Chyba jestem specjalistką od mało znanych tematów historycznych, o czym świadczy moja poprzednia seria powieściowa – rozmowa z Agnieszką Panasiuk
Przegląd
- Typ: Wywiady
- Marka: Szara Godzina
17 kwietnia ukaże się nakładem Wydawnictwa Szara Godzina dylogia „Burza na Podlasiu”. Agnieszka Panasiuk przenosi czytelników do mało znanych wydarzeń rewolucji 1905 roku, stawiając bohaterów przed dramatycznymi wyborami.
Pisze Pani we wstępie do powieści, że czytelnicy odnajdą w niej ducha Antonii, Cecylii i Aleksandry z cyklu ,,Na Podlasiu”. Dlaczego?
Po zakończeniu serii powieściowej „Na Podlasiu” w 2021 roku otrzymałam od swoich Czytelników wiele sugestii i próśb dotyczących kontynuacji losów Antonii, Cecylii i Aleksandry.
Chociaż zakończenie „Aleksandry” stwarzało taką możliwość miałam wtedy inne plany i pomysły. Decydując się na stworzenie powieści, której akcja toczyć się będzie w Białej i jej okolicach w pierwszych latach XX wieku uświadomiłam sobie, że oto pojawia się okazja, by prośbom Czytelników stało się zadość, by ponownie spotkali swoje ulubione bohaterki. Zainspirowana zakończeniem „Aleksandry” poniekąd rozwinęłam je. Przerwa czasowa pomiędzy fabułą obu serii wynosi dwadzieścia lat. Antonia, Cecylia i Aleksandra stały się już poważanymi matronami i zasłużyły na epizodyczne role. Stąd ich duch unosi się nad „Burzą na Podlasiu”, choć prymat oddałam odmiennej od nich głównej bohaterce – Anastazji.
Główną bohaterkę powieści Anastazję Cichosz poznajemy w chwili, kiedy kończy edukację i wraca, niechętnie, do domu w Białej…
Tak, Anastazja kształciła się niedaleko Białej, w Leśnej (obecnie znanej jako Leśna Podlaska) w instytucie prawosławnych mniszek, który na ówczesne czasy na ziemi bialskiej był znaczącym założeniem oświatowym. Siostry pod przewodnictwem przełożonej ihumeni Katarzyny byłej hrabianki Jefimowskiej związanej z rodziną carską prowadziły żeńską szkołę prac ręcznych, szkołę gospodarstwa wiejskiego, męską szkołę rolniczą i seminarium nauczycielskie kształcące dziewczęta do zawodu nauczycielek w dwuklasowych szkołach carskich. Dodatkowo organizowały różnorodne kursy gospodarcze. Cichoszówna spędziła u nich prawie pięć lat, zaspokajając swoją pasję zdobywania wiedzy i rozwijając inne umiejętności między innymi w prowadzonym przez mniszki ogrodzie botanicznym, ochronce czy szpitalu. Niestety możliwości kontynuowania nauki zostały już w Leśnej wyczerpane i dziewczyna z niechęcią opuszcza bezpieczne i spokojne mury instytutu, w którym czuła się wyjątkowo dobrze.
Czeka ją niepewna przyszłość w domu w Białej, w domu nie wolnym od przemocy.
Anastazja dla sąsiadów była niewdzięcznym dzieckiem, dla parafian – prawosławną, dla Rosjan – Polką, dla rodziny – problemem. Wykształcenie, obycie i zdobyte umiejętności niczego nie
zmieniły…
Wydaje się, że to co osiągnęła nawet pogorszyło jej i tak niepewny status w hermetycznym, małomiasteczkowym społeczeństwie prowincjonalnej Białej. Już sama decyzja Anastazji o tym, że chce uczyć się dalej i to u prawosławnych mniszek była szokiem dla sąsiadów. Według nich jako dziewczyna wcale nie musiała się kształcić. W całym Kraju Przywiślańskim odsetek analfabetów był najwyższy, w porównaniu do pozostałych zaborów. Znikoma część niższych warstw społecznych, w tym robotników i chłopów ukończyła jednoroczne lub dwuletnie szkółki carskie, gdzie edukacja i tak pozostawiała wiele do życzenia. O kształcenie dziewcząt nikt się nie troszczył. Miały pomagać w domu i uczyć się przede wszystkim gospodarowania. Tymczasem Anastazja, córka robotnika kolejowego porzuciła rodzinę, chorą matkę, młodsze rodzeństwo przedkładając zdobywanie wiedzy ponad swoje powinności domowe. Na dodatek uczyła się w instytucie słynącym w okolicy złą sławą ze względu na to, że prowadziły go prawosławne mniszki. Ich wszechstronną działalność wiązano nie z rozwojem, ale z podstępnym nawracaniem na prawosławie. Dla ludności pozbawionej swojej wiary i posług (unici) czy szykanowanej jak katolicy było to nie do przyjęcia. Nie docierały do nich żadne argumenty, ani tłumaczenia, że nie mają racji. Kilka lat, które Anastazja spędziła w Leśnej sprawiło, że dla Bialczan, a nawet
dla własnej rodziny stała się obca, równa znienawidzonym Rosjanom i prawosławnym.
Praca w prywatnym żeńskim progimnazjum to nie tylko wyraz jej wiary w edukację, ale także szansa na niezależność, w granicach jakich ówczesne kobiety mogły być niezależne, prawda?
Uprzemysłowienie i rozwój, które na ziemiach polskich zintensyfikowały się pod koniec XIX wieku i na początku XX wymusiły społeczne zmiany związane z podejściem do zarobkowej pracy kobiet. Fabryki czy zakłady przemysłowe zatrudniały je chętnie płacąc za tą samą pracę niższe wynagrodzenie niż dla mężczyzn. Mimo tego chętnych nie brakowało. Przeludniona wieś, gdzie niekiedy z trudem dało się wyżywić rodzinę stanowiła najliczniejsze źródło emigracji do miasta. Tym sposobem rzesze kobiet znajdowały swoją szansę na niezależność chociaż w pracy. Mogły wspomagać rodziny swoim zarobkiem, mogły zatrzymać część wynagrodzenia na własne potrzeby (np. uzbierać posag) czy rozrywki takie jak chociażby niedzielna karuzela czy zabawa taneczna. Zyskiwały tym szacunek. To pieniądze stanowiły argument by wyrwać się chociaż częściowo spod władzy mężczyzn – ojców, braci, mężów, chociaż nadal decydowali oni w kluczowych sprawach. Także dla Anastazji pieniądze są argumentem by uniezależnić się spod ojcowskiej władzy i żyć inaczej niż on nakazuje. Pierwszym tego przejawem jest płacenie czynszu, którego on nie uiszcza, a następnie zakupy, bez których on mógł się obyć. Dzięki pracy w progimnazjum Anastazja zyskuje pewność, że ojciec nie wyrzuci jej z domu na bruk za najdrobniejsze przewinienie.
Wkrótce, zmuszona szantażem, zostaje zwerbowana przez konspiratorów z PPSu…
Komórka Polskiej Partii Socjalistycznej właściwie dopiero się formuje w swojej działalności, rozkręca się i poszukuje nowych członków. Biała nie miała tradycji przemysłowych, dominowały w niej drobne zakłady rzemieślnicze lub przetwórcze, a jedyną fabryką było przedsiębiorstwo pod nazwą „Dom Handlowy H.B. Raabe” powstałe na przedmieściu Wola w 1869 roku. Specjalizowało się w przetwórstwie drewna produkując sztyfty i kopyta szewskie, które sprzedawano do większości zakładów szewskich zaboru rosyjskiego oraz poza jego granice między innymi do obecnej Turcji. Znaczną jego część stanowiły również tartaki. Niemniej ten zakład przyciągał mężczyzn i kobiety z okolicznych wsi poszukujących lepszego życia. Znaczną część robotników stanowiła też ludność żydowska, która stanowiła ponad połowę ówczesnego społeczeństwa powiatu bialskiego. Stąd największą partią robotniczą w mieście stał się Bund zrzeszający pracowników żydowskiego pochodzenia. PPS musiał szukać swojego miejsca i posłuchu wśród pozostałych pracujących mieszczan, co wcale nie było łatwe. Na prowincji dominowały onserwatywne poglądy i inteligencja skłaniała się bardziej ku Narodowej Demokracji („endecji”) Romana Dmowskiego pociągając za sobą rzeszę mieszczan. Anastazja jest potrzebna konspiratorom ze względu na swoje przyjazne stosunki z Rosjanami, a konkretnie przyjacielem z zieciństwa, Jurijem. Chłopak zaciągnął się do carskiego wojska, stacjonuje w miejscowym garnizonie, ma na swoim koncie pierwsze osiągnięcia zawodowe, a przy tym darzy Cichoszównę głębszym uczuciem. Właśnie w tym zaślepieniu członkowie partii widzą doskonałą możliwość pozyskiwania informacji o nastrojach panujących w wojsku w związku z przegrywaną wojną rosyjsko – japońską czy o aktualnych planach władz. Anastazja jako osoba zaufana, nauczycielka zaborczego progimnazjum, wychowana w prawosławnym instytucie wydaje się najlepszą osobą do przekazywania wiadomości, kimś pozostającym poza jakimkolwiek podejrzeniem.
Tym samym styka się z ,,prądami myślowymi niezgodnymi z prawami odwiecznie rządzącymi światem”, przed którymi przestrzegały zakonnice. To otwiera jej oczy na rzeczywistość?
Tak, Anastazja przez długi czas żyła jakby pod kloszem otoczona dobrobytem leśniańskiego instytutu. Już w drodze powrotnej do Białej dostrzega różnice między bogactwem wzorowo prowadzonego gospodarstwa mniszek, a nędzą chłopskich chat i zagonów. Tłumaczy to sobie brakiem odpowiedniej wiedzy, złym gospodarowaniem. Ma też świadomość faworyzowania prawosławnych przez władze. Leśną odwiedził sam car Mikołaj II, wspierał ihumenię finansowo, jednocześnie podnosząc podatki i tak ubogim poddanym. Jednak dopiero spotkanie z inżynierem Wilczyło, a później kolejne tajne spotkania z członkami PPSu sprawiają, że dziewczyna staje się uważniejsza na świat, który ją otacza. Na początku przyjmuje postulaty swoich nowych towarzyszy jako nierealne fanaberie, by z czasem się do nich przekonać. Wstrząsem jest dla niej doświadczenie zarobkowania w fabryce Raabego. Po raz pierwszy styka się bezpośrednio z realiami pracy robotników. Staje się uważniejsza na ich los, na to z czym muszą się mierzyć w życiu. Zaczyna cenić ich towarzystwo.
Jak zawsze fascynująco oddaje Pani historyczne tło. Tym razem sięga Pani do rzeczywistych postaci i faktów historycznych związanych z rewolucją 1905 r. Skąd pomysł, by poruszyć tak mało
znany temat?
Chyba jestem specjalistką od mało znanych tematów historycznych, o czym świadczy moja poprzednia seria powieściowa „Sekrety Białej” To właśnie w trakcie prac nad jej trzecią częścią, gdy przygotowywałam rys historyczny natknęłam się na opracowania wydarzeń poprzedzających I wojnę światową. To przypomniało mi o marginalizowanym temacie, jaki stanowiła rewolucja 1905 roku, której 120 rocznicę obchodziliśmy w zeszłym roku. Nawet w czasie studiów historycznych, które kończyłam większy nacisk kładziono na aspekty polityczne powstających partii robotniczych, a nie na podejmowaną przez nie walkę zbrojną. Stąd postanowiłam zagłębić się w ten zapomniany temat i umieścić akcję „Burzy na Podlasiu” w tym okresie zaczynając od 1904 roku, poprzedzającego główne wydarzenia. Jak już wcześniej wspominałam Biała nie była prężnym ośrodkiem przemysłowym i wystąpienia robotnicze były na tym terenie znikome, jednakże rewolucja dotyczyła także pracowników majątków ziemskich na wsi, uczniów walczących o polską szkołę czy unitów, którzy po latach trwania bez możliwości wyznawania swojej wiary zyskują możliwość oficjalnego przepisania się do kościoła
rzymskokatolickiego. Stąd jej aspekt ma różnoraki wydźwięk i starałam się go oddać w mojej nowej powieści scalając wydarzenia rozgrywające się na przestrzeni czterech lat w dwóch wyjaśniając Czytelnikom ten celowy zabieg we wstępie. Wszyscy przywołani przeze mnie jako postaci drugoplanowe bądź epizodyczne członkowie PPS-u poza Krzysztofem Wilczyło to postaci historyczne, mieszkańcy ówczesnej Białej.
Zapewne korzystała Pani z różnych źródeł…
Rys historyczny nie powstałby bez solidnych źródeł i opracowań. Najważniejsze miejsce zajmują wśród nich liczne artykuły i publikacje książkowe Urszuli Głowackiej – Maksymiuk dotyczące różnych aspektów rewolucji 1905 roku na terenie Południowego Podlasia. Ta ceniona historyczka przez wiele lat związana z Siedlcami jest dla mnie wybitnym badaczem specjalizującym się w tym konkretnym okresie dziejów. Korzystałam również z serii monografii Białej Podlaskiej z pierwszej części tomu trzeciego Henryka Mierzwińskiego Biała Podlaska w latach 1918–1939. Jednak najbardziej wyjątkowym źródłem były „Wspomnienia ze strajku szkolnego” Marii Bratkowskiej z domu Walewskiej(przywoływanej w powieści) zawarte w zbiorze Karty z przeszłości Białej wydanym w 1927 roku przez dyrektora bialskiego Gimnazjum Męskiego Wacława Nartowskiego. Taką „perełką” może pochwalić się Dział Wiedzy o Regionie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Białej Podlaskiej. W jego zbiorach znajdują się też roczniki sprawozdawczo – statystyczne wydawane przez władze carskie pod nazwą „Obzor siedleckoj guberni” za dany rok. Niestety moja znajomość języka rosyjskiego nie jest aż tak dobra by móc się
nad nimi pochylić.
W Pani książkach zachwyca mnie nie tylko sposób przedstawienia tła historycznego, ale również mentalności, emocji, motywacji bohaterów, a to wymaga nie tylko wiedzy, ale też wyobraźni i
empatii. Jak konstruuje Pani bohaterów?
Bohaterowie bardzo lubią rządzić moim piórem i w trakcie całego procesu twórczego potrafią niezwykle ewaluować. Zazwyczaj pierwsze założenie, że postać będzie miała pożądane cechy charakteru sprawdza się przez kilka pierwszych rozdziałów Oczywiście nie zmieniam koncepcji bohatera diametralnie, ale pozwalam mu na swobodny rozwój w czym pomaga mi moja wyobraźnia. Stąd po pewnym czasie u postaci uwidacznia się inny charakter niż na początku. To jest tak, jak z poznawaniem kolejnych znajomych. Z każdym spotkaniem dostrzegamy w nich coś nowego i ja tak staram się patrzeć na moich bohaterów. Myślę, że codzienna obserwacja zachowania innych ludzi czy współpracowników w różnych sytuacjach życiowych pomaga mi w tym. Nigdy nie pozwoliłam sobie by dana postać fikcyjna była całkowitym odzwierciedleniem osoby, którą znam w prawdziwym życiu. Każdy mój bohater jest po prostu sobą.
Stawia Pani główną bohaterkę przed trudnymi wyborami: bezpieczeństwo czy prawda, posłuszeństwo czy wolność, rodzina czy ideały.
Codziennie dokonujemy przeróżnych wyborów. Tych zwyczajnych, do których nie przykładamy należytej uwagi, ale i tych trudnych, nad którymi musimy się dłużej zastanowić. Taki jest nasz los, że stale musimy wybierać. Podobne dylematy towarzyszyły ludziom od początku świata i towarzyszą bohaterce „Burzy na Podlasiu”. Czytelnicy spotkają Anastazję na rozdrożu. Kończy właśnie jeden etap swego życia i niepewnie wkracza w kolejny, którego sobie nie wymarzyła, który nie należy do szczytu jej ideałów. Jednak to ponowne wejście w prawdziwe życie (bo czas spędzony na nauce w instytucie możemy określić jako sielankową egzystencję z dala od realnych bied i problemów) wymusza na niej wzięcie odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Anastazja musi zadbać o siebie i o swoich bliskich, zmierzyć się z wyzwaniami, których rozwiązania nie nauczono jej w szkole. Kolejne wydarzenia sprawiają, że okazji do dokonywania wyborów jej nie brakuje. Musi decydować czy zająć się wyłącznie sobą, swoim rozwojem, ideałami, dążeniem do prawdy i wolności czy przedłożyć je nad bezpieczeństwo i rodzinę.
Równie ważne jak dramatyczna sceneria jest także dojrzewanie głównej bohaterki, prawda?
Tak, to prawda. To właśnie dzięki podejmowanym wyborom charakter Anastazji ewaluuje i dojrzewa. Z dziewczyny myślącej wyłącznie o realizacji własnych celów staje się kobietą w pełni świadomą swoich możliwości i ograniczeń, nieobojętną na los innych. Nie bez znaczenia dużą rolę odgrywa w tym procesie jej umiejętność obserwacji otaczającego świata i poznania ludzkiego zachowania. Trudności, które stają się udziałem Cichoszówny stanowią prawdziwą szkołę życia, a wyniesione z niej nauki są o wiele przydatniejsze niż te nabyte z podręczników.
W powieści przewijają się również inne postaci kobiece o różnych doświadczeniach i postawachżyciowych. Które z nich są Pani najbliższe?
W „Burzy na Podlasiu” nie brakuje kobiet różnego stanu czy kondycji. W powieści spotkamy i bogatą ziemiankę, i żydowską aktywistkę, robotnicę fascynująca się ideami walki zbrojnej (a najbardziej produkcją bomb ), jak i ubogie chłopki. Są wśród nich mężatki, matki, stare panny, podlotki czy mniszki. Każda z nich jest inna, ma inne doświadczenie życiowe, co innego je motywuje. Starałam się jak najlepiej ująć ten aspekt różnorodności, a Czytelnicy ocenią, czy mi się to udało. Tworząc postaci unikam nadawania im swoich osobistych cech czy przemyśleń niemniej to chyba postawa Eugenii jest mi najbliższa. Ta postać nie poddała się w trudnych doświadczeniach, jakie stały się jej udziałem. Jest ciepła, opiekuńcza, a jej stonowany charakter przyciąga i skłania innych do zwierzeń.
Ważną rolę odgrywają kobiece więzi: z matką, Urszulą, Marią, a także Eugenią. Dlaczego relacje kobiet są dla Pani tak istotne?
Relacje kobiet są istotne przez swoją nieustanną zmienność, ewaluację na różne poziomy. Jednego dnia potrafimy być najlepszymi przyjaciółkami od serca, a drugiego zdradzić się i skończyć jako wrogowie. Na dodatek każda z kobiet będzie twierdzić wtedy, że to ona ma rację Dalej ta relacja może przybrać kolejny nieoczekiwany obrót, może wymusić na przykład współpracę.
To jest ciekawe, bo i nasze emocje, uczucia, ich oddziaływanie jest ciekawe. W życiu nasze role też ulegają zmianom. Najpierw jesteśmy tak jak Anastazja córkami i siostrami, by po pewnym czasie stać się przyjaciółkami, równorzędnymi partnerkami, a skończyć podobnie jak moja bohaterka jako opiekunki – matki swoich najstarszych najbliższych. Istotą jest zauważyć i zrozumieć ten niekiedy ulotny proces.
Nie można nie wspomnieć też o męskich bohaterach. Wincenty Cichosz to zdecydowanie negatywna postać…
Wśród sugestii, które otrzymuję od Czytelników znalazła się prośba o większą liczbę męskich bohaterów w moich powieściach. W „Burzy na Podlasiu” postarałam się sprostać temu wymaganiu i stworzyłam ich aż czterech. Jednym z nich jest ojciec Anastazji Wincenty Cichosz nadzorca bialskiej parowozowni. To antybohater tej powieści, nie chciał zmienić się ani pokazać innego oblicza, raczej kierował moim piórem w najgorsze zakamarki swojej duszy. Do jego licznych przewinień można zaliczyć znęcanie się nad rodziną, co na początku XX wieku uznawano za normalną sytuację, gdyż funkcjonowało przekonanie o nieomylności ojca jako jej głowy. Najgorszą cechą jest dwulicowość Wincentego. Z jednej strony uchodził za patriotę zaliczającego się do konserwatystów, któremu sprawa Polska jest bliska, a z drugiej donosił o wszystkich poczynaniach endecji czy podległych mu robotników dla carskich władz.
Oczywiście nie czynił tego za darmo, a pieniądze zdawały się jego jedyną miłością. Reszty jego grzeszków wolę nie zdradzać. Niech Czytelnicy przekonają się o nich sami.
Krzysztof, konspirator PPSu i pierwsza miłość Anastazji…
Krzysztof to wykształcony młody człowiek, inżynier, który przyjął i propaguje socjalistyczne idee. Jest pełen pasji, chęci do działania. Denerwuje go jednostajność i spokój prowincji. Chciałby zmierzyć się z poważnymi konspiracyjnymi zadaniami, ale los ściąga go do Białej. Tutaj ma możliwość socjalistycznej „pracy u podstaw”, ale on zdaje się tego nie doceniać.
Odskocznią od partyjnej działalności jest znajomość z Anastazją. To szantaż Krzysztofa zmusza dziewczynę do współpracy z PPS-em, ale początkowa niechęć ustępuje miejsca zgoła odmiennemu uczuciu. Anastazja ma niedostateczne doświadczenie z mężczyznami. Wychowywana przez surowego ojca i mniszki kieruje się tradycyjnymi zasadami moralnymi, jednakże zabiegi Krzysztofa konsekwentnie kruszą jej opór. Wprowadzają na nowe nieznane dla dziewczyny ścieżki i rozwijają się ku głębszemu uczuciu.
Czy Krzysztof Wilczyło jest przede wszystkim rewolucjonistą, czy jednak romantycznym bohaterem tragicznej miłości?
Na to pytanie będą musieli odpowiedzieć sobie Czytelnicy i wyobrażam sobie, że zdania będą podzielone. Wydaje mi się, że Krzysztof czasami nie potrafi nazwać swoich uczuć i myli pojęcia. Rewolucja zdecydowanie jest jedną z jego miłości i w tym aspekcie można go uznać za bohatera tragicznego, gdyż jej przebieg nie odbywa się po myśli inżyniera.
Jest też Ignacy. Co sprawiło, że postawiła Pani tych dwóch tak różnych mężczyzn obok Anastazji?
Po prostu chciałam by Anastazja nie nudziła się dokonując wyboru Obaj mężczyźni i Krzysztof i Ignacy nie różnią się od siebie tak wiele. Obaj pochodzą z tej samej warstwy społecznej, są wykształceni, obyci, pracują z najlepszymi, świat stoi przed nimi otworem. Różni ich postawa życiowa i spojrzenie na otaczający świat. Tak jest do dziś. Dwie osoby patrzące na tą samą rzecz opiszą ją zupełnie inaczej. Tak samo Krzysztof widzi świat odmiennie niż Ignacy. Stąd wynikają też różnice ich charakterów. Ku któremu skłoni się główna bohaterka, o tym Czytelnicy dowiedzą się z „Burzy na Podlasiu”.
W tej powieści zabiera nas Pani na Podlasie, ale do dwóch różnych rzeczywistości – miasta, w którym się gotuje, i na wieś, gdzie dni płyną spokojnym rytmem …
Bieg wypadków sprawia, że Anastazja musi na pewien czas opuścić Białą i znajduje schronienie w majątku książąt Światopełk – Mirskich w Worońcu leżącym około 15 kilometrów od jej rodzinnego domu. Dobra te były jednymi z najlepiej zarządzanych i utrzymanych w całym powiecie i to „bogactwo” nadawało im spokojnego, wręcz sielskiego charakteru. Nie w każdej podlaskiej wsi dni w czasie rewolucji 1905 roku płynęły tak spokojnie. W wielu gotowało się równie intensywnie co w miastach opanowanych przez robotników. Tak było między innymi w dobrach hrabiów Zamojskich obejmujących okolice Parczewa i Jabłonia. Wystąpienia niezadowolonych z warunków pracy i płacy robotników rolnych z pobliskich wsi wymusiły interwencję Straży Ziemskiej i kwaterunek wojsk carskich. Do podobnych wypadków dochodziło wszędzie, gdzie uboga ludność wiejska chcąc dorobić czy to w większym majątku czy w zakładzie przetwórczym (np. w browarze, gorzelni czy cukrowni) spotykała się z niesprawiedliwym traktowaniem i wyzyskiem. Do formy rozruchów należy też zaliczyć napady na powyższe zakłady czy monopole, a nawet na siedziby lokalnych władz dokonywane przez oddziały bojowe PPSu w celu zdobycia środków na działalność partii. Rewolucja spowodowała, że w latach 1905 – 1907 nie na każdej wsi było bezpiecznie.
Ze świata przemocy i walki, Anastazja trafia do zwykłej codzienności: uczy chłopskie dzieci, pomaga chorym…
W Worońcu, który jak wspominałam w burzliwym czasie jawił się jako oaza spokoju Anastazja może odpocząć po konspiracyjnych trudach i zaznanej przemocy. Trafia do zupełnie odmiennego
świata wyznaczanego rytmem codziennych zajęć. Majątek jest dobrze rozwinięty i oprócz typowo rolniczych funkcji za sprawą swoich właścicieli staje się ważnym ośrodkiem życia społecznego.
Książę Czesław działający na rzecz polskiej edukacji w świeżo utworzonej organizacji Polskiej Macierzy Szkolnej zakłada w tych dobrach szkołę i ochronkę nie tylko dla osieroconych dzieci.
Dba o chłopów, którzy chętnie chcą u niego dorobić. Zapewnia im posiłki i odpoczynek w czasie pracy oraz opiekę medyczną. W taką atmosferę wzajemnego szacunku i życzliwości trafia po doznaniu wielu krzywd Anastazja i szybko włącza się w aktywne przeżywanie codzienności. Zajmuje się dziećmi w ochronce, która prócz opieki nad osieroconymi cz porzuconymi maluchami spełnia funkcje dzisiejszego przedszkola, a dla starszych również szkoły. Swobodnie może praktykować swoje umiejętności medyczne i poznawać nowe sposoby ulżenia chorym w cierpieniu. Po okresie wzmożonego napięcia Anastazja może spokojnie zastanowić sięnad przyszłością, nad sensem i celem swojego życia. Jednakże jej przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i dziewczyna musi się z nią zmierzyć nawet na wsi.
Czy są miejsca opisane w książce, które mają dla Pani osobiste znaczenie, wspomnienia lub historie rodzinne?
Jedynym wspomnieniem opisanym w powieści jest historia – bajka, którą w dzieciństwie opowiadał mi dziadek. Nie wydaje mi się by zdarzyła się naprawdę. Jest ona opatrzona w książce odpowiednim przypisem. Dotyczy zdarzenia pewnego żołnierza, który wracał z wojny rosyjsko – japońskiej i przechodząc koło lasu słyszał za sobą głos krzyczący „kinu”. Męczyło go te krzyczenie i gdy na gościńcu spotkał towarzysza poskarżył mu się. Ten poradził by żołnierz odpowiedział dla głosu. Gdy ten tak uczynił z nieba spadła mu pod nogi skrzynka z pieniędzmi. Pamiętam, że jako dziecko przechodząc w pobliżu lasu uważnie słuchałam czy i do mnie coś nie krzyczy „kinu” by zdobyć skarb W Białej Podlaskiej żywa jest też pamięć o zakładzie Raabego, jak potocznie nazywano fabrykę, którą opisuję w powieści. Mieściła się ona na przedmieściu Wola, obecnie dzielnicy miasta, z której pochodzą moi rodzice. Po II wojnie światowej przedsiębiorstwo znacjonalizowano i jako Bialskie Fabryki Mebli „BialFam” rozwinięto
i unowocześniono zapewniając pracę nie tylko rzeszom Bialczan (wśród nich znalazł się mój wujek). Obecnie fabryka nie funkcjonuje. Jej miejsce od dwóch lat zajmuje galeria handlowa, ale pamięć o prekursorach przemysłu drzewnego w moim mieście pozostała żywa. Świadczy o tym chociażby komin fabryczny w stylu przemysłowym przełomu XIX i XX wieku pozostawiony przez właściciela galerii.
Które wydarzenie historyczne, opisane w książce, uważa Pani za najbardziej wstrząsające?
Wydaje mi się, że blokada Białej zarządzona przez naczelnika Kiedrowa w sierpniu 1905 roku była takim wydarzeniem, demonstracją siły carskiej władzy mimo osłabionego autorytetu. Po kolejnych wystąpieniach robotniczych miasto otoczono kordonem wojska, zarządzono kontrole podróżnych na rogatkach. Nikt nie mógł swobodnie opuścić miasta ani do niego wjechać. Równocześnie w samym mieście trwała szeroko zakrojona akcja żandarmów i ochrany polegająca na wyłapaniu i aresztowaniu jak największej liczby wichrzycieli. Bialczanie byli przyzwyczajeni do widoku wojskowych patroli na ulicach miasta, ale nie do tak ogromnej ich liczby. Musiał to być widok wstrząsający, skoro naczelnik chwalił się gubernatorowi siedleckiemu, że tym posunięciem spacyfikował cały powiat. Do późnej jesieni rewolucjoniści nie odważyli się podjąć żadnej akcji. Równie wstrząsającym wydarzeniem musiała być demonstracja uczniów bialskiego gimnazjum w dniu podjęcia przez nich strajku. Brały w niej udział nawet ośmioletnie dzieci świadome możliwości najbrutalniejszych reakcji władz.
W wielu miejscach powieści wybrzmiewa temat edukacji — jej siły, odpowiedzialności i wpływu na kobiety. Skąd to zainteresowanie?
Nie nazwałabym tego zainteresowaniem, to po prostu pewien aspekt tego momentu dziejów, którego nie sposób pominąć nawet w powieści. Na przełomie XIX i XX wieku w końcu na szeroką skalę starano się wcielić w życie oświeceniowe idee powszechnej edukacji i dostępności do niej. Dodatkowo pod zaborami oświata realizowana po polsku, oczywiście w sposób tajny, gwarantowała przetrwanie naszego narodu. Stąd temat edukacji i niesionych przez nią korzyści pojawia się w „Burzy na Podlasiu”. Jest mi on o tyle bliski, iż po studiach miałam zamiar zostać nauczycielką, jednak moje plany zawodowe uległy diametralnej zmianie (na szczęście ). Staram się przemycać to swoje „nauczycielstwo” na kartach powieści przypominając Czytelnikom wydarzenia historyczne czy dawno zapomniane tradycje i obyczaje.
Jak chciałaby Pani, aby czytelnicy zapamiętali Anastazję? Jako bohaterkę tragicznej epoki, czy jako kobietę, która mimo wszystko odnalazła sens i światło?
W obu tych stwierdzeniach zawarta jest prawda o Anastazji. To kobieta, która odnalazła swój sens życia w tragicznej epoce dziejów. Myślę, że właśnie tak zostanie zapamiętana.
Dziękuję za rozmowę
Magda Kaczyńska







