Właściwie każda z naszych nowych inicjatyw znajduję swoich klientów.

Właściwie każda z naszych nowych inicjatyw znajduję swoich klientów.

Przegląd

 
Mateusz Włodarczyk, Wirtualny Wydawca: Wydawnictwo Arlekin Sp z o.o. i cała grupa Harlequin Enterprises należy do kanadyjskiego medialnego koncernu Torstar. Zasięg działalności koncernu obejmuje cały świat. Z tego co wiem działalność wydawnicza koncernu nie ogranicza się tylko do literatury kobiecej. W jakich sektorach działa Torstar? W ilu krajach obecne są książki Harlequina?
Adam Kapusta, Prezes Wydawnictwa: To fakt, Harlequin stanowi tylko część koncernu Torstar. Pozostała część to płatne dzienniki i magazyny wydawane w Kanadzie (w tym dziennik Toronto Star – największa kanadyjska gazeta codzienna) oraz kolejna część Torstaru wydająca tzw. prasę społecznościową, w tym dzienniki bezpłatne (np. Metroland). Książki Harlequina znaleźć można w ponad 130-tu krajach świata, choć nie wszędzie są one wydawane przez samego Harlequina, lecz czasem także przez inne firmy wydawnicze na podstawie umowy licencyjnej (np. na Litwie).
Mateusz Włodarczyk: A jak wygląda historia Harlequin Enterprises Sp z o.o. w Polsce? Od kiedy działacie Państwo na naszym rynku i co skłoniło koncern Torstar do otwarcia tego typu wydawnictwa w naszym kraju?
Adam Kapusta: Polski oddział Harlequina istnieje już 18 lat, powstał w 1991 roku. Decyzja o otwarciu polskiego oddziału (jak również czeskiego) spowodowana była zmianami, które zaszły w Europie Wschodniej i Centralnej po 1989 roku, otwarciem się nie tylko gospodarek dawnych krajów socjalistycznych na zachód, ale także rosnącym zapotrzebowaniem na literaturę przeznaczoną dla kobiet, która już od kilkudziesięciu lat święciła triumfy w róznych krajach świata, ale wcześniej nie miała szans zaistnieć „za żelazną kurtyną”.
Mateusz Włodarczyk: Z tego co wiem, na Polskim rynku książki Państwa oferta wydawnicza, podzielona jest na dwie marki – Harlequin oraz Mira. Czym różni się od siebie ich oferta? Dlaczego Państwa firma zdecydowała się na wprowadzenie dwóch a nie jednej marki w swojej ofercie?
Adam Kapusta: Decyzja o takim a nie innym podziale wynika z kilku przyczyn. Jedna z nich to specyfika dystrybucji polskiego rynku książki, czyli podział na kanał kioskowy, gdzie funkcjonuje Harlequin (wraz z prasowymi stoiskami w np. supermarketach) i tradycyjny kanał księgarski (Mira). Dodatkowo nasz pomysł, by zacząć wydawać tzw. tytuł pojedynczy (Single Title) został wprowadzony w ramach światowej strategii naszej firmy i tak np. oryginalna nazwa amerykańskiej linii wydawniczej tego pojedynczego tytułu to właśnie Mira.
Mateusz Włodarczyk: Od początku istnienia wydawnictwa jego misją było zapewnienie czytelniczkom możliwości wspaniałych przeżyć, odpoczynku i oderwania się od rzeczywistości przy lekturze najlepszych romansów. Bez wątpienia oferta Państwa wydawnictwa opiera się na „słabych produktach”*(wyjaśnienie użytego pojęcia na dole strony) , których tytuł i autor są często słabo rozpoznawalne, jednak sama marka wydaje się być niezwykle silna. Spółka posiada 80% udziału w rynku i jest jedną z nielicznych marek która może poszczycić się niemal stuprocentową rozpoznawalnością. Jakie strategie działania pozwoliły Państwu na stale zagościć w świadomości grup docelowych dla waszych produktów?
Adam Kapusta: Romanse (nie tylko te wydawane przez Harlequina) to bardzo popularny gatunek literacki na całym świecie. Nasze autorki za swoje książki wciąż otrzymują ważne nagrody takie jak np. Rita Awards, no i wielkość sprzedaży i czytelnictwa naszych wydawnictw nie może wynikać z przypadku. Jeśli chodzi o rozpoznawalność naszych tytułów czy autorów, to takie autorki jak Alex Kava, Nora Roberts, Diana Palmer czy Erika Spindler są znane w wielu krajach świata, a także oczywiście w Polsce (Harlequin nie jest zreszta ich jedynym wydawcą). Jeśli zaś chodzi o strategię działania, to jest ona dość prosta: wydawać i sprzedawać te książki, które zechce czytać nasza czytelniczka, zapewnić tym książkom jak najlepszą dystrybucję (to z pomocą naszych partnerów handlowych) i wesprzeć trochę te tytuły w sensie reklamowym i PR. Znaczna część naszych tytułów sprzedaje się sama, bo ma lojalna grupę czytelniczek i stanowi wartościową i konkurenycjną pozycję na rynku dostępnej literatury. Książki Wydawnictwa Harlequin to zawsze dobra jakość nie tylko od strony literackiej, ale także od strony wydawniczej, nigdy nie schodzimy poniżej pewnego poziomu, zapewniamy dobrą rozrywkę – dlatego nasze czytelniczki SĄ nam wierne. Dbamy także o to, by te ofertę zwiększać i odświeżać.
Mateusz Włodarczyk: 2008 rok był dla Państwa rokiem udanym. Zwiększyliście Państwo przychody ze sprzedaży książek, oraz poszerzyliście Państwo swoją ofertę o nowe, bestsellerowe tytuły. „Słabe produkty” jakimi są romanse sprzedawane przez wydawnictwo Harlequin, sprawiają wrażenie niezwykle dochodowych. Jak oceniacie Państwo sektor w którym wydajecie Państwo swoje książki? Czy rynek książek o tematyce „romansów”, mocno ewoluował przez wszystkie lata działalności wydawnictwa?
Adam Kapusta: Faktycznie, nasza oferta złożona właśnie z głównie „słabych produktów”  przyniosła nam w zeszłym roku niezły zysk. Dlatego polecę innym wydawcom wydawanie romansów. To dochodowy biznes. Kobiety chętnie czytały, czytają i będą czytać romanse. Pytanie jest raczej o format, a nie o treść. Czy np. książka elektroniczna będzie w stanie wyprzeć kiedyś format tradycyjny, papierowy? Na razie romanse maja się dobrze i nawet zaryzykuję stwierdzenie, że w ciężkich czasach być może warto po nie sięgnąć, bo są to takie właśnie książki, które pozwolą na chwilę oderwać się od rzeczywistości, pozwolą pomarzyć i miło spędzić czas. A sam rynek tych książek raczej za bardzo się nie zmienia, bo w końcu romanse to książki o miłości, a na nią zapotrzebowanie jest zawsze.
Mateusz Włodarczyk: Czy nie obawiacie się Państwo, iż może w pewnym momencie nastąpić nasycenie rynku literaturą z Państwa oferty wydawniczej? Jak liczna jest grupa doecelowa, do której dociera wasza oferta wydawnicza? Czy zamierzacie Państwo w najbliższym czasie poszerzyć swoją ofertę tematyczną, czy też strategia firmy przewiduje wydawanie literatury jedynie z segmentu książek dla kobiet?
Adam Kapusta: Osobiście nie sądzę, by wkrótce miało wystąpić zjawisko przesycenia literaturą naszego wydawnictwa. Właściwie każda z naszych nowych inicjatyw znajduję swoich klientów. Tak jest nie tylko z nowymi seriami wydawniczymi dostępnymi w sprzedaży w sieciach kioskarskich („Romans z szejkiem”), ale także z nowymi liniami wydawniczymi,które znaleźć można w takich księgarniach jak Empik, Matras czy w w wielkich hipermarketach („MIRA – New York Times Bestselling Authors”, „Bestseller”, „Satine”). Trudno oszacować naszą grupę docelową, ale to z pewnością liczba idąca w miliony.  Nasza oferta ciągle się powiększa, publikujemy już wspomniane romanse, a także thrillery, fantastykę, literaturę obyczajową. W planach mamy też książki z gatunku „non-fiction”, ale więcej na razie nie chciałbym zdradzać.
Mateusz Włodarczyk: Ile obecnie znajduje się tytułów w Państwa ofercie? Ile z nich występują pod marką „Mira” a ile pod marką „Harlequin” ?
 
Adam Kapusta: Miesięcznie (plan 2010) wydamy średnio 26 tytułów w kioskach, pod marką „Harlequin” (rocznie będzie to około 315 tytułów) oraz 82 tytuły w księgarni pod marką „MIRA”. Liczba tyułów, zwłaszcza księgarnianych, może się jeszcze zwiększyć, ponieważ wyniki sprzedaży są coraz lepsze..
Mateusz Włodarczyk: Jakie bestsellery pojawiły się już lub pojawią w tym roku w Państwa wydawnictwie? Jaki pułap sprzedaży musi osiągnąć książka wydana przez Państwa wydawnictwo, żeby można było traktować ją jako produkt bestsellerowy?
Adam Kapusta: W lutym wydaliśmy „Żonę dyplomaty”, która jest kontynuacją bestsellerowej powieści z 2008 roku zatytułowanej „Dziewczyna komendanta”, w lipcu ukazała się ‘Dziesiąta sprawa”, doskonały thriller prawniczy Josepha Tellera, sądzimy też, że „Perfumy Kleopatry” Jiny Bacarr, które planujemy na październik, okażą sie podobnym sukcesem jak „Blond gejsza” tejże autorki w ubiegłym roku (sprzedaż pierwszego wydania wyniosła 22 tys. sztuk). W programie New York Times Bestseling Authors” mamy w tym roku 10 tytułów Nory Roberts, 3 tytuły Diany Palmer – każda z książek tych autorek cieszy się zawsze dużym powodzeniem wśród kobiet, nowy thriller Eriki Spindler „Ślepa zemsta”, sześć powieści w nowej kategorii paranormal – w tym trylogię Heather Graham, która w USA długo nie schodziła z listy bestsellerów, historyczne powieści znanej autorki Brendy Joyce, kilka powieści tak wypróbowanych autorek jak Sharon Sala i Carla Neggers oraz romanse i powieści obyczajowe mniej dotąd u nas znanych znanych Lindy Lael Miller i Susan Wiggs, pisarek, których utwory  w Stanach Zjednoczonych regularnie królują na listach bestsellerów. Przypominamy także (w serii Satine) nieco krótsze, „klasyczne” romanse tak znanych pisarek jak Jayne Ann Krentz czy Sandra Brown. Wyniki sprzedaży świadczą o tym, że nasza oferta spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelniczek. Wszystkie wymienione książki, jak również te wydawane w programie „Bestsellers” występują pod marką MIRA.
Nie wspominamy o tytułach kioskowych, które są miesięcznikami, jeśli chodzi o czas obecności na rynku, natomiast gdyby liczbę sprzedanych tytułów wielu książek w seriach porównać z liczbą sprzedanych tytułów „zwykłych” książek księgarnianych, wiele z nich zasłużyłoby na maino prawdziwego bestsellera.
Mateusz Włodarczyk: Ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, dosięgnął w mniejszym lub większym stopniu również branże wydawniczą. Czy wydawnictwo Harelquin odczuło spadek sprzedaży swoich produktów z tego powodu?
Adam Kapusta: Tak, odczuwamy pewien wpływ tego, co dzieje się w gospodarce światowej i polskiej na nasze wyniki, nie jest to natomiast – przynajmniej na razie – taka skala zjawiska, by zagroziła naszej działalności w dłuższym terminie. W międzyczasie podejmujemy nawet pewne działania, które wręcz zmierzają do rozszerzenia naszej oferty na nowe rynki. Tak jest w przypadku Turcji, w której zaczniemy sprzedawać nasze książki pod koniec tego roku.
Mateusz Włodarczyk: Ile obecnie osób zatrudnia wydawnictwo Harlequin?
Adam Kapusta: Obecnie zatrudniamy 16 osób na etatach i współpracujemy z dość dużą grupą tłumaczy, redaktorów, korektorów oraz z czterema studiami graficznymi.
Mateusz Włodarczyk: Z tego co wiem prowadzicie Państwo również działalność charytatywną. Na czym ona polega?
Adam Kapusta: W tej chwili nasza działalność charytatywna w Polsce jest zawieszona, bo nasza firma -matka działa w tym zakresie globalnie i my dostosowujemy swoje działania do jej polityki ( w praktyce wszelkie decyzje o tego typu działalności sa podejmowane w Kanadzie).
Mateusz Włodarczyk: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Adam Kapusta: Dziękuję za rozmowę.
* Użyty wywiadzie termin „słaby produkt” ma charakter czysto marketingowej charakterystyki oferty wydawniczej. Redakcja wirtualnegowydawcy posługując się pojęciem słabego produktu nie używa tego określenie by wskazać produkty złe, bezwartościowe czy też źle sprzedające się.
Kategorie: Rynek Polski, Wywiady
Tagi: Kapusta Adam

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.