Wolność prasy branżowej zagrożona

Wolność prasy branżowej zagrożona

Przegląd

Niestety, osoby, które nie były na spotkaniu wydawców u Prószyńskiego, znowu niewiele dowiedzą się o jego przebiegu z prasy branżowej. Prowadzący spotkanie (nazwisko i imię znane redakcji) poprosił przedstawicieli prasy o niepodawanie nazwisk przy wypowiedziach osób obecnych na sali bez uprzedniej autoryzacji i zgody wypowiadającego opinię. To oczywiście całkowicie paraliżuje pracę mediów. Jeżeli na sali kilkanaście osób zabierało głos, bardzo trudno jest każdego prosić o autoryzację wypowiedzi. Teoretycznie jest to możliwe, ale ja osobiście mam to w nosie. Jeżeli nie możemy relacjonować spotkania na podstawie notatek lub zapisu magnetofonowego, to nasza obecność na sali nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście bez problemu możemy opisać prezentację Matrasa (co też czynimy w osobnej relacji z tego spotkania), nie możemy jednak opisać dalszego przebiegu spotkania.

Na sali padła nawet przyjazna propozycja tworzenia konkurencyjnej listy „białe-szare-czarne” np. na łamach portalu „Wirtualny Wydawca”. Ale czy jest sens tworzenia konkurencji dla listy tworzonej u Prószyńskiego? Po to, aby powielać uzyskane tam informacje? Chyba, że metodyka tworzenia tej listy jest do kitu i z tego choćby powody należy stworzyć konkurencyjny ranking pośredników dystrybucji. Sposób i atmosferę głosowania opisywaliśmy już w naszym portalu i trzeba przyznać, że są to sceny godne najlepszych polskich komedii z czasów PRL.

Zastanawiam się tylko czy stworzenie takiej konkurencyjnej listy jest w ogóle możliwe. Aby lista była wiarygodna głosowanie nie może być anonimowe. Jeżeli głosujący będzie musiał podać swoje dane, aby jego głos był ważny, to obawiam się, że nie zdobędziemy zbyt wielu głosujących. Wydawcy boją się własnego cienia, co widać na spotkaniach u Prószyńskiego. Mogą krytykować, ale anonimowo. Przecież zawsze istnieje możliwość, że jeżeli powie o jakimś księgarzu lub hurtowniku, że jest czarny, on się na niego obrazi i nie będzie brał jego książek.

Zapraszam do dyskusji (nie anonimowej) na ten temat.
Jacek Włodarczyk

 

> Jacku, w zasadzie masz rację. Kunktatorstwo jest niestety domeną wielu naszych (wydawców) działań. Ale jest też i druga strona medalu. Niestety dziennikarze, nie tylko braanżowi, często podchodzą do swojej pracy bardzo niechlujnie, goniąc za sensacją lub szukając tylko argumentów potwierdzających ich tezę. Sam często tego doświadczyłem na własnej skórze więc łatwiej mi usprawiedliwiać pewne działania, ale żeby aż tak …

Pozdrawiam
Zbyszek Czerwiński

> Nie rozumiem was. Termin spotkania ogłasza się publicznie. Zaprasza się media. Mogą w nim brać udział wszyscy zainteresowani w branży. Chyba waszym podstawowym obowiązkiem (wynikającym z Konstytucji, prawa prasowego, zasad społeczeństwa otwartego, zwyczajów, itd.,itp…) jest relacjonowanie tego co widzicie i słyszycie a nie tego co ktoś chce żebyście widzieli i słyszeli. Na razie wasza relacja to kompletny bełkot. Wynika z niej, że Matras wciska niezły kit a wydawcy łykają to bez zastrzeżeń.

P.S. Bardzo lubię Matrasa, ich zdolność robienia wody z mózgu jest imponująca. Trzymam za nich kciuki i przy takim podejściu jaki demonstrujecie wróżę im wielką przyszłość.

Tadeusz.Żochowski@sk.com.pl

>Jacku, nic dodać, nic ująć.
Pozdrawiam Antek Szperlich

 
 

 

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.