Odczuwamy ogromną satysfakcję, gdy nasze książki są doceniane w Polsce i za granicą
Jolanta Włodarczyk, Wirtualny Wydawca: 20-lecie działalności Wydawnictwa BOSZ jest okazją do pewnej retrospekcji. W 1994 roku zdecydował się Pan wraz z żoną, rozpocząć działalność w niewielkim Lesku, a właściwie w Olszanicy w pobliżu Leska. Dzisiaj w ofercie Wydawnictwa znajdziemy ponad 400 tytułów, wiele z nich nagrodzonych. Czy czuje się Pan spełniony zawodowo?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: Na początek kilka słów wyjaśnienia. Już w roku 1989 założyliśmy firmę BOSZ spółka z o.o., zajmującą się sprzedażą książki i prasy niezależnej, stopniowo przekształcając ją w małą sieć profesjonalnych księgarń. Firma księgarska działa do dzisiaj i aktualnie liczy 4 księgarnie w: Lesku, Ustrzykach Dolnych, Przemyślu i Rzeszowie. Nie wykluczam jej dalszego rozwoju.
W 1994 roku założyliśmy Wydawnictwo BOSZ spółkę jawną i staramy się ją nieustannie rozwijać, zwracając szczególną uwagę na jakość wydawanych książek. Spełnienie zawodowe – ciągle przed nami, ale odczuwamy ogromną satysfakcję, gdy nasze książki są doceniane w Polsce i za granicą.
WW: Czy nadal uczestniczy Pan we wszystkich fazach przygotowania książki i ma osobisty wpływ na efekt końcowy?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: To oczywiście nie jest możliwe przy ilości zadań, które realizuję w obu firmach. Na pewno jednak decyzja o wydaniu zawsze należy ostatecznie do mnie, po zasięgnięciu opinii mojego zespołu, a niekiedy także i dystrybutorów. Osobiście decyduję o wyborze projektanta książki, co przy naszej produkcji jest sprawą niezwykle ważną. Do mnie należy również akceptacja projektu graficznego i zatwierdzenie książki do druku. W miarę możliwości nadzoruję i sprawdzam, czy wszystkie fazy przygotowania książki zostały prawidłowo zrealizowane.
W przypadku dzieł najważniejszych, takich jak Chopin, Polska, Wykwintna kuchnia polska jestem obecny także przy druku albumów, niezależnie od tego czy drukujemy w Polsce, Słowenii czy Hongkongu.
WW: Wydawnictwo specjalizuje się w edycji albumów o sztuce, historii, filmie, krajobrazie, przyrodzie i szeroko pojętym dziedzictwie narodowym. W jaki sposób dokonuje Pan wyboru tematyki publikacji?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ:Mamy dwie główne drogi wyboru tematów publikacji. Pierwsza, dominująca, to własne idee i pomysły. Dobrym przykładem jest tu seria albumów o starej Warszawie (lata 40., 50., 60.). W tym przypadku zaczęliśmy bardzo udaną współpracę z Narodowym Archiwum Cyfrowym, które stanowi źródło pozyskania fotografii do albumów. Mając materiał ikonograficzny zastanawiamy się nad autorem tekstu, projektantem, wybieramy redaktora prowadzącego, przygotowalnię i drukarnię…
Druga, to wybór z wpływających do nas ofert, których ilość – muszę przyznać – stale rośnie. Z całym zespołem dokonujemy wyborów, mając zawsze na względzie zachowanie profilu i misji wydawnictwa, jaką jest promocja Polski, jej historii, kultury i sztuki.
WW: Który z albumów cieszy się największą popularnością? Ile jego egzemplarzy sprzedano do tej pory?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: W historii Wydawnictwa jest co najmniej kilka książek sprzedanych w nakładach ponad 30. tysięcy egzemplarzy. Są to między innymi dwa różne albumy Polska – jeden z fotografiami Adama Bujaka, drugi zawierający zdjęcia kilkunastu wybitnych artystów fotografików. Podobny nakład osiągnęła książka z poezją Wisławy Szymborskiej i rysunkami Elżbiety Hołoweńko, a także niektóre z albumów o Zdzisławie Beksińskim. Najwięcej jednak sprzedaliśmy przewodnika Bieszczady, jego łączny nakład wyniósł ponad 50 tysięcy egzemplarzy, a w tym roku było to 11. wydanie.
WW: W ofercie BOSZ-a znajdziemy dzisiaj także książki dla dzieci i przewodniki. Czy zamierza Pan rozszerzyć ofertę w tych sektorach rynku?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: Przewodniki wydawaliśmy zawsze. Grzechem byłoby nie wykorzystać bardzo dobrych fotografii, które pozyskiwaliśmy przy pracy nad albumami regionalnymi.
Książki dla dzieci to dla nas nowy rynek, dopiero go rozpoznajemy. Zapraszając do współpracy znakomitych projektantów, chcemy dać najmłodszym czytelnikom dobre, wysokiej klasy, polskie książki, zmniejszając tym samym nieco zalew rynku różnej jakości książkami licencyjnymi. Krótko mówiąc, pozostając wciąż przy książkach ilustrowanych chcemy ten segment rynku delikatnie badać, oferując mądre i piękne publikacje nie tylko o sztuce. Zaznaczam jednak, że nie będą to pozycje dominujące w naszej ofercie.
WW: Swoją działalność na rynku książki rozpoczęli Państwo otwierając księgarnie. Jak Pan uważa, z jakimi trudnościami borykają się księgarze dzisiaj?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: Poruszają Państwo bardzo trudny temat i na nader długą rozprawę. Postaram się jednak w kilku zdaniach podać to, co najważniejsze. Otóż na przestrzeni ostatnich 20. lat księgarnie straciły swoich bardzo ważnych odbiorców, jakimi zawsze były biblioteki i szkoły. To w zasadniczy sposób pogorszyło ich sytuację ekonomiczną. Z branży księgarskiej odeszło bardzo wielu specjalistów. Utrata takiej armii profesjonalistów jest prawie niemożliwa do nadrobienia. Zaczęła się także bezsensowna wojna rabatowa coś, czego nie ma w krajach posiadających ustawę o książce. Na to nałożyło się malejące czytelnictwo w Polsce. Tu osiągnęliśmy – nie boję się powiedzieć – dno. To jest wielki problem społeczny, jeśli przeciętny Polak czyta 10 razy mniej niż Czech, o Niemcach, Francuzach i Szwedach nie wspominając. Prezydenci i burmistrzowie miast w znaczącej ilości (choć są wyjątki) nie dbają o istnienie księgarń w centrach miast i miasteczek, rządzący zaś nie przywiązują wystarczającej wagi do kultury. Chlubnym wyjątkiem jest tu Para Prezydencka.
Czy są recepty na ratowanie polskiego księgarstwa, zwiększenia dostępności książek i podniesienia poziomu czytelnictwa? Uważam, że tak. Potrzeba jednak kilku szybkich działań:
-
Jak najszybciej wprowadzić ustawę o książce na wzór francuskiej ustawy Langa. Projekt jest gotowy, przygotowany przez Polską Izbę Książki.
-
Stworzyć program ratowania księgarń na wzór programu ratowania bibliotek. Krótko mówiąc: księgarnia w każdym mieście.
-
Rozwijać narodowy program czytelnictwa.
Podkreślam, że jest to sprawa znacznie ważniejsza niż interesy poszczególnych środowisk. Najbardziej rozwinięte kraje świata już dawno dostrzegły bezpośrednią zależność czytelnictwa i innowacyjności. W obu tych dziedzinach zajmujemy w Unii Europejskiej 4-te miejsce od końca. Jeśli nie chcemy przegrać wyścigu cywilizacyjnego, musimy podjąć skuteczne działania dla zmiany tego dramatycznego stanu rzeczy.
WW: W 2010 roku BOSZ otworzył drukarnię cyfrową. Czy spełnia ona Pana oczekiwania?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: Żmudną pracą doszliśmy do etapu, w którym możemy mówić o małym sukcesie. Specjalizujemy się przede wszystkim w druku reprodukcji dzieł sztuki i sprawia nam to dużo satysfakcji. Zawsze stawiamy na jakość, która podobnie jak w przypadku naszych albumów, również i tu jest na najwyższym poziomie. Rosnące zapotrzebowanie na nasze produkty pozwala na optymistyczne prognozy na przyszłość, na razie jednak drukarnia przynosi niewielkie zyski.
WW: Czego mamy życzyć Wydawnictwu na następne 20 lat?
Bogdan Szymanik, Wydawnictwo BOSZ: Pięknych, cenionych w kraju i na świecie książek, radości z pracy z wybitnymi twórcami i przede wszystkim satysfakcji odbiorców naszych prac.
Artykuły powiązane:
O autorze
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.






