Makowski: Biblioteki muszą być większe i ładniejsze niż urzędy gminy

Makowski: Biblioteki muszą być większe i ładniejsze niż urzędy gminy

Przegląd

Udostępnij
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Share on Google+0

Trzeba sprawę postawić jasno: stan czytelnictwa stanowi wyznacznik rozwoju społecznego. I dopóki wszyscy tego nie zrozumiemy, dopóty starania środowisk zajmujących się książką na co dzień, czy to są wydawcy, księgarze, bibliotekarze czy pisarze, nie przyniosą rewolucyjnych zmian, a społeczeństwo nieczytające dalej będzie społeczeństwem słabo rozwiniętym. Zarówno bowiem poziom gospodarczy, jak i polityczny czy kulturowy kraju zależy od świadomości jego obywateli. Zwiększenie poziomu czytelnictwa to więc inwestycja w nasz kapitał społeczny. O czytaniu w polskim społeczeństwie z dr. Tomaszem Makowskim, dyrektorem Biblioteki Narodowej, rozmawia Alicja Wielgus.

Polacy czytają coraz mniej – taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu najnowszego raportu o stanie czytelnictwa sporządzonego przez Bibliotekę Narodową. Problem jest o tyle narastający, że w badaniach zmieniamy formułę pytań. Nie wystarczy już sprawdzać, czy czytamy książki. Obecnie w raporcie pytania dotyczą przeglądania lub czytania we fragmentach książek, a także czytania trzech stron tekstu. Malujemy trawę na zielono?

W naszych badaniach pytania nie tyle ulegają zmianie, co uściśleniu. W trakcie sondażu skupiamy się na definiowaniu, co oznacza przeczytanie książki dla respondentów, tak aby nie mieć co do tego wątpliwości. Dla jednego oznacza to bowiem przeczytanie od początku do końca, a dla drugiego we fragmentach. Zmiana dotyczyła też książek elektronicznych, których wcześniej nie brano pod uwagę. Badanie nie miało na celu poprawianie wyniku, tylko ustalenie faktycznej grupy czytających.

Natomiast przedmiotem interpretacji może być na pewno kwestia (badamy deklaracje), czy książki rzeczywiście zostały przeczytane. Oczywiście zadajemy pytania, które sprawdzają, czy deklaracje są zgodne z prawdą. Jednym z nich jest, czy w ostatnim miesiącu respondent przeczytał dłuższy tekst niż trzy ekrany komputera lub trzy strony papierowe. To też uzupełnienie, ponieważ chcemy się dowiedzieć, czy ktoś nie czyta książek, bo nie ma czasu, ale może czyta pogłębione, dłuższe analizy w Internecie. Zastanawia nas bardzo duży spadek czytelnictwa u osób z wyższym wykształceniem. Kiedyś wśród tej grupy czytający stanowili 98%, czyli prawie wszyscy absolwenci szkół wyższych czytali, natomiast w tej chwili aż 1/3 absolwentów szkół wyższych nie czyta. Stąd pytanie, czy ci ludzie nie czytają w ogóle, czy chociaż czytają dłuższe teksty?

Z naszych badań jasno wynika, że czytanie nie zostało w ostatnim czasie porzucone, ale absolutna większość nie-czytelników przyznaje, że nigdy nie czytała albo nie robiła tego bez przymusu szkolnego. I to dotyczy zwłaszcza osób starszych, czyli tych wychowanych przed erą internetową i przed wejściem otwartego rynku pokus w 1989 roku, który może być potraktowany jako poważny konkurent dla zwyczajów czytelniczych. Dla nas ta informacja, że są to osoby nieczytające od zawsze albo nieczytające od czasów szkoły, jest informacją bardzo istotną. Oznacza to przede wszystkim, że notujemy spadek poziomu wstydu przed przyznaniem się przed ankieterem, ale też przed samym sobą do nie czytania. To jest dużo gorsza wiadomość, niż gdyby odpowiadający przestali faktycznie czytać. Bo to oznacza, że nie tylko nie czytają, ale też przełamali tabu. Przyznają, że można być człowiekiem, nawet kulturalnym, nie czytając książek. To jest znak, że jeśli się nie wstydzą do tego przyznać, to nie będą się wstydzić braku książek w domu czy nie wymagać czytania książek od dzieci. Ostatnie badania jasno pokazują zasadę kumulacji – jeśli czytamy książki, to czytamy także gazety i korzystamy z Internetu. Po prostu jesteśmy aktywni. Druga zasada dotyczy tego, że czytelnicy wywodzą się zazwyczaj z grupy innych czytelników. Kulturowo dziedziczymy zwyczaj czytania. Jeśli nasze otoczenie nie czyta – nie robią tego rodzice czy grupa rówieśnicza, to jest niemal pewne, że my również nie będziemy czytać. I analogicznie – jeśli w naszym otoczeniu są osoby z autorytetem, które zagłębiają się w lekturze – to my również będziemy czytać. Tak jest dzisiaj.

czytaj cały artykuł: TUTAJ

 

 

za jagiellonski24.pl

Udostępnij
Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Share on Google+0
Kategorie: Rynek Polski

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.