Bubel w ustawie. E-booka możesz przeczytać po 14 dniach

Wprowadzając nową ustawę o prawach konsumenta, nasi parlamentarzyści radośnie podtopili raczkujący rynek e-booków oraz elektronicznych prenumerat gazet wszelakich – pisze na swoim blogu dziennikarz “Gazety Wyborczej” Piotr Miączyński.

Od 25 grudnia na Woblinku jeśli nie zaznaczy się  opcji, że “rezygnuję z prawa zwrotu” – nie można zakończyć transakcji i kupić e-booka.

Na Publio teoretycznie mamy dwie opcje – przy czym przy zachowaniu “prawa do rozmyślenia się” np. zakupioną gazetę z 29.12, dostanie się na czytnik dopiero po 14 dniach

To efekt ustawy pisze Piotr Miączyński.

Art. 38. “Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów: 13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy”.

Co to znaczy?

Ano jeśli klient chce kupić e-booka, to zgodnie z prawem w wyraźny sposób musi zaznaczyć, że rezygnuje z prawa zwrotu. Inaczej go nie dostanie na swój czytnik. A jeśli chce mieć prawo zwrotu, to mieć je, owszem, może, ale… nie dostanie e-booka. Gazety też nie. (czytaj  więcej wyborcza.pl)

Tagi: ebooki

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.