Czy Prodoks zniknie z polskiego rynku wydawniczego?

Czy Prodoks zniknie z polskiego rynku wydawniczego?
WirtualnyWydawca: W Gazecie Krakowskiej ukazał się właśnie wywiad z Panem Kluską właścicielem księgarni wysyłkowej Prodoks. Wywiad nie jest optymistyczny jeśli chodzi o przyszłośc Prodoksu. Odnosi się wrażenie, iż Prodoks zniknie z Polskiej sceny Wydawniczej. Czy są to pochopnie wyciągnięte wnioski i mylne opinie? Czy Rzeczywiście Prodoks jest już historią w naszej branży?

Dariusz Kot: Prodoks nie znika z Polskiej sceny wydawniczej. Faktem jest natomiast poważana restrukturyzacja.

WW: Jeżeli Prodoks jest daleki od zakończenia swojej działalności, a jedynie zamierza
 przeprowadzić restrukturyzację, to jakich zmian możemy się spodziewać w Państwa firmie
 w najbliższej przyszłości?

DK: Podstawowa zmiana, to rezygnacja z wydawania wysyłkowego katalogu książek i Dobrego Magazynu. Na początku procesu restrukturyzacji „obetniemy” większość kosztów pozostawiając tylko te związane ze sprzedażą przez internet oraz w księgarniach stacjonarnych. Potem skoncentrujemy się na rozwijaniu działalności wydawniczej.

WW: W wywiadzie dla GK pan Kluska powiedział, że Prodoks prowadził od zawsze działalność „charytatywną” nigdy nie bedąc nastawionym na zyski. Dużo dobrych tytułów promowanych przez waszą księgarnię rozdawanych było „za darmo” bez korzyści finansowych. Wspomniał, że na dzień dzisiejszy środki na dalsze funkcjonowanie Prodoksu, który w założeniach „nie zarabia na siebie”, skończyły się. W tej sytuacji, są tylko dwa wyjścia: rozwiązanie firmy lub rewolucyjna restrukturyzacja działalności tak by księgarnia zarabiała na siebie na tyle dużo, by istniał sens jej utrzymania na rynku. Czy aby na pewno zmiany w Państwa firmie zapewnią jej wystarczające przychody z zewnątrz?

DK: Ma Pan rację. Potrzebna jest rewolucyjna restrukturyzacja i to właśnie robimy. Tyle, że po zmianach firma wcale nie będzie musiała zarabiać dużo, aby utrzymać się na rynku.

WW: Skoro „schodziliście ze środków, aż zeszliście do zera” prowadząc liczne akcje promocyjne bez korzyści finansowych, to znaczy, że teraz przy braku tych środków Prodoks nie wróci już do statusu „dobroczyńcy” na rzecz dobrych książek wydawnictw, których finanse nie pozwalają na odpowiednią promocję i sprzedaż w wysokich nakładach. Stając się tym samym w pełni komercyjną firmą nastawioną na zysk i rozwój wyłącznie własnej marki, która przecież od tylu lat znajduję się na rynku wydawniczym, że nie musi się martwić o wybicie się, a jedynie umocnić swoją pozycję wśród liderów sektoru. Czy mam rację?

DK: Nie zupełnie. Chcemy kontynuować dotychczasową misję – promować dobrą książkę i wartości chrześcijańskie. Abyśmy jednak misję mogli realizować musimy istnieć i zarabiać. Nie możemy oczekiwać, że zawsze znajdzie się ktoś, kto dofinansuje naszą działalność. Jeśli więc wypracujemy zysk, to chętnie przeznaczymy go na „powrót do statusu doroczyńcy”.

WW: Na końcu nasuwa mi się refleksja czy „nowy” Prodoks odnajdzie się na polu czystej komercyjnej walki o klienta, gdzie rozwój uzależniony jest wyłącznie od wpływów ze sprzedaży, która musi być na tyle duża by utrzymać księgarnie przy życiu, czy też w momencie gdy środki własne skończyły się Prodoks nie będzie w stanie istnieć lub wypadnie z czołówki branżowej stając się podrzędną księgarnią o wielkiej przeszłości, której jedynie pozostanie wspominanie dawnych czasów, w tym dzisiejszego dnia, kiedy ewentualny upadek tej firmy, nie jest obojętny nikomu z branży wydawniczej.

DK: Możliwe, że chwilowo Prodoks wypadnie z „czołówki stając się podrzędną księgarnią”. Liczymy jednak na szybki powrót, choć w innej postaci. Dla innych wydawców z pewnością nie pozostanie to obojętne. Dla nas to jednak „być, albo nie być”.

 
WW: Dziękujemy za rozmowe 
Kategorie: Rynek Polski

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.