Wzrost stawki VAT na usługi drukarskie

Wzrost stawki VAT na usługi drukarskie

Ministerstwo finansów w nowym projekcie ustawy o VAT, proponuje obłożyć usługi druku 22% podatkiem VAT. Podatek ten obciąży też sprzedaż prasy ze "znaczącym" udziałem reklam i ogłoszeń, ogłoszenia drobne oraz umowy o dzieło i zlecenia, donosi Rzeczpospolita.

Jeśli Sejm przyjmie projekt, przepisy będą obowiązywały już od przyszłego roku. Izba Wydawców Pracy ostrzega, że skutkiem tych zmian może być wzrost cen i dalszy spadek czytelnictwa prasy i książek.
Zdzisław Adamski, dyrektor Polskiej Izby Druku obawia się z kolei, że po wprowadzeniu 22-procentowej stawki VAT na usługi drukarskie wiele z drukarni może utracić płynność finansową, a nawet zbankrutować.
Tymczasem według Ministerstwa Finansów, nie ma już możliwości stosowania innej niż 22 procent stawki VAT na usługi poligraficzne (źródło: Rzeczpospolita).

> Muszę dokonać małego sprostowania do komentarza p. Marzeny Baranowskiej. Wydawca zagraniczny zamawiający usługę w polskiej drukarni nie zapłaci VAT. Jak wiadomo, eksport usług obciążony jest stawką zerową VAT i takie rozwiązanie stosowane jest we wszystkich krajach UE.

Problemem jest natomiast słabsza pozycja krajowych drukarzy wobec polskich wydawców. Otóż od 1 stycznia będziemy płacić 22% za usługę druku w Polsce; natomiast druk tej samej książki za granicą będzie obciążony stawką zerową. Obawiam się, że w tej sytuacji wielu polskich wydawców może zacząć drukować książki za granicą, co byłoby i absurdalne, i bardzo szkodliwe dla polskiej gospodarki. Tak to fiskus w zapale ściągania podatków od wszystkiego, co się rusza, może doprowadzić do poważnego kryzysu naszej coraz nowocześniejszej poligrafii.

Niestety, nasi przyjaciele drukarze trochę przegapili moment negocjacji z Unią. Rzeczywiście zerowa stawka na druk książek i prasy nie została wpisana do traktatu akcesyjnego, w związku z tym Ministerstwo Finansów ma świetny pretekst do intensywnych działań fiskalnych.

Widzę tylko jedno rozwiązanie problemu, ale byłoby ono dość bolesne dla wydawców. Należałoby bowiem namówić GUS do zmiany kwalifikacji statystycznej importowanych do Polski całych nakładów książek. Oznaczałoby to, że wydawca, który zamawia za granicą druk książki, powinien – przy sprowadzaniu nakładu do Polski – zapłacić na granicy 22% VAT za import usługi poligraficznej. Dotychczas GUS kwalifikuje taki import (w sposób nieco naciągany) jako import towarów, tzn. książek, nie zaś usług. Wyrównałoby to szanse polskich drukarzy wobec ich kolegów ze Słowacji, Chorwacji czy Dalekiego Wschodu.

Andrzej Rosner

> Dopiero co polska poligrafia ruszyła na podbój Europy, a już nasz rząd wyznacza jej miejsce w szeregu. 22% VAT, to nie tylko droższe książki, ale także odpływ kapitału zagranicznego z Polski. W tej chwili polskie drukarnie mają zlecenia na druk z zagranicy. Branża poligraficzna rozwija się w bardzo szybkim tempie. Jest to najbardziej w tej chwili rozwijająca się dziedzina w sektorze usług. W sektor poligraficzny zostały zaangażowane potężne pieniądze i w końcu dogoniliśmy Europę – jakość jest na światowym poziomie, park maszynowy niejednokrotnie lepszy od wielu drukarni zachodnich. Z zarządzaniem tez powoli coraz lepiej. Tymczasem Ministerstwo Finansów znowu próbuje wprowadzić 22% VAT

Jeżeli wydawca zagraniczny będzie musiał zapłacić za druk 22% więcej niż dotychczas, to na pewno Polska przestanie być atrakcyjna cenowo, bo w tej samej cenie wydrukuje książkę chociażby w Niemczech. Z jakiej racji ma płacić polski podatek VAT.

Wiele drukarni zainwestowało potężne pieniądze w park maszynowy, maszyny w poligrafii, nie trzeba mówić, kosztują po kilka milionów, a rata leasingowa niejednokrotnie wynosi więcej niż 100 000 zł miesięcznie. Właściciele drukarń liczyli, że rząd przynajmniej nie będzie przeszkadzał (nie mówiąc już o pomocy), tymczasem wracamy do starego ustroju sprawiedliwości społecznej, gdzie wszystkim musi być tak samo źle. A jak już jakaś branża pójdzie wyraźnie do przodu, zacznie przynosić zyski, to trzeba ją do tego polskiego kotła popchnąć głębiej, żeby za szybko nie wypłynęła. Słabość polskiej gospodarki polega tez na tym, że jest nieprzewidywalna. Może dlatego branża samochodowa szerokim łukiem omija Polskę inwestując w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech. Tam rząd przynajmniej nie przeszkadza.

VAT przyniesie w konsekwencji straty państwu, nastąpi odpływ gotówki, zlecenia od zagranicznych wydawców nie będą tak liczne, co więcej – wiele drukarń po prostu zbankrutuje, a więc bezrobocie wzrośnie.

Wspaniały prezent gwiazdkowy zarówno dla drukarni, jak i dla wydawców.

Pozdrawiam, Marzena Baranowska 
Langenschedit Polska

 

 

Kategorie: Inne

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.