Najbardziej wyczekiwana polska premiera 2017 roku!

Przegląd

Krytycy chwalą go za żywy język i umiejętną obserwację społeczeństwa. Fani uwielbiają za bezkompromisowość i książki, które czyta się jednym tchem. Jedni i drudzy długo czekali na jego najnowszą powieść „Wzgórze psów” – mroczny thriller, z akcją osadzoną na polskiej prowincji.

Michał Nogaś, nominując Żulczyka za „Ślepnąc od świateł” do Paszportu Polityki napisał, że „byłby z tego znakomity film”. I będzie. Na podstawie powieści Żulczyk, we współpracy z Krzysztofem Skoniecznym, stworzył scenariusz serialu, który realizuje HBO. Nie jest to jednak scenopisarski debiut Żulczyka. W 2016 swoją premierę miał serial kryminalny „Belfer”, którego scenariusz współtworzyła Monika Powalisz. Drugi sezon tej obsypanej nagrodami produkcji (m.in. Orzeł dla najlepszego filmowego serialu fabularnego oraz Telekamera) na ekrany trafi jesienią.

W oczekiwaniu na tę produkcję, fani Żulczyka mogą oddać się lekturze jego nowej powieści – „Wzgórze psów”. „Rzecz dzieje się w małym, fikcyjnym mieście na Mazurach, współcześnie. Główny bohater był kiedyś, przez chwilę, pisarzem. Teraz już nim nie jest. Przyjeżdża do tego miasta z żoną, z powrotem, powiedzmy, że na stałe. W mieście ktoś znika. (…). Książka nazywa się „Wzgórze psów”. Podobno jest trochę jak „Ślepnąc od świateł”, tylko na prowincji, tak twierdzi mój wydawca. Ja twierdzę, że byłoby fajnie, ale chyba nie. Wszystkiego się dowiecie” – pisał Żulczyk na swoim profilu na Facebooku.

Sam Żulczyk nazywa siebie „pisarzem, niezależnym publicystą, recenzentem, felietonistą, blogerem, konsumentem śmieci i wzorowym odbiorcą kultury masowej”. Żulczyk to bagno kultury masowej przerabia na złoto. Żongluje cytatami, obrazami, bohaterami masowej wyobraźni, bez jednego fałszywego ruchu. Dzięki mistrzowsko stosowanej ironii, pisząc o trudnych, bolesnych nieraz kwestiach, z powodzeniem unika moralizatorstwa i dydaktyki. Krytycy go za to chwalą, ale on nie jest z tych, którzy podstawiają głowę pod głaski, zwłaszcza od kolorowych mediów. – Próbuję pisać książki, które przyjmując kostium literatury gatunkowej, starają się zaglądać pod powierzchnię rzeczywistości. To, co jest pod tą powierzchnią, nie jest miłe, ani fajne, ani dobre, ani ciepłe. Świat lifestyle`u i celebrytyzmu kieruje się dokładnie odwrotnymi mechanizmami – wyjaśnia na swoim profilu.

Między innymi przez takie gesty, zaczęto nazywać go „buntownikiem”. Żulczyk nonkonformistyczną postawę prezentuje też w wywiadach i mediach społecznościowych. Podgryza wszystkich: kpi z selfie, hashtagów, celebrytów, polskiej natury, polityki, kultury… Jego refleksje – mimo lekkiej formy – nie są obliczone na efekciarstwo, lecz są wyważoną i inteligentną krytyką społeczeństwa, któremu od lat uważnie się przypatruje.

Kategorie: Literatura

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.