Jacek Kaszyk – książka bez promocji nie istnieje

Jacek Kaszyk – książka bez promocji nie istnieje

Przegląd

 

Na rynku muzycznym wyraźniej są zarysowane zjawiska, o których wydawcy książkowi często dowiadują się dopiero na szkoleniach – płyta bez promocji nie istnieje!
Pamiętam do dzisiaj jedną z firm (szkoda, że to było 8 lat temu), której właściciel odmówił przyjęcia pozycji mówiąc: „Chętnie wezmę, ale obawiam się, że potem nie zapłacę.”
Planowany obrót Grupy A5 na rok 2001 wynosi 7,5 mil zł.

WW: Czy tematyka książek, które Pan wydaje pokrywa się z Pana osobistymi zainteresowaniami?

J.K.: Tak, publikacje wydawane w Ravi (popularna psychologia, parapsychologia, poradniki zdrowotne) w jakiejś części reprezentują moje osobiste zainteresowania. Na pewno nie wydaję pozycji, co do których mam pewność, że mogą wpływać destruktywnie na człowieka. Wszystkie książki dobierane są tak, aby zwracały uwagę czytelnika na niewykorzystane i nieznane aspekty własnego potencjału.

WW: Studiował Pan w Instytucie Teologii Katolickiej, a publikacje Wydawnictwa Ravi nie zawsze są zgodne z naukami religii katolickiej, choćby te mówiące o wróżbach.

 J.K.: Ma Pani rację, wychowałem się w kulturze katolickiej, chciałem poznać dokładniej korzenie własnej tożsamości. Myślę, że łatwiej jest kierować kroki w nieznane mając dokładniej określone miejsce, z którego się wychodzi. Prezentowane w niektórych książkach techniki tzw. wróżebne wyrastają z kultur o wielowiekowych tradycjach, a w dzisiejszym języku można określić je jako sposób docierania do nieświadomości. Mają więcej wspólnego z psychologią niż z zabobonami.

WW: Czego Pan uczył w „Ośrodku Inspiracji i Rozwoju?”

J.K.: Ośrodek prowadził szkolenia dla osób indywidualnych: 2-3 dniowe zajęcia weekendowe. Tematy kursów oscylowały wokół zagadnień prezentowanych w książkach wydawnictwa Ravi: techniki szybkiego uczenia, warsztaty psychologiczne z zakresu komunikacji,  nauka tarota, masaże, feng shui, NLP.

Przez dwa lata istnienia Ośrodka przeprowadzono około 100 szkoleń. Grupy zazwyczaj liczyły 20, 30 osób. Wykładowcami byli uznani specjaliści z danych dziedzin. Ponad 50% osób uczestniczących w szkoleniach miało wyższe wykształcenie. Prowadzenia tej działalności pozwoliło nam na bezpośredni kontakt z docelową grupą czytelników.

WW: Prowadzi Pan Wydawnictwo Muzyczne „Syn-Ton”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie ma to nic wspólnego z zainteresowaniami przedstawionymi powyżej.

J.K.: Wszystkie kierunki działalności, które prowadziłem i prowadzę, biorą się z inicjatywy mojej i pracowników. Mając pomysł, badamy możliwości jego realizacji, szukamy partnerów i kapitału – potem część z takich pomysłów zostaje realizowana. Ich ilość przewyższa jednak możliwości, głównie czasowe i organizacyjne. Mam jednak nadzieję, że nadejdzie taki dzień, w którym głównym zmartwieniem będzie pomysł, a nie poszukiwanie partnerów i kapitału.

Punktem wyjścia wydawnictwa muzycznego był pomysł wydawania nagrań muzyki relaksacyjnej oraz „medytacji kierowanych” (z udziałem lektora). Są to produkty o innej specyfice, jednakże adresowane do tej samej grupy odbiorców, których posiada wydawnictwo Ravi.
Dla mnie książka nie jest początkiem i końcem działalności. Odbiorcą i celem jest człowiek o określonych zainteresowaniach. Książka jest tylko jedną z form gromadzenia i przekazywania informacji – dla mnie pełni funkcję „pośrednika”. Ośrodek szkoleniowy, kasety, książki, księgarnia wysyłkowa – te wszystkie obszary wzajemnie się uzupełniają. Oczywiście działalność w szerszym sektorze rynku ma swoje plusy i minusy. Ścisła współpraca z określoną grupą docelową pozwala jednak lepiej poznać i zrozumieć potrzeby, zarówno istniejące, jak i te, które dopiero się pojawiają. Wracając jednak do muzyki – Syn-Ton wydaje także muzykę żeglarską i zajmuje się organizowaniem koncertów. Decyzja o wejściu w ten sektor była oparta na analizie rynku i z perspektywy wydawcy książkowego nie różni się od wydania poradnika w oficynie zajmującej się literaturą piękną.

Na rynku muzycznym wyraźniej są zarysowane zjawiska, o których wydawcy książkowi często dowiadują się dopiero na szkoleniach – płyta bez promocji nie istnieje! Ścisła współpraca przy promocji na linii wydawca-zespół jest zjawiskiem normalnym, a nie szczęśliwym zbiegiem wypadków. Szansa, aby dobry tytuł i ładna okładka wystarczyły do sprzedaży, jest równa zeru – proszę pamiętać, że rynek muzyczny jest kilkakrotnie mniejszy od rynku książki.

WW: Od czego się zaczęło Pana zainteresowanie działalnością wydawniczą?
J.K.: Podczas pierwszego roku studiów nawiązałem współpracę z wydawnictwem Samira – praca polegała na pakowaniu – na szczęście cienkich książeczek – do plecaka i rozwożeniu po hurtowniach.
Pamiętam do dzisiaj jedną z firm (szkoda, że to było 8 lat temu), której właściciel odmówił przyjęcia pozycji mówiąc: „Chętnie wezmę, ale obawiam się, że potem nie zapłacę.” Po kilku miesiącach wycieczek kolejowych, już jako „doświadczony”, dystrybutor rozszerzyłem działalność o sprzedaż książki „Ja” Tadeusza Niwińskiego (do dzisiaj pozycja dobrze się sprzedaje). Pierwszym tytułem wydanym pod szyldem Ravi (1993 r) była książeczka „Mamusiu tak mi źle, Mamusi kocham cię” – totalna klapa, format A6 (za mały), objętość 64 str. (za cienka) – prawie nic się nie sprzedało.

WW: Parę miesięcy temu rozmawialiśmy o inicjatywie pod nazwą Grupa A5, zrzeszającą wydawców publikujących książki o podobnym profilu. Czy do grupy dołączyli nowi członkowie?

J.K.: Grupa A5 skupiająca wydawnictwa – założycieli (Medium. Ravi, Studio Emka ), współpracuje na zasadach wyłączności z kilku innymi wydawnictwami: Genesis, Eldorado, Spectrum, V.I.D.I., Akasha. Prowadzimy także częściową sprzedaż dla Domu Wydawniczego Limbus.

WW: Jednym z głównych celów, jakie stawiała przed sobą Grupa na początku działalności było przekształcenie akwizytorów w przedstawicieli handlowych? Na jakim etapie realizacji jest to zamierzenie?

J.K.: Mamy dwóch akwizytorów regionalnych. Przedstawiciele handlowi powinni pracować na terenie całego kraju: od 7 do 10 regionów. Przekształcanie akwizytorów w przedstawicieli odbędzie się w momencie zaistnienia odpowiedniej sytuacji rynkowej, wg mojej oceny za 2 – 3 lata, kiedy nastąpi konsolidacja hurtowni.
Już teraz potrzebni są jednak niezależnie od akwizytorów przedstawiciele. Szukam partnerów do stworzenia wspólnej płaszczyzny, zwłaszcza finansowej, która pozwoli zapewnić odpowiednie warunki wynagradzania dla zatrudnianych osób, aby nie musiały dorabiać „na boku”. Przedstawiciel handlowy powinien być skoncentrowany na sprzedaży książek, a nie na telefonowaniu do nowych wydawnictw. Temat, o którym mówimy, zajmuje priorytetową pozycję w naszych planach.

WW: Czy może Pan podać jakie wyniki finansowe osiągnęłą dotychczas grupa A5?
J.K.: Od dwóch miesięcy w przepływie gotówkowym (firma rozliczna jest wg prowizji od zebranych pieniędzy) Grupa A5 zarabia na siebie. Założenia finansowe ustalone w ubiegłym roku sprawdziły się. Została przejęta prawie pełna sprzedaż rynkowa wydawnictw wchodzących w skład Grupy. Planowany obrót na rok 2001 wynosi 7,5 mil zł.

WW: Czy po kilku miesiącach działalności napotkał pan trudności, których się Pan nie spodziewał na początku? A może pojawiły się dodatkowe korzyści?

J.K.: Najwięcej niespodzianek ukrytych było przy przejmowaniu towaru. Przejęcie towaru przez Grupę A5 u kontrahentów miało się zakończyć pod koniec sierpnia (proces rozpoczęty na początku lipca), czyli w okresie najmniejszej sprzedaży rynkowej. Mam wrażenie, że pojęcie „termin” w wielu hurtowniach i księgarniach ulega dziwnym wydłużeniom nie tylko w kontekście płatności. Na początku października na szczęście proces ten został zakończony.

Można więc powiedzieć, że poza chwilowymi trudnościami technicznymi udało nam się przeprowadzić proces łączenia działów handlowych zgodnie z planem.
Dobra komunikacje pomiędzy założycielami pozwala z optymizmem myśleć o przyszłości i tworzyć nowe plany na dalszą wspólną działalność.

Co do korzyści – zostały uzyskane te planowane (o ile wiem nikt z nas po połączeniu nie trafił szóstki w totolotka) – tzn. obniżenie kosztów działu handlowego, sprawniejsza logistyka, jasno określona strategia współpracy z hurtowniami, większe możliwości negocjacji warunków. Warto jeszcze zauważyć, że wielu odbiorców pracuje już w bardzo dobrym standardzie i na tle ciągłego narzekania na rynek, niektóre hurtownie wyróżniają się w sposób pozytywny.

Chcę przy tej okazji podziękować wszystkim osobom, które nam pomagały, a szczególnie własnym pracownikom o których zasługach często się zapomina.

Rozmawiała Katarzyna Głódkowska

Jacek Kaszyk – CV

ur. 1971

1996 – 1999 – Zarządzanie i Marketing w Łodzi
1993 – 1995 – Instytut Teologii Katolickiej
1991 – 1993 – Studium Psychotroniki w Łodzi

Przebieg pracy zawodowej
2002-2005 – członek Rady Nadzorczej Grupy Matras Sp. z o.o.
2000  – firma dystrybucyjna „Grupa A5” sp. z o. o.,
1999 –  firma „ESSE” sp. z o. o.,  księgarnia wysyłkowa  „Z Dobrej Półki”, 
www.dobreksiazki.pl
1998 – wydawanie pisma „Intuicje” – miesięcznik twórczego życia  (3 numery),

1997 – Wydawnictwo Muzyczne „Syn – Ton” s. c.,
1996 – 1997 – założenie i prowadzenie ośrodka szkoleniowego „Ośrodek Inspiracji i Rozwoju”,
1995 – prowadzenie księgarni stacjonarnej „Ciekawe życie”,
1993 – założenie Wydawnictwa „RAVI”.

Kursy i szkolenia
zarządzanie wydawnictwem, zarządzanie mediami, negocjacje,  organizacja czasu pracy, logistyka, itp.

Aktualnie pełnione funkcje
Wydawnictwo „RAVI” – właściciel i dyrektor,
„ESSE” sp. z o. o. – prezes, 30 % udziałów,

„Grupa A5” sp. z o. o. – prezes, 32 % udziałów,

Wydawnictwo Muzyczne „Syn – Ton” s. c. – współwłaściciel, 33 % udziałów.

 

 

 

 

 

 

 

 

Kategorie: Rynek Polski, Wywiady
Tagi: Kaszyk Jacek

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.