Polska premiera nietypowej autobiografii gwiazdy NBA

Polska premiera nietypowej autobiografii gwiazdy NBA

Przegląd

Takiej koszykarskiej autobiografii jeszcze nie było. Kevin Garnett, gwiazda NBA i mistrz ligi w barwach Boston Celtics, postanowił opisać swoją przeszłość w formie alfabetu. W niekonwencjonalny sposób opowiedział o życiu, koszykówce i wszystkim pomiędzy. Książka „Od A do Z” właśnie ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa SQN.

Kevin Garnett wymyka się schematom. Nie przebiera w słowach i z charakterystyczną dla siebie szczerością opowiada o swoich wartościach, popkulturze, grze w koszykówkę. Wraca do przeszłości i przedstawia swoje obecne poglądy.

Za pomocą ułożonych alfabetycznie haseł wspomniał kolegów z parkietu i zawodników, z którymi rywalizował: Michaela Jordana, LeBrona Jamesa, Allena Iversona czy Kobe’ego Bryanta i gwiazdy muzyki: Prince’a, Malcolma X czy Snoop Dogga. Między tym wszystkim nie zabrakło miejsca na odniesienie się do lojalności, pieniędzy, trash-talku, jogi, a nawet zioła.

Lista tematów jest naprawdę długa. Co więcej, jeśli dodamy do tego fakt, że Garnett zawsze należał do osób, które lubią zabierać głos na najbardziej kontrowersyjne tematy, wychodzi z tego prawdziwa mieszanka wybuchowa.

Więcej o książce na: https://www.labotiga.pl/ksiazki-sportowe-koszykowka/10837-ksiazka-kevin-garnett-od-a-do-z-bez-cenzury-o-zyciu-koszykowce-i-wszystkim-pomiedzy.html

 

Fragment:

Retirement. Emerytura
To nie dla mnie. Nie lubię słowa retirement. A najbardziej nie podobają mi się w nim skojarzenia ze słowem tired – zmęczenie.
Kibice pytają: „Co z koszykówką? Nie tęsknisz?”.

Odpowiadam, że nie. Kiedy jeszcze grałem, nie zawsze siebie lubiłem. Byłem innym człowiekiem. Zmieniłem się. Nie byłem Kevinem. Grałem w kosza. Chciałem być wszędzie i chciałem, żebyście mnie zapamiętali. Chciałem, żebyście zapamiętali doświadczenia ze mną. I tak właśnie grałem. Dawałem z siebie wszystko. I w meczach, i na treningach. I zawsze chciałem móc powiedzieć: „Kiedy już z tym skończę, to nie zamierzam już nigdy więcej myśleć o koszykówce. Bo zamierzam pozostawić wszystko na parkiecie”.

Nie tęsknię za niczym związanym z koszykówką. Nie biorę już piłki do rąk. Nie zamierzam się z tym pierdolić. Myślicie pewnie, że chętnie bym czasem poszedł sobie pograć. Ale kiedy gram, ciało strasznie mnie boli. Do tego stopnia, że przez kolejne dwa dni przechodzę rekonwalescencję. Musiałem wymyślić dla siebie nowy reżim treningowy, który przy ultrazdyscyplinowanym podejściu pasuje do mojego pokoszykarskiego życia.

Dziś zaraz po pobudce idę na jogging i spacer po plaży. Po powrocie do domu kolejnych 45 minut spędzam na siłowni, dźwigając ciężary. Potem naświetlam się podczerwienią. Potem przez pół godziny pływam i zaczynam dzień około jedenastej. Większość moich zajęć przypada na dalszą część dnia, więc poranki mam tylko dla siebie.

Oddałem koszykówce wszystko, co miałem. A potem jeszcze więcej. Nie zamierzam się zamartwiać tym, że już nie gram w kosza. Z przyjemnością oglądam w telewizji mecze NBA i niczego nie żałuję. Nie fantazjuję o tym, że mógłbym wciąż grać. Jestem szczęśliwy tu, gdzie jestem. Nadal jestem hiperaktywny, pod pewnymi względami nawet bardziej niż kiedykolwiek. Jak dla mnie hiperaktywność i szczęście idą ze sobą w parze.