Państwowy Instytut Wydawniczy na sprzedaż

Państwowy Instytut Wydawniczy na sprzedaż
WirtualnyWydawca: Jaki jest powód tego, że od kilku lat Państwowy Instytut Wydawniczy osiąga coraz gorsze wyniki? W 2004 roku przychód wyniósł zaledwie 3,5 mln zł, a wydawnictwo zanotowało stratę 400 tys. zł.
 
Rafał Skąpski (Dyrektor PIW): Państwowy Instytut Wydawniczy  przez pierwsze 45 lat istnienia był, zdaniem wielu znawców rynku ksiązki, pierwszą oficyną w Polsce, a na pewno jedną z czołowych obok Czytelnika, Wydawnictwa Literackiego, i w pewnych dziedzinach, Iskier. Po roku 1990  obok blisko piećdziesięciu oficyn dotychczas funkcjonujących pojawiło się, w dość szybkim czasie, kilka tysięcy nowych podmiotów posiadających w zakresie swego działania jako  zadanie podstawowe lub jedno z rodzajów działalności – wydawanie książek. Była to niezwykle silna konkurencja dla „starych ” wydawnictw działąjąca bez wielu obciążeń z którymi musiały się one borykać. Wydawnictwa z wileloletnią tradycją zostały postawione przed koniecznością dostosowania się do reguł wolnego rynku , ale i do praw jakimi rządziły się oficyny „nowe”, jak i do sposobu wydawania ksiązek, ich dystrybucji w tej zupełnie nowej sytuacji. Różne były losy poszczególnych wydawnictw, jedne  niestety zniknęły już z rynku inne potrafiły szybko przekształcić się (Iskry) i ustabilizowały swoją obecność, inne jeszcze jak Wydawnictwo Literackie dokonało przekształceń w ostatnich latach. Moi poprzednicy, wydaje mi się, nie mieli żadnej kompleksowej recepty, żadnego przejrzystego i klarownego scenariusza co trzeba w PIW-ie zmienić, jakich przekształceń dokonać, by nadążać za dynamicznymi zmianami rynku książki. Puste biurko, ktore zastałem w pokoju dyrektora zapewne było puste także przy kolejnych zmianach szefów PIW. Tak więc wydaje się, że sytuacja w której PIW znajduje się to wynik braku pomysłów jak po transformacji lat 90-tych dostosować to wydawnictwo do nowych realiów, brak jasnych programów kolejnych dyrektorów (jestem piątym po roku 90 tym), czy przedstawianie projektów, ktore nie potrafiły przekonać załogi, ciał ją reprezentujących, kolejnych nadzorujących ministrów a z drugiej strony nakładanie się na siebie serii nietrafnych decyzji i sposobów zarządzania finansami przedsiębiorstwa.
 
WW: Jakie zmiany nastąpiły w związku z pogarszającą się sytuacją PIW?
 
RS: Mówiłem, że jestem piątym derektorem po 90 tym roku, więc co pewien czas za zgodą nadzorującego ministra (najpierw kultury, potem skarbu) rada nadzorcza czy pózniej rada pracownicza dokonywały zmiany szefa PIW. Jak dotąd zmiany te nie poprawiły kondycji PIW. Od wydawnictwa odchodziła na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat kadra z wieloletnim doświadczeniem, zespół redaktorski ale i pozostali pracownicy oceniani jako najlepsi specjaliści w kraju. Odejścia ich były wypadkową pogarszającej się kondycji wydawnicta, spadku ilości tytułów w roku i zapewne braku docenienie ich fachowości ze strony dyrekcji… Zasilili wiele prywatnych oficyn.
Od PIW-u odchodzili także, niestety, i polscy autorzy. W jakimś sensie szli  za „swoimi” redaktorami ,ale również byli kuszeni skutecznie lepszymi honorariami, terminami płatności czy ciekawszą promocją i skuteczniejszą dystrybucją. A więc obszarami do których moi poprzednicy nie przywiązywali zbyt wielkiej uwagi.
 
WW: Skąd pomysł na przejęcia PIW przez Rzeczpospolitą i czyja to była inicjatywa?
 
RS: Po kilku tygodniach poznawania stanu w jakim przejąłem kierowanie oficyną poinformowałem nadzorujące ministerstwo Skarbu Państwa o mojej ocenie kondycji wydawnictwa i przedstawiłem kilka wariantów naprawczych. We wszystkich jedynym ratunkiem była współpraca z tak zwanym inwestorem strategicznym. Bez zasilenia zawnętrznego PIW mógłby przetrwać jeszcze pewien czas ale zagrożenie upadkiem było niemal pewne, kwestią nieznaną byłby tylko jego moment. Otrzymałem całkowicie wolną rękę w wyborze rozwiązania.
Podjąłem szereg rozmów z instytucjami wydawniczymi, finansowymi, krajowymi i zagranicznymi , z osobami prywatnymi, którzy wydawali mi się, że mogą byc zainteresowani pomocą PIW-owi. W trakcie tych rozmów niejako „w połowie drogi” spotkałem sie z kierownictwem Spółki Rzeczpospolita. Przekonali mnie nie tylko siłą swego zainteresowania, szacunkiem do tradycji PIW, ale chyba tym , ze myślac o korzyści dla kierowanej przez siebie spółki jako jedyni myśleli także w kategoriach korzyści PIW-u. Więc z nimi rozpoczęliśmy kolejny etap przymiarek i rozmów. W tej chwili kończy pracę niezwykle fachowy zespół audytorski , który nie tylko opisze walory i minusy wydawnictwa ale także przedstawi wszystkim decydującym o losie PIW-u ( minister skarbu, PIW, Rzeczpospolita) kilka propozycji ,a może już tylko jedną najlepszą , nie wiem tego jeszcze.
Ważnym dla mnie jest to, że załoga PIW zaaprobowała mój kierunek myślenia i prac. Kolejne rozwiązania tego projektu będą jej przedstawiane.
 
WW: Czy były inne firmy zainteresowane kupnem PIW? Jeśli tak, to jakie?
 
RS: Rozmowy z kilkoma firmami czy też osobami fizycznymi zostałe rozpoczęte i zawieszone. Nie chce podawac żadnej konkretniejszej informacji, zadna z tych rozmów nie została przerwana, zakończona… do każdej można powrócić. Więc niech tak zwana tajemnica handlowa  pozwoli mi milczeć.
Jak dotychczas rozmowy z Rzeczpospolitą w największym stopniu gwarantują PIW-owi dalszy byt z zachowaniem profilu wydawniczego i  z możliwością zwiększenia oferty już od przyszłego roku. Ale niczego jeszcze nie podpisaliśmy, trwają prace analityków i od odstatecznej decyzji dzieli nas jeszcze – jak sądzę –  kilka tygodni. Wierzę , że zakończy się to pomyślnie dla nas. Ale, z ostrożności, tamtych , innych rozmów nie zakończyłem , nie powiedzieliśmy sobie że temat jest zamknięty, to określi fakt podpisania ostatecznego porozumienia z Rzeczpospolitą i decyzja ministra Skarbu.
 
WW: Jaki będzie status firmy? Czy będzie to spółka? Kto będzie Prezesem? Pozostanie Pan w Zarzadzie?
 
RS: Pewnie to będzie spółka, to chyba najlepsza formuła jaką mozna „nowemu” PIW-owi zaproponować. Mnie na razie interesuje to, żeby całą sprawę doprowadzić do końca, żeby móc powiedzieć: – PIW, najstarsze wydawnictwo w kraju, z najlepszymi tradycjami i nazwiskami autorów zostało uratowane. Żeby to co dla pokoleń polskich inteligentów przez lata było wyróżnikiem niekwestionowanej wartości mogło tę funkcję pełnić dla pokoleń następnych.
A czy ja będe prezesem, dyrektorem, członkiem zarządu… to kwestia naprawdę drugorzędna….a na pewno drugorzędna w tej chwili.
Uznam że moja misja się powiodła jesli PIW otrzyma gwarancję istnienie i rozwoju.
 
WW: Życzę Panu aby tak się stało. Dziękuję za rozmowę.

 
Kategorie: Literatura, Rynek Polski

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.