WN PWN kontra Wydawnictwo Kurpisz – orzeczenie SN

WN PWN kontra Wydawnictwo Kurpisz – orzeczenie SN

Informacja Prasowa Wydawnictwa Naukowego PWN S.A.

Przełomowy wyrok Sądu Najwyższego w sprawie ochrony praw autorskich słowników języka polskiego.

Sąd Najwyższy rozpoznając kasację złożoną przez Wydawnictwo Naukowe PWN uznał, że Wydawnictwo Kurpisz s.c. naruszyło prawa autorskie WN PWN SA, gdyż blisko 70% haseł Praktycznego Słownika Współczesnej Polszczyzny zostało "zapożyczonych" ze Słownika Języka Polskiego PWN pod red. Mirosława Szymczaka. SN skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia dowodząc, że nie można uznać za słuszne twierdzenie Wydawnictwa Kurpisz S.A., że słowniki językowe są podobne do siebie z "natury rzeczy", gdyż dotyczą tej samej materii i w tej sytuacji nie sposób być oryginalnym.

Sąd Najwyższy uznał jednak, że ten brak oryginalności ma swoje granice. Z opinii biegłego, powołanego przez sąd, wynikało bowiem, że Praktyczny Słownik Współczesnej Polszczyzny (Wydawnictwo Kurpisz s.c.) wręcz niewolniczo trzyma się struktury haseł trudnych Słownika Języka Polskiego PWN. O "nowości" każdego słownika świadczy właśnie owa struktura haseł trudnych. Ponadto biegły zeznał, że 50% definicji rzeczowników zostało wprost przepisanych ze słownika PWN, a 20% to definicje bardzo podobne. SN uznał, że tak szerokie zapożyczenia są łamaniem prawa autorskiego czyli plagiatem.

Proces WN PWN przeciwko Wydawnictwu Kurpisz s.c. trwał 8 lat. Oddalenie pozwu PWN zostało oparte na tezie wygłoszonej przez biegłego, że pisanie haseł do słownika trudno zakwalifikować jako prace twórczą. Sąd Najwyższy nie podzielił tej opinii stwierdzając, że nawet jeśli słownik pod red. Mirosława Szymczaka korzystał z innych słowników (do których prawa posiada także PWN) to należy uznać go za opracowanie, do którego również przysługuje ochrona praw autorskich. Nie dopuszczalne jest zatem przepisywanie z niego definicji, co ma miejsce w wypadku Praktycznego Słownika Współczesnej Polszczyzny.

Orzeczenie Sądu Najwyższego otwiera PWN drogę do rozszerzenia powództwa. Do tej pory WN PWN domagał się zapłaty kwoty 524 tys. zł i wstrzymania rozpowszechniania tych tomów słownika, w których doszło do naruszenia praw PWN. W momencie rozpoczęcia procesu było ich 5. Wydawnictwo Kurpisz S.A., mimo złożenia pozwu przez PWN 8 lat temu, nie zaprzestało praktyk przepisywania haseł. Dopiero w 13 tomie, jak stwierdził biegły hasła zaczęły się nieco różnić od tych w słowniku PWN.

Trudno zgodzić się z twierdzeniem szefów Wydawnictwa Kurpisz S.A., że ponieważ ustawa o Języku Polskim głosi, że "język polski stanowi podstawowy element narodowej tożsamości i jest dobrem narodowej kultury" można dowolnie korzystać z cudzej pracy. Język Polski jest niewątpliwie własnością całego narodu, ale czym innym jest sam język, a czy innym jego naukowe opracowanie zawarte w słowniku. Każdy słownik opisuje ten sam język, ale zawsze czyni to w różny sposób. Jeśli tak się nie dzieje jest po prostu plagiatem.

inf. nadesłana

>W momencie, gdy PWN zamieścił tę wypowiedź, nie miał jeszcze w ręce orzeczenia sądu…wystarczy skonfrontować daty. Nie podaje równiez przykładów na to, co w tym przypadku rozumie jako plagiat, czym tak naprawdę są hasła trudne itd. Tak naprawdę słowniki różnią się tylko okłdkami…bo i czym mają się różnić? kolejnością liter w alfabecie?

Anna Kurpisz

 

Kategorie: Inne

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.