Krótki kurs marketingu z "przepakowywania informacji"

Krótki kurs marketingu z "przepakowywania informacji"

Przegląd

Kiedy biorę do ręki piąte wydanie „Rynku książki w Polsce” Łukasza Gołębiewskiego przypominają mi się lata pionierskich badań rynku jakie robiliśmy w BMR przed 1998 rokiem. Pierwsze wydanie „Rynku książki” w 1998 nie było dla nas większym zaskoczeniem. Już od kilku lat na łamach Rzeczpospolitej ukazywały się rankingi wydawnictw Łukasza wraz z krótkimi komentarzami. Komentarze te pojawiały się zarówno w opisie poszczególnych wydawnictw jak i w próbach podsumowania całego rynku wydawniczego w Polsce. Wszystkie informacje z tak zwanego „białego wywiadu” gromadziliśmy w firmie w opisanych teczkach, aby łatwo było z nich korzystać. Każdy artykuł Łukasza kserowany był wtedy kilkakrotnie; poszczególne kopie lądowały w teczkach z opisami poszczególnych wydawców, sektorów rynku czy wydarzeń medialnych. Dlatego pamiętam jak wielkie moje zdziwienie wywołało poruszenie wśród braci wydawniczej, pojawieniem się pierwszego wydania „Rynku książki”. Zupełnie wtedy tego nie rozumiałem, dlaczego książka, która wcześniej prawie w całości pojawiła się na łamach Rzeczpospolitej wzbudza tyle emocji wśród ludzi, którzy zawodowo zajmują się wydawaniem książek. Większość z nich niewątpliwie już wcześniej zapoznała się z treścią książki czytając Rzepę. Dopiero później prowadząc badania ankietowe na czytelnikach z różnych sektorów rynku zorientowałem się gdzie leży przyczyna. Otóż okazuje się, że nasi wydawcy niczym nie różnią się od swoich czytelników do których adresują przekaz marketingowy w postaci produktu jakim jest książka.

Czytelnik uwielbia być rozpieszczany przez wydawców. Potrzebuje informacji opakowanej w taki sposób jaki mu najbardziej odpowiada w danej chwili. Wydawcy wykorzystują lenistwo czytelników i sprzedają im tą samą informację kilkakrotnie. W tym celu zmieniają okładki dla tego samego tytułu zmieniając wydanie (jak wiemy zmienia się wtedy ISBN), dla bardziej wybrednych czytelników zmienia się format (i okładkę oczywiście) i już mamy nową książkę. Aby bardziej dogodzić czytelnikowi wydawcy zmieniają objętość publikacji skracając s lub wydłużając treść (co nie jest takie trudne w dobie komputerów). Aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić domowe biblioteczki swoich czytelników, przy wszystkich tych zabiegach koniecznie zmieniają tytuł książki, aby żadna biblioteczka nie sprawiała wrażenia (zwłaszcza wśród znajomych), że nasz czytelnik posiada w domu tylko jedną książkę.

Badając rynek (nie czytelników ale wydawców) Łukasz Gołębiewski doskonale zdaje sobie sprawę z potrzeb swoich klientów. Dzięki temu od pięciu lat jest mistrzem w „przepakowywaniu” informacji. Skoro artykuły w Rzepie nie wystarczą naszym specjalistom od marketingu książkowego należy im to jeszcze raz przedstawić w „Bibliotece Analiz” (lub odwrotnie . Skoro wydawcy regularnie zaglądają do „Magazynu Literackiego Książki”, nie zaszkodzi aby co jakiś czas ukazały się tam co ciekawsze artykuły. Wszystko to w jednym tomie mogą otrzymać w corocznym wydaniu „Rynku Książki w Polsce” a gdyby im było mało, mogą wykupić płatny serwis www.rynek-książki.pl w którym znajdą to samo tylko z gustowną wyszukiwarką.

Trzeba przyznać, że Łukasz nas rozpieszcza. Mówię nas bo sam skrupulatnie korzystam z dobrodziejstw „białego wywiadu” i bardzo cenię pracę jaką redaktor Rzeczpospolitej wkłada w systematyzację informacji o rynku książki w Polsce. Taka dbałość o klienta może być wzorem dla niejednego wydawcy. Dlatego z przyjemnością stawiam na półce najnowsze, piąte wydanie „Rynku Książki w Polsce 2002”, która to publikacja, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy rynku książki w Polsce w 2001 roku.

Jacek Włodarczyk

 

 

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.