Michał Kaik o sobie

Michał Kaik o sobie

Przegląd

Michał Kaik o sobie
Poproszony podczas MTK w Warszawie o wywiad do WirtualnegoWydawcy długo i bezskutecznie zabiegał o … święty spokój.
Zmęczony unikami i wymyślaniem mniej lub bardziej prawdziwych powodów w końcu przyznał, że … to wszystko bez sensu.
Bo cóż można napisać i kogo może interesować nie wygładzona, zatem nie medialna postać, do tego jeszcze bez zasług dla środowiska? A jednak?
34 lata temu urodził się i do dzisiaj mieszka w Poznaniu. Niby nic wielkiego, ale, z czym kojarzony jest Poznań w branży wydawniczej i jak odbierany rodowity Poznaniak przez pozostałych Polaków, nikomu przypominać nie trzeba.
Nie studiował dziesięciu lat, a regulaminowe 5, ze styropianem miał do czynienia dopiero 8 lat temu przy okazji budowy własnego domu, a kolor czerwony i różowy toleruje tylko na krzewach pnących róż w przydomowym ogrodzie.
W branży od blisko 8 lat, tak wiec nie jest żółtodziobem, ale i trudno zaliczyć go do pionierów. Pewnie to dobrze, bo jak pokazał ubiegły rok ciężkie czasy nastały dla weteranów.
Branżę poznawał nie zza biurka, lecz poprzez częste kontakty z Wielkimi tego rynku. Jeden wyjazd w Polskę i kilka spotkań z kontrahentami potrafiły mu dać stokroć więcej od godzin spędzonych w biurze. Pewnie dlatego dzisiaj uważa, że wie, co było, jest i z dużym prawdopodobieństwem, co będzie.
Poproszony o odpowiedź na pytanie, jakim cudem sprzedaje tak skutecznie i dobrze w czasach, kiedy większość narzeka, że jest tak źle – bezradnie rozłożył ręce, nie potrafiąc znaleźć sensownego wytłumaczenia. Zasmucił się jednak, dobrze wiedząc, że nic nie może wiecznie trwać i bardzo trudno będzie latami iść pod prąd.
Na razie jednak jest optymistą i widzi jeszcze spore możliwości, które zapewnią pracę i rozwój wydawnictwa na dobrych kilka lat. Aktualnie pracuje intensywnie nad rynkiem księgarskim, bo inne rynki przecież poradzą sobie bez pomocy wydawców.
Nigdy nie starał się hierarchizować sukcesów zawodowych. Zawsze ten ostatni był najważniejszy, natomiast każdy powtarzalny bez względu na skalę osiągnięcia nie budził już takich emocji.
Rokrocznie ma w zwyczaju w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia porządkować zgromadzone materiały i dokumenty. Oj, uzbiera się zawsze tego sporo. Gdyby dzisiaj było nadal organizowane w szkołach podstawowych współzawodnictwo w zbieraniu makulatury pewnie dzieci byłyby w czołówce.
Uwielbia odnajdywać stare, zawieruszone dokumenty, a przede wszystkim oferty, nie mogąc wyjść z podziwu jak to było możliwe i jakim cudem się udało.
Lubi słuchać w skupieniu wypowiedzi osób z branży, tych z zasługami dla środowiska. Słucha i odgaduje kolejne wątki, a nawet pojedyncze zdania, bo słyszał je w wystąpieniu poprzednim, jeszcze poprzednim, i jeszcze raz poprzednim… i z całą pewnością usłyszy w następnych.
Wszyscy pozostali obecni też milczą i słuchają, skrupulatnie szyfrując kółkami, kreseczkami, kropkami, krzyżykami, tudzież innymi bohomazami tekst jawnej wypowiedzi. Po czym kartki lądują w koszu, płaszcze na grzbietach i wszyscy rozchodzą się do dalszej intensywnej pracy.
A –  i jeszcze jedno.
Zwyczajowo podczas takich spotkań są dwa fascynujące momenty zbiorowej euforii: pierwszy raz na początku, kiedy wszyscy liczą na to, że być może w końcu coś się wydarzy, drugi raz, kiedy prowadzący dziękuje przybyłym za udział i wygłasza znaną formułę o interesujących i przybliżających rozwiązanie problemu wypowiedziach oraz potrzebie odbywania kolejnych spotkań.
Potrafi śmiać się ze wszystkiego i z wszystkich. Dla zachowania równowagi nie unika autoironii, choć tutaj dużo łatwiej zachować mu umiar. Codzienną dawką śmiechu ładuje akumulatory, co pozwala mu traktować prace jako lekką, łatwą i przyjemną.
W głowie ma mnóstwo pomysłów, których z pewnością nie zrealizuje, bo w naszej branży przecież nie wszystko przystoi. Wiele zawdzięcza Wydawnictwu Podsiedlik-Raniowski i Spółka i stara się korzyści bilansować zaangażowaniem i skutecznością.
Zarządza na co dzień wspaniałymi ludźmi z działu handlowego, bez zaangażowania których sukces wydawnictwa nie byłby możliwy.
Ma wyrozumiałą żonę i wspaniałe 2 córeczki, a niebawem będzie miał wszystko w nosie, bo odlatuje na 3 tygodniowy, zasłużony urlop.
 

 

Od stycznia 2004 do października 2007 Michał Kaik pełnił funkcję Prezesa Zarządu wydawnictwa PUBLICAT SA (dawniej Podsiedlik-Raniowski i S-ka)
 
Od kwietnia 2008 roku Michał Kaik założył wydawnictwo Olimp Media, gdzie pełni funkcję prezesa zarządu.
Kategorie: Wywiady
Tagi: Kaik Michał

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.