Stwórz prywatną bibliotekę online

Stwórz prywatną bibliotekę online
 
Wirtualny Wydawca: Virtualo to kolejny gracz na rynku platform internetowych oferujących cyfrowe publikacje. Od kiedy funkcjonuje Państwa księgarnia i dlaczego zdecydowaliście się na działalność akurat w tym sektorze?

Robert Rybski (Virtualo.pl): Kolejny, aczkolwiek inny. Przede wszystkim nie jesteśmy typowym sklepem internetowym publikacji cyfrowych. Zbudowaliśmy system sprzedaży oparty na własnym narzędziu, umożliwiającym czytanie książek ONLINE. Wydawcom oferujemy bardzo bezpieczne i elastyczne rozwiązanie np. możliwość sprzedaży publikacji rozdziałami lub sprzedaży dostępu czasowego do książki, a klient po zakupie publikacji tworzy u nas swoją własną bibliotekę, do której ma dostęp w każdej chwili po zalogowaniu.
Wystartowaliśmy z naszym serwisem pod koniec maja b.r. Powodem zainteresowania się tym tematem jest niewątpliwie duże doświadczenie na rynku wydawniczym, jak też rynku nowych technologii.
Uznaliśmy, że to jest ten sektor, czas i miejsce, aby wejść właśnie na rynek publikacji cyfrowych. 
 
WW: Co dokładnie oferuje platforma Virtualo? Czy Wasza oferta to wyłącznie cyfrowe publikacje?

RR: Chcemy się specjalizować w dostarczaniu treści cyfrowej poprzez sieć Internet. W tej chwili koncentrujemy się głównie na e-książkach w formacie online i książkach audio w formacie mp3.

WW: Ile obecnie tytułów można kupić na Virtualo.pl ? Jaka jest dynamika wzrostu oferty od momentu uruchomienia platformy?

RR: Aktualnie oferujemy naszym klientom ponad 450 tytułów, ale już za chwilę będzie ich 500. Od momentu otwarcia przyrastamy o 70 tytułów miesięcznie i ta średnia liczba z miesiąca na miesiąc rośnie.

WW:: Z iloma wydawcami obecnie współpracujecie? Z jakimi zamierzacie podjąć współpracę w najbliższym czasie?

RR: Współpracujemy z 16 wydawcami i prowadzimy zaawansowane rozmowy z kolejnymi.

WW: Na Polskim rynku cyfrowych publikacji zdążyła się już wytworzyć dość silna konkurencja. Takie platformy jak Zixo.pl czy Nexto.pl, które w swojej ofercie mają już ponad 1500 tytułów są dość poważnym przeciwnikiem. Jak zamierzacie Państwo stawić czoła konkurencji i zapewnić sobie silną pozycję w sektorze?

RR: Ja bardzo się z tego cieszę, że są już na rynku takie firmy, które Pan wymienił. To jest bardzo młody rynek i potrzebuje dużej popularyzacji, aby go rozwinąć. Czym więcej będzie się mówiło o publikacjach cyfrowych i je promowało, tym lepiej dla wszystkich graczy. A miejsce znajdzie się dla każdego.

Tak jak wspominałem na samym początku, nie jesteśmy typowym sklepem. To, co nas wyróżnia to sprzedaż książek w formacie ONLINE i budowanie serwisu dla klienta w postaci wirtualnej biblioteki. Chcemy rozwijać nasz biznes na silnych fundamentach: dobrym serwisie, własnych rozwiązaniach, szerokiej ofercie w konkurencyjnych cenach i skutecznym marketingu opartym na budowaniu długofalowych relacji z klientem.
 
 
 
WW: Z jakiego systemu zabezpieczeń plików korzystacie na swojej platformie? Czy jest on na tyle skuteczny by zachęcić wydawców do nawiązania współpracy z Virtualo?

RR: Nie jestem osobiście zwolennikiem ogólnodostępnych systemów zabezpieczeń DRM, systemy te w znacznym stopniu blokują rozwój sprzedaży i korzystanie z książek elektronicznych. Natomiast rozumiem obawy autorów i wydawców, dlatego też, aby pogodzić dwa światy: Klienta i Wydawcy, opracowaliśmy własny system DRM dla książek do czytania, który daje bezpieczeństwo przed nielegalnym kopiowaniem. E-Książki oferowane w Virtualo.pl są dostępne w formacie online tzn. klient nie pobiera ich na swój dysk twardy, są one przechowywane na serwerach Virtualo.pl.
Dla klienta, wbrew pozorom ma to dużą zaletę, nie musi on dbać o zabezpieczanie swoich tytułów przed skasowaniem i ma do nich dostęp z różnych urządzeń komputerowych. 

WW: Co sądzicie o technologii „watermarkingu”, która została wprowadzona niedawno m.in. na Nexto.pl? Czy według Państwa system zabezpieczeń DMR jest lepszy od wspomnianej technologii?

RR: Nie popieramy technologii „watermarkingu”, gdyż godzi ona w nas wszystkich: klienta, wydawcę i dystrybutora. Jest rozwiązaniem pozornym, straszakiem dla klientów i mydleniem oczu wydawcom, za które musi zapłacić klient.
Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu dokładniej. Dystrybutor wyciąga od klienta jego dane osobiste, aby móc zamieścić je w zakupionym pliku (czy ktokolwiek z nas chciałby tego typu dane rozpowszechniać w sieci?). Załóżmy, że po jakimś czasie plik ten jest rozpowszechniany w sieciach p2p. Czy na podstawie informacji, kto kupił dany plik można stwierdzić, kto go tam umieścił? Nasza odpowiedź brzmi: NIE. Taka sytuacja może wydarzyć się poza świadomością klienta, za przyczyną jakiegoś programu (np.trojana) lub innych osób, które mają jakikolwiek dostęp do komputera klienta. Na pewno taka technologia będzie odstraszała potencjalnych klientów, bo godzi w ich interesy. W konsekwencji przełoży się na mniejszą sprzedaż, co godzi też w interesy wydawców i dystrybutora. Wydawcom nie daje możliwości prawdziwych metod zabezpieczeń.

WW: Jak według Państwa w najbliższych latach rozwinie się rynek cyfrowych publikacji? W jakim kierunku ewoluuje?

RR: Myślę, że przez najbliższe lata będą się na rynku rozwijały różne modele biznesowe, a wydawcy i klienci będą testować i sprawdzać, który z nich najlepiej spełnia ich potrzeby. Sądzimy, że po tym okresie docelowo wygra model sprzedaży oparty na dostarczaniu klientom treści cyfrowej w bardzo niskiej cenie, w formacie online, udostępnianej bezpośrednio przez sieć Internet.

WW: Życzymy Państwu samych sukcesów i dziękujemy za rozmowę.
 

Kategorie: nowe technologie

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.