Pokolorowane Targi Książki we Frankfurcie
Przegląd
- Typ: Rynek międzynarodowy
Tegoroczne Targi Książki we Frankfurcie zaskoczyły tych, którzy nie zapoznali się z nowym planem stoisk przed wyjazdem na targi. Spotkałem dwóch polskich wydawców, którzy myśleli, że Amerykanie nie wystawiają się na tegorocznej edycji 🙂 Jedno jest pewne. Targi zajmują coraz mniejszą powierzchnię wystawienniczą. Jednym z powodów jest pewnie konsolidacja wydawców. Kolosy typu Random House przejmują kolejnych wydawców jednocześnie nie zwiększając swoich stoisk. 
Z drugiej strony, podczas niezliczonych dyskusji, wydawcy cieszyli się, że zahamowany został wzrost sprzedaży ebooków. Niby ma to być dobry sygnał dla rynku książki. Jeżeli ktoś mi wytłumaczy dlaczego, to chętnie zamieścimy na łamach Wirtualnego Wydawcy tę wypowiedź. To wyglądało trochę tak, jakby wydawcy stworzyli sami dla siebie konkurencję a potem się cieszyli, że tą konkurencję pokonali.
Jedną z broni przeciwko ebookom jest już, moim zdaniem, niekontrolowany wzrost popularności kolorowanek antystresowych dla dorosłych. To świadczy o wzroście kreacyjnego czytelnictwa 🙂 Nawet najbardziej renomowane wydawnictwa, jak np. mój ulubiony Thames & Hudson, ma już w swojej ofercie ten wspaniały, ratujący rozchwianą ludzką psychikę, produkt. Jest postęp. Niskie koszty druku oraz piękne w swojej prostocie projekty, uratują życie niejednemu wydawcy. Projekty są tak proste, że bardzo łatwo je skopiować. Z tego powodu na co drugim stoisku z kolorowankami był znak zakazu fotografowania.
Hitem targowym było stoisko Białorusi z prezentacją dorobku tegorocznej Noblistki. Dobrze, że tuż obok było stoisko norweskie. Tym samym honor Noblistki został uratowany. Swoją drogą pamiętam polskie stoisko sprzed kilkunastu laty, jak Szymborska dostała Nagrodę Nobla. Ale wtedy mieliśmy wytłumaczenie. Literacki Nobel był ogłaszany podczas targów i nie można było przecież przewidzieć, że ktoś z naszych może tego Nobla otrzymać. Białorusini mieli tydzień na przygotowania. I przygotowali ……. minimalistyczny przekaz marketingowy też jest jakimś przekazem.

Nasze stoisko było jak zwykle pełne. Miałem wrażenie, że więcej już sprzedajemy niż kupujemy praw autorskich. To dobry trend. Zwłaszcza, że na stoisku naszych sąsiadów Rosjan, wiało nudą i syberyjskim chłodem 🙂 Jak co roku na polskim stoisku mogłem spotkać się z kilkoma prezesami, którzy tylko w tym szacownym miejscu mają czas. Oni przecież nie sprzedają ani nie kupują. Od tego mają swoich specjalistów 🙂
Niestety dostęp do kawy był zablokowany przez zaszyfrowane drzwi. Jestem nieśmiały, więc nie poprosiłem o kod dostępu, który pewnie był w posiadaniu wszystkich, którzy wystawiali się na naszym stoisku. Z pomocą przyszli drukarze, którzy jak zwykle nie zawiedli w serwowaniu napojów pobudzających zmęczone członki 🙂

Jeżdżę na frankfurckie targi już od 1991 roku. Przez te lata zaobserwowałem wzrost aktywności (przynajmniej na targach) wydawców książek bibliofilskich. Trzeba przyznać, że są bardzo piękne i …. bardzo drogie. W sumie to też kolorowanki, tylko już pokolorowane. Czyli historia książki zatoczyła koło. Zaczęło się od kolorowanek i skończy się na kolorowankach 🙂

Podczas targów mogłem się poczuć jak rasowy fotograf. Na jednym ze stoisk w dziale Sztuka, piękna modelka prezentowała swoje wdzięki. Przez kilkanaście minut stoisko było oblegane przez fotografów ze smartfonami i tabletami. Ja byłem lepiej przygotowany do sesji. Ze swoim firmowym aparatem Nikon D5200 plus 18-55 kit, wyglądałem przy „smarfonistach” jak rasowy fotograf.

A poza tym na targach nie było nic ciekawego. Poza kilkunastoma milionami książek.
Artykuły powiązane:
O autorze
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.














