleźliśmy więc, jak się okazało, pewną niszę rynkową. I zaczęliśmy,
dość ekstremalnie zresztą, od przewodników po Mongolii i okolicach Bajkału. Materiały
do tych przewodników pochodziły z dokumentacji zebranej podczas wypraw do Azji
Centralnej przez nas, jak i szereg zaprzyjaźnionych osób.

Zauważyliśmy, że Polacy zaczęli interesować się tym regionem. Można było tam
dość łatwo i tanio dotrzeć Koleją Transsyberyjską. Naszą ofertę skierowaliśmy
do ludzi, którzy mieli stosunkowo niewiele pieniędzy, a za to dużo czasu. Byli
to w dużej mierze studenci. Po środkowoazjatyckich tematach zajęliśmy się przybliżaniem
Europy Wschodniej: kolejne więc przewodniki opisywały Bukowinę, Lwów czy Krym. 
 
                              
                                 

WW: Czy przewodniki przygotowujecie sami, czy są to tłumaczenia już gotowych
pozycji?

TO: Przewodniki przygotowywane są przez nas. Często współpracujemy z autorami
z poszczególnych regionów i krajów (czasem tworzone są autorskie zespoły dwunarodowe).
Dzięki temu łatwiej zbieramy informacje praktyczne i są one dokładniejsze niż
w przewodnikach konkurencji. Taki dwunarodowy zespół autorów to także  wierniej
oddawana specyfika kraju przy jednoczesnym zachowaniu dystansu do opisywanych
miejsc i zjawisk (co już byłoby trudne, gdyby wszyscy autorzy danego przewodnika
pochodzili z opisywanego kraju).

WW: Jak wygląda kwestia wielkości Państwa oferty w porównaniu z rokiem ubiegłym?

TO: W bieżącej ofercie mamy 34 publikacje; trzy z nich to angielskie wersje polskich
tytułów. W roku poprzednim wydaliśmy 13 tytułów, w tym 3 wznowienia, a w bieżącym
roku, jak dotychczas, 20 tytułów, w tym 1 wznowienie. Do końca tego roku planujemy
wydać jeszcze 7 tytułów, co oznacza, że ilość tytułów wzrośnie nam dwukrotnie
w porównaniu z rokiem 2003.

WW:  Jak ocenia Pan tegoroczną sprzedaż Państwa książek i jak ma się ona do roku
poprzedniego?

TO: W bieżącym roku do chwili obecnej sprzedaliśmy około 60 tys. egzemplarzy
naszych przewodników, z tym że część z tytułów dostępna jest w sprzedaży dopiero
od lipca, co oznacza tylko 2-miesięczny okres ich dystrybucji. Przychody ze sprzedaży
książek w 2003 roku wyniosły 680 tys. złotych. Natomiast w tym roku do połowy
września przychody wynoszą 1.050 tys. złotych. Do końca 2004 roku powinniśmy uzyskać
ok. 1400 tys. złotych. W roku 2005 chcielibyśmy utrzymać tendencje wzrostowe z
roku bieżącego.

WW: Ile osób pracuje w wydawnictwie?

TO: Wydawnictwo Bezdroża wraz z firmą Amistad zatrudnia 18 osób. Amistad to firma
stricte handlowa założona z początkiem tego roku. Jest ona wyłącznym dystrybutorem
Bezdroży. W swej ofercie obok 34 naszych pozycji, posiada 450 tytułów kilkunastu
innych wydawnictw.

WW: Plany wydawnicze?

TO: Podczas Targów Książki w Krakowie zaprezentujemy swoją nową ofertę. Znajdzie
się w niej książka o Polsce zawierająca 30 propozycji na zwiedzanie kraju, a będąca
połączeniem przewodnika i minialbumu. Jest to więc publikacja w sam raz na Święta.
Oprócz tego przedstawimy nową „serię z falą”. Tworzą ją cztery przewodniki prowadzące
po górach polskich, ale w kontekście zwiedzania ich na nartach. To propozycje
dla narciarzy tourowych i biegowych, dla których góry w zimowej szacie są jeszcze
bardziej pociągające niż latem. Nowa seria jest jedyną na polskim rynku kompleksową
propozycją skierowaną do turystów-narciarzy.

To tytuły na zimę. A w przyszłym sezonie wiosenno-letnim planujemy wydać około
25 nowych tytułów. Nadal koncentrować się będziemy na Europie Środkowej i obszarach
azjatyckich – tu czujemy się dobrze, swobodnie.

WW: „Bezdroża” to także sklep internetowy  i Klub Bezdrożnika.

TO: . Tak. Sprzedaż internetowa funkcjonuje prawie od początku istnienia wydawnictwa.
Ale księgarnię internetową, oferującą tytuły różnych wydawców, otwarliśmy dwa
i pół roku temu. Od tego czasu cały czas ją intensywnie rozwijamy. Jest to na
pewno najstarsza i jedna z największych internetowych księgarni turystycznych
w Polsce. Obecnie w ofercie ma ponad 1500 tytułów: map i przewodników. Co tydzień
z naszego portalu www.bezdroza.com wysyłamy newslettery do tysięcy subskrybentów informujące o wydarzeniach podróżniczych
i nowościach w księgarni.

Natomiast pomysł stworzenia Klubu Bezdrożnika powstał półtora roku temu. W ramach
tego Klubu staramy się integrować środowisko naszych wiernych czytelników. Członkowie
Klubu mogą uczestniczyć w konkursach specjalnie dla nich tworzonych, mają także
zniżkę na zakup książek w księgarni. Rosnąca liczba „bezdrożników” to dowód, że
turyści docenili to, co Bezdroża oferują: indywidualne traktowanie, wiarygodną
informację, czy wreszcie po prostu dobry produkt.

 

WW: Dziękuję za rozmowę.

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.