
Panie Profesorze, niespełna dwa lata temu, w rozmowie z „EiD” stwierdził Pan, że polską szkołę podstawową kończą półanalfabeci. Ostatnie wyniki badań PISA zmieniły tę ocenę?
Brytyjczykom, Niemcom, Francuzom na tej atrakcyjności nie zależy? Ich edukacja w rankingu PISA spadła na niższe pozycje.
Jak więc należy interpretować wyniki badań PISA?
Z tego wynika, że czym innym jest efekt edukacyjny polskiej szkoły, a czym innym sukces polskich gimnazjalistów.
Tymczasem uczestniczą w manipulacji, skoro godzą się na udział naszej młodzieży w tej pseudorywalizacji mimo pełnego wglądu w analizowany materiał i metodologię badań. Zresztą nauki polityczne wyraźnie definiują wszelkie badania OECD jako monitoring polityczny, a nie badanie naukowe. Nie można porównać jabłka z gruszką, a PISA to robi. Porównuje wyniki kształcenia uczniów państw kulturowo, narodowo, ustrojowo i ekonomicznie nieporównywalnych. Porównuje kraje, które różnią się pod względem wysokości nakładów na oświatę i przypisywanego jej znaczenia. To tak, jakby zmuszało się zawodnika wagi lekkiej do walki z zawodnikiem wagi ciężkiej. A tego się po prostu w rywalizacji wymagającej względnej równości nie stosuje.
Jakie korzyści ma więc z badań PISA polska szkoła, polski nauczyciel i uczeń?
Jak wypadają polscy uczniowie w badaniach prowadzonych na przykład pod patronatem Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN?
Kiedy sprawdzamy jak się ma wiedza, umiejętności i kompetencje uczniów do obowiązujących w kraju standardów kształcenia, to wyniki okazują się porażające. W 2013 roku przeprowadzono w Polsce pod naszym patronatem, wśród uczniów wszystkich typów szkół badanie umiejętności czytania ze zrozumieniem różnego typu tekstów. I okazało się, że z wiekiem są one coraz mniejsze. Można powiedzieć, że w gimnazjum zaczyna się nie wyrównywanie, lecz redukowanie szans edukacyjnych. Według danych UNESCO Polska jest jedynym postsocjalistycznym państwem, w którym żyje 0,3% pełnych analfabetów. Natomiast dane GUS z 1995 r. pokazały, że zasięg analfabetyzmu w naszym kraju dotyczył 4,9% osób powyżej 15 roku życia. Przekonanie, że socjalizm zlikwidował analfabetyzm, a transformacja wyrównała szanse edukacyjne to mit. I to jest bardzo niepokojący sygnał. Choć równie niepokojący jest całkowity brak zainteresowania wynikami takich pomiarów. Mamy ich setki, ale ujawniają naszą edukacyjną klęskę, więc politycy wolą ich nie zauważać. Wkład polskich naukowców w troskę o jakość badań jest bardzo duży. Wystarczy przypomnieć wypracowany przez profesora Dolatę model edukacyjnej wartości dodanej, tak zwaną EWD. Rzecz w tym, że jest to pomiar przez polityków błędnie wykorzystywany. Nie służy do opisu rozwoju konkretnego ucznia, tylko do porównywania szkół, klas, uczniów między sobą. To jest ewidentne nadużycie bardzo ważnego narzędzia.
Panie Profesorze, trudno jednak zignorować sukces polskich gimnazjalistów. Skoro nie szkoła, to co za nim stoi? Aspiracje rodziców, którzy inwestują w korepetycje i inne formy rozwoju, bo mają świadomość jego znaczenia?
Czy wobec tego polska szkoła potrzebuje gruntownych reform, czy zupełnie nowego systemu?
Gimnazja nie są dobrym rozwiązaniem. Ta reforma została źle przeprowadzona.
Ja również nie jestem nimi zachwycony. Pytanie gdzie jest pies pogrzebany. Otóż szkoła podstawowa to miejsce kształtowania podstawowych umiejętności, które służą człowiekowi do poznawania i rozumienia świata. Dziecko uczy się czytać ze zrozumieniem, słuchać i koncentrować na pracy. To właśnie tutaj wyrabiając nawyk punktualności, obowiązkowości poznaje kulturę pracy. A wykonując rzetelnie i uczciwe nałożone zadania, kształtuje swoje morale, swój charakter. Tutaj wreszcie rozpoznaje się i wydobywa potencjał intelektualny i zawodowy ucznia. Określa czy jest to typ refleksyjny czy osobowość skłonna do działań praktycznych, technicznych, by na tej podstawie pomóc mu w wyborze drogi zawodowej. Rzecz w tym, że w krajach zachodnich istnieje kilkudziesięcioletnia tradycja tworzenia dwóch, a nawet trzech typów szkół. U nas natomiast, dziecko nie ma żadnego wyboru. Każdy idzie do gimnazjum. Nikogo nie interesują zainteresowania uczniów i dzielące ich różnice, a preorientacja zawodowa jako taka nie istnieje. Trudno się więc dziwić występującym w polskich gimnazjach problemom wychowawczym. One wynikają właśnie stąd, że wielu uczniów trafiło pod zły adres. Trafiło do szkoły nieodpowiedniej z punktu widzenia ich możliwości i potrzeb.
Zostały wypaczone intencje reformatora. Minister Handke….
Jaka zatem powinna być szkoła przyszłości?
Jaka odległość dzieli nas od takiej szkoły?
Panie profesorze, a gdzie są uczniowie?
Środowisko naukowe jest bezczynne czy bezradne?
Rozmawiała Anna Raczyńska
źródło: miesięcznik Edukacja i Dialog
Polecamy do przeczytania:
Polecamyrównieżartykuł “Edukacja w rekachkacyków” prof. BogusławaŚliwerskiego –tutaj
Polecamyrównieżartykuł z naszejstronyprzedstawiającysylwetkę prof. BogusławaŚliwerskiego –tutaj
Polecamyrównieżartykuł “Familiadaedukacji” prof. BogusławaŚliwerskiego –tutaj
Polecamyrównieżartykuł “Wielepytań…” prof. BogusławaŚliwerskiego –tutaj
Artykuły powiązane:
Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/wirtua/domains/wirtualnywydawca.pl/public_html/wp-content/themes/waszww-theme/includes/single/post-tags.php on line 4
O autorze
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.






