Poczucie bezkarności niektórych wydawców jest tak duże, że potrafią nawet spiratowane tytuły reklamować – Aleksandra Matuszak z Agencji Literackiej ANAW

Poczucie bezkarności niektórych wydawców jest tak duże, że potrafią nawet spiratowane tytuły reklamować – Aleksandra Matuszak z Agencji Literackiej ANAW

Przegląd

WWW: Jaki był ubiegły rok na rynku praw autorskich, a jaka jest sytuacja w I półroczu tego roku? Czy widać recesję na rynku?

A.M.: Dla mojej agencji ubiegły rok był zdecydowanie udany. Zanotowaliśmy wzrost sprzedaży praw o ponad 50%, co przy dość powszechnym narzekaniu w branży jest wynikiem bardzo dobrym. Pierwsze półrocze tego roku jest nieco gorsze. Jest to na pewno efekt sporych zatorów płatniczych. Mimo bardzo dobrych wyników sprzedaży, wiele wydawnictw ma kłopoty ze ściągnięciem swych należności od dystrybutorów, kilka jest w zasadzie na skraju bankructwa. Wyłania się też grupa wydawnictw o coraz silniejszej pozycji na rynku. One deklarują chęć poważnych inwestycji w prawa autorskie, rozumiejąc, że jest to jedna z najistotniejszych inwestycji dla wydawcy.

WWW: W co obecnie najchętniej wydawcy inwestują?

A.M.: Cieszy mnie fakt, że wydawcy inwestują w wartościową literaturę, z tzw. górnej półki. Szukają „dużych” nazwisk. Odpowiadając na to zapotrzebowanie, rozszerzamy swoją ofertę o takie nazwiska jak Bułhakow, Joyce, Orwell, Oates. Sprzedaliśmy prawa do 4 tytułów Joyce’a wydawnictwu Znak, które pracuje nad nowymi przekładami, a wspaniałego autora japońskiego Haruki Murakami umieściliśmy w wydawnictwie Muza.

Ogromnym sukcesem jest sprzedaż książki BLONDYNKA autorstwa Joyce Carol Oates przez wydawnictwo Rebis i Bertelsmann. Zysk nabył od nas prawa do książki Dave’a Eggersa A HEARTBREAKING WORK OF STAGGERING GENIUS nominowanej do Pulitzera oraz kolejny tytuł Nicka Hornby’ego. Film na podstawie jego książki BYŁ SOBIE CHŁOPIEC jest już w kinach. Polacy coraz chętniej czytają literaturę innych regionów, nie tylko angielską czy amerykańską. Dlatego też poszukujemy dla nich autorów w Niemczech, Skandynawii, Grecji, Kanadzie, Australii. Rozszerzamy też naszą ofertę o literaturę wschodnio i środkowoeuropejską. Sprzedaliśmy również kilkutomowy zbiór modlitw Jana Pawła II. Pierwszy tom już się ukazał nakładem Rebisu, kolejne wkrótce.

WWW: Czy może Pani zdradzić, jakie hity czekają na wydawców w II-im półroczu tego roku?

A.M.: Na wydawcę polskiego czeka laureatka tegorocznej Orange Prize Ann Patchett ze swoim Bel Canto, najnowsza powieść Elizabeth Strout autorki AMY AND ISABELLE nominowanej do Orange Prize), 3-tomowy zbiór dzieł Boba Dylana (z lat 1962-2002), YOUR MOUTH IS LOVELY Nancy Richler. Wierzę, że przebojem będzie PRZEWODNIK PO TOLKIENIE Davida Colbert’a, autora znakomicie sprzedającego się PRZEWODNIKA PO HARRYM POTTERZE. Wyłaniamy teraz wydawcę Nory Roberts, bestsellerowej autorki, która sprzedała więcej książek niż Tom Clancy, John Grisham, Stephen King (jak podaje New York Post z dnia 16 czerwca 2002). Neil Gaiman, autor bestsellerowych AMERYKAŃSKICH BOGÓW napisał książkę dla dzieci pt. CORALINE. Znakomity wpływ na wzrost sprzedaży książek mają ich adaptacje filmowe. Właśnie powstają filmy na podstawie książek, które reprezentujemy (KILL BILL Quentina Tarantino, STREET BOYS Lorenzo Carcaterra, wkrótce też GOOD GERMAN Joe Kanon).

WWW: Jak w naszym środowisku wydawniczym przestrzega się praw autorskich?

A.M.: Choć nie mówi się o tym głośno, niestety, jest to duży problem,. Przywykliśmy już do debat na temat przestrzegania praw autorskich na rynku audio-wideo, czy oprogramowania komputerowego. Milczy się natomiast na temat rynku książki. Z mojej perspektywy przestrzeganie praw autorskich wygląda źle. Muszę jednak przyznać, że wielu wydawców coraz bardziej uświadamia sobie straty jakie ponosi dlatego, że konkurencja łamie prawa autorskie, jak wiele szkód przynosi im to, że konkurują z wydawcami nie płacącymi podatków i honorariów.

WWW: Czy wydawcy mają świadomość, że poprzez swoją „dowolną interpretację” kontraktów łamią prawa autorskie? Chodzi mi tu także o sytuacje, gdy dokonywane są dodruki wbrew ustaleniom umów lub drukowane są większe nakłady niż wynika to z późniejszych raportów?

A.M.: Jestem pewna, że wydawcy mają pełną świadomość tego, kiedy łamią prawa autorskie. Wielu z nich traktuje kontrakt jedynie jako swego rodzaju otoczkę czy kamuflaż dla działań niezgodnych z prawem. Zdarza się, że wydawcy drukują i sprzedają znacznie większe nakłady niż te, z jakich się rozliczają z autorami. Mówiąc wprost, okradają autorów z należnych im honorariów. Wiem o wielu przypadkach, kiedy wydawcy drukują i sprzedają książki do których w ogóle nie mają praw. Poczucie bezkarności niektórych wydawców jest tak duże, że potrafią nawet takie spiratowane tytuły reklamować.

WWW: Czy Pani jako agent może z tym walczyć?

A.M. Nie tylko mogę, ale jest to moim obowiązkiem wobec autorów, których reprezentuję. Agencja bardzo uważnie obserwuje rynek. W przypadku, gdy stwierdzimy, że prawo autorskie jest łamane, zgłaszamy sprawy do prokuratury.

Tak było np. w przypadku wydawnictwa Amber, wobec którego trwa w tej chwili postępowanie prokuratorskie. Łamanie praw autorskich jest przestępstwem. Agent ma również zagwarantowane kontraktem prawo do dokonania audytu ksiąg wydawcy, aby stwierdzić, czy raportowanie jest zgodne z faktyczna sprzedażą. Na zachodzie takie audyty są na porządku dziennym. Polscy wydawcy początkowo wyrażali swoje oburzenie faktem, że chcemy z tego prawa skorzystać.

WWW: Co się dzieje po takim audycie?

A.M.: Jeśli stwierdzamy nieprawidłowości, a autorzy akceptują postępowanie ugodowe, wydawca jest zobowiązany zapłacić różnicę, która nie wpłynęła na konto autora wraz z odsetkami oraz pokryć koszty audytu. W innym wypadku, pozostaje proces karny.

WWW: Jakie jeszcze działania agencja podejmuje?

A.M. Śladem rynku audio-wideo, my również wprowadziliśmy hologramowe oznaczenia książek, do których prawa sprzedajemy. Nie ukrywam, że na początku nie spotkało się to z entuzjazmem wydawców, ale już docenili ich znaczenie. Wiedzą, że ten system działa na korzyść uczciwych wydawców. Hologramy pomogły nam zidentyfikować kilku największych piratów na tym rynku. Hologramy potwierdziły również podejrzenia, że drukarnie wypuszczają na rynek dodatkowe nakłady i sprzedają je „za plecami” wydawców. Ponadto, pozwoliły na ustalenie nielegalnych dodruków po wygaśnięciu ważności kontraktu. Dzięki temu, wydawca, który jest obecnie posiadaczem ważnej licencji może walczyć z nieuczciwą konkurencją. Wiem o kilku takich przypadkach zgłoszonych przez wydawców na prokuraturę.

WWW: Czy po naszym wejściu do UE może się coś zmienić na korzyść w zakresie zarządzania prawami autorskimi?

A.M.: Mam nadzieję, że po wejściu do Unii, zmienią się przepisy wykonawcze i praktyka stosowania prawa. To już się zmienia. Łamanie praw autorskich jest coraz wyraźniej postrzegane jako przestępstwo, a nie czyn o niskiej szkodliwości społecznej. Piraci dokonują kradzieży własności intelektualnej.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy członkami UE, czy też nie, musimy przestrzegać standardów międzynarodowych w zakresie ochrony praw autorskich. Polska jest w tej chwili uważnie obserwowana. Znajdujemy się na amerykańskiej „watch-list” tj. liście krajów, w których prawa autorskie są łamane. W październiku będzie opublikowany kolejny raport dotyczący przestrzegania tych praw i okazuje się, że Polska może niestety „awansować” w tym niechlubnym rankingu. To wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Za każdym razem płacimy jakąś cenę. W tym przypadku może to oznaczać trudności dla firm polskich działających w USA i eksportujących do USA.

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.