“Kobiety” , Stanisława Kuszelewska-Rayska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, recenzja Łucji Wczugo
Przegląd
- Typ: Literatura
- Marka: Zysk i S-ka
Pierwszego września 1939 roku rozpoczął się najbardziej krwawy konflikt w historii świata. Zginęło w niej wielu, a ci którzy przeżyli zostali trwale okaleczeni, jeśli nie fizycznie, to na pewno psychicznie.
Do dziś echa II wojny światowej rozbrzmiewają w umysłach kolejnych pokoleń, a wspomnienia jej ostatnich żyjących uczestników wzbudzają ciekawość i stanowią naukę. Wiele już zostało opowiedziane o tamtych wydarzeniach, a jeszcze więcej napisano. Wciąż jednak istnieje liczna grupa tych zapomnianych, o których zaczęto dyskutować publicznie stosunkowo niedawno. Tymi bohaterami są kobiety.
Wystarczy spojrzeć, jak często przywołuje się nazwiska oficerów, żołnierzy, polityków i innych reprezentantów tej, postrzeganej przez społeczeństwo jako silniejszej, płci. W kontekście debat na temat walk o wolność Polski nazwiska kobiet pojawiają się rzadko i wyjątki te potwierdzają regułę. Wreszcie, jednak oczy całego świata zwróciły się w stronę tych, które cierpiały równie mocno, walczyły równie zaciekle i ginęły tak samo honorowo, jak zaprzysiężeni członkowie Wojska Polskiego. Ostatnimi czasy na rynku pojawiło się kilka publikacji dotyczących przeżyć wojennych kobiet, ale tylko jedna wyróżnia się mocno na ich tle.
Książka Stanisławy Kuszelewskiej – Rayskiej pod tytułem „Kobiety” ukazała się po raz pierwszy w 1946 roku i została wydana przez Instytut Literacki w Rzymie. Polski czytelnik musiał czekać prawie 70 lat na to by mogła zostać wydana w kraju. Jak wskazuje tytuł, składają się na nią opowiadania dotyczące przedstawicielek płci pięknej oraz ich wojennych doświadczeń. Jednak jak sama autorka wskazała, nie o wydarzeniach jest ta książka, ale o ludziach. Wojna jest tu opisana w sposób uniwersalny. Nie mają znaczenia daty ani chronologia, ważne są natomiast ciche bohaterki, matki, córki, siostry i żony, które niejednokrotnie ryzykowały życiem w imię ratunku dla swoich bliskich.
Autorka napisała książkę na emigracji, w lipcu 1945 roku i nigdy nie wróciła do swojej ojczyzny. Zmarła w Londynie wciąż tęskniąc za utraconym sercem, które zagubiło się w centralnej części Europy ogarniętej wojenną zawieruchą. Jednak jej opowiadania są wciąż żywe, prezentują ponadczasowe ludzkie wartości i postawy, a Polska jest w nich żywym teatrem działań wojennych. Kuszelewska-Rayska prezentuje swoje przeżycia oraz obrazy kobiet, które znała i wydarzenia, które nie były jej obce (znawca historii odnajdzie tu takie postaci, jak np. Zofia Kossak-Szczucka). Co zatem stanowi wspomniany wcześniej wyróżnik? Literackość! Większość książek tego typu przedstawia suche fakty, zawiera masę przypisów i wręcz odstręcza dokumentaryzmem. Antologia „Kobiety” przedstawia prawdziwe doświadczenia, a przy tym przystępnością języka, łagodnością, uniwersalnością przedstawionych wydarzeń i prostotą, która jest wprost urzekająca trafia prosto w serce czytelnika, który nawet nie podejrzewałby się o historyczne zacięcie.
Autor: Łucja Wczugo
Artykuły powiązane:
O autorze
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.







