Zrozumieć Wenezuelę

Przegląd

Upały, mango i ropa naftowa to wszechstronna opowieść o Wenezueli. Wojciech Ganczarek podejmuje się ambitnego zadania, by w jednym tekście zmieścić gospodarkę i kulturę, zmieszać muzykę z pejzażami, a historie ozdobić anegdotami z barwnej codzienności. Jak głosi przedmowa, w książce „socjologiczne teorie przeplata wilgoć deszczu i smak kakao”. Mnogość różnorodnych informacji naturalnie wkomponowuje się w relacje w wielomiesięcznej podróży rowerowej autora po Wenezueli w dobie ostrego kryzysu. W sklepach brakuje podstawowych produktów żywnościowych, papier toaletowy jest na wagę złota, a przestępczość bije światowe rekordy. W kryzysowej rzeczywistości piętrzą się paradoksy, a nich jak w lustrze – jasno i wyraźnie – odbijają się fundamentalne cechy kraju i jego mieszkańców. Dodatkowo wgląd w historię pozwala na dogłębne studium duszy wenezuelskiej i – ogólniej – latynoamerykańskiej. Zdecydowanie Upały… zadowolą wszystkich tych, którzy pragną nie tylko poznać, ale i zrozumieć.

Jak pisze Wojciech Ganczarek o swojej książce: „W Wenezueli spędziłem przeszło rok. Objechałem kraj rowerem, ale też mieszkałem kilka miesięcy w Meridzie i Caracas doświadczając codzienności wenezuelskiego życia, prowadząc dziesiątki rozmów i wertując stosy książek. Z tego narodziły się Upały … , tekst będący połączeniem relacji z podróży, reportażu z Wenezueli pogrążonej w kryzysie i socjohistorycznych interpretacji na temat mentalności latynoamerykańskiej.”

Książka ukazała się pod patronatem miesięcznika Podróże, portalu Peron4.pl i magazynu Kontakt.

Link do książki: http://bezdroza.pl/ksiazki/upaly-mango-i-ropa-naftowa-wojciech-ganczarek,beupam.htm

Kontakt dla mediów i egzemplarze recenzenckie: Marta Legut – marta.legut@bezdroza.pl

Przez sześć dni w tygodniu Mérida stoi w korku zapchana do niemożliwości.

Ściśnięte na wąskich, kolonialnych uliczkach tysiące aut nie pozostawiają ludziom miejsca do życia. Ale zabronić samochodom wjazdu do centrum? To niemożliwe, Wenezuelczyk nie potrafi żyć bez samochodu.

Bez samochodu jest niewygodnie, trzeba chodzić, nie ma klimatyzacji i w ogóle co za utrata prestiżu — tak na nogach, jak zwierzęta po prostu. Wejście samochodu do użytku jest na tyle istotnym momentem wenezuelskiej historii, że Mucuchachi — mikroskopijnej mieścinie wrzuconej miedzy załomy meridzkich Andów — postawiono z tego tytułu obelisk: Zasłużonemu kapłanowi José Crescencio Parra, który z miłością

i wytrwałością przywiózł pierwszy pojazd silnikowy do naszego miasteczka 24 lutego 1960 roku; stu mężczyznom, którzy go wspierali, i pierwszym kierowcom: honor i wdzięczność.

Nawet wenezuelski święty José Gregorio Hernández to facet, którego przejechał samochód.

fragment książki

O autorze:

Wojciech Ganczarek, urodzony w 1988 roku, absolwent fizyki teoretycznej i matematyki stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Autor artykułów naukowych z mechaniki kwantowej i modelowania epidemii. Na gruncie euroazjatyckim – amator Iranu, Białorusi i dawnej Galicji. Podczas kilkuletniej podróży rowerowej po Ameryce Łacińskiej spędził przeszło rok w Wenezueli. W drodze realizuje trasę koncertową muzyki wschodnioeuropejskiej. Publikuje w „Magazynie Kontakt”, „Poznaj Świat”, „RowerTour”, na portalu Peron4.pl oraz na autorskiej stronie internetowej fizyk-w-podrozy.blogspot.com (wersja hiszpańskojęzyczna: fisicoenelcamino.blogspot.com).

Zapraszamy w daleką podróż, na drugi kraniec świata by u boku Wojciecha Ganczarka odwiedzając niesamowite miejsca, spotykając ciekawych ludzi zrozumieć Wenezuelę.

Kategorie: Sport i Turystyka

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.