"Czy zawsze trzeba tłuc słój, aby dobrać się do konfitur?"

"Czy zawsze trzeba tłuc słój, aby dobrać się do konfitur?"

Sprostowanie

W związku z tekstem zamieszczonym w „Wirtualnym Wydawcy” w dniu 20.01.03 dotyczącym
„Polskiej Książki” proszę o zamieszczenie kilku sprostowań i wyjaśnień:

1) W paru już informacjach, w tym w oficjalnej, przekazanej przez władze „Polskiej
Książki” do Ministerstwa Kultury, można przeczytać, że stowarzyszenie to popiera
czy wręcz tworzy wiele istotnych organizacji. Warto więc może pamiętać, że jest
to stowarzyszenie założone przez kilkanaście zacnych, acz działających całkowicie
prywatnie osób. 

2) Informowanie, że wkrótce decyzję o przystąpieniu do „Polskiej Książki” ma
podjąć PIK jest bałamutne, bo przecież wszyscy ludzie książki wiedzą, że już dwukrotnie,
tj. 15.01.02 i 13.12.02 Walne Zgromadzenia PIK nie wyraziły zgody na akces do
w/w organizacji. Tak więc nie tylko Związek Polskich Artystów Fotografików, ale
też PIK, PTWK, SKP i wiele innych organizacji związanych z książką nie ma związku
z nowoutworzonym stowarzyszeniem. 

3) ZPAF podobnie jak i ZPAP, ZAiKS czy SARP posiadają od wielu lat licencje ministra
kultury na zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi. 

4) Krytykowany uparcie od kilku miesięcy przez A.Nowakowskiego i A. Rosnera „Kopipol”
nie mógł dotąd spełnić żadnych oczekiwań wydawców, ponieważ wydawcy do momentu
nowelizacji prawa autorskiego, tj. praktycznie do końca ubr. nie byli beneficjentami
zapisów o tzw. reprografii. W związku z tym Kopipol mógł zajmować się jedynie
twórcami, a o słuszne prawa wydawców zabiegał w trakcie prac nad nowelizacją prawa
autorskiego wraz z nami. 

5) PIK podobnie jak PTWK czy PKPP, powinna pilnować, aby należność jaka z tytułu
reprografii przysługiwać będzie wydawcom, została przez ministra kultury ustalona
na możliwie optymalnym poziomie. I PIK wszelkie tego rodzaju procesy powinna kontrolować,
a nie wspierać prywatną instytucję. Tak naprawdę stoimy po dwóch stronach barykady.

Reasumując należy zauważyć, że skuteczność zbiorowego zarządzania wymaga możliwie
najszerszego konsesu. Oblicza się, że w ciągu roku do podziału dla twórców i producentów
(wydawców) będzie po 10-15 mln złotych i to o kontrolę nad tymi pieniędzmi toczy
się walka. Tylko czy zawsze trzeba tłuc słój, aby dobrać się do konfitur?

Janusz Fogler

 

 

 

 

 

 

Kategorie: Prawo autorskie

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.