Chitra Banerjee Divakaruni "Nieświadome błędy naszego życia"

Chitra Banerjee Divakaruni "Nieświadome błędy naszego życia"
Chitra Banerjee Divakaruni Nieświadome błędy naszego życia
– literacki pomost między Ameryką a Indiami

Już 4 lutego nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo ukażą się Nieświadome błędy naszego życia
Ch. B. Divakaruni, doskonały zbiór opowiadań hinduskiej autorki poruszający tematy takie jak: rodzina, kultura i pułapki jakie zastawiają na nas nasze własne wspomnienia.
W historiach o podróżach i powrotach, pomyłkach, stratach i podnoszeniu się z życiowych klęsk możemy odnaleźć głębokie zrozumienie natury ludzkiej. Historie te ukazują prawdziwe lub wyobrażone zmiany, jakie zachodzą w ludzkiej duszy pod wpływem dokonywanych wyborów.    

„Bohaterkami ośmiu spośród dziewięciu opowiadań Divakaruni są kobiety, pochwycone w pułapkę różnic pomiędzy wierzeniami i tradycjami Indii i Ameryki. Dychotomia obu kultur jest znakomicie przedstawiona w tytułowym opowiadaniu, którego bohaterka, mieszkanka Berkeley, Ruchira maluje mityczne postacie z hinduskich legend. Opowiadanie we wzruszający sposób uwydatnia współczesne problemy dotyczące małżeństwa, które Ruchira rozwiązuje, starając się odnieść do rad nieżyjącej już babci. Równie znakomite jest opowiadanie Nazwy bengalskich gwiazd, pełna niuansów historia o zamieszkałej w San Francisco matce i żonie, która przyjeżdża do Indii, by odwiedzić matkę i doświadcza niepokoju emocjonalnego, związanego z „wkroczeniem do wehikułu czasu, zwanego emigracją”, który poddaje człowieka działaniu zwyczajów zupełnie obcego świata.  Jednakże najlepsze opowiadania Divakaruni – Pani Dutta pisze list i Inteligencja dzikich stworzeń są wzruszającymi opowieściami o braku kontaktu, niewysłowionej miłości i o wspomnieniach. Jest to więc zbiór wart przeczytania, prezentuje bowiem sposób narracji, jaki można nazwać prawdziwym i przedstawia sytuacje, w których kobiety muszą pogodzić wspomnienia i poczucie obowiązku z nowymi, często bolesnymi i niezrozumiałymi standardami. Już pierwszą swą powieścią Mistrzyni przypraw Divakaruni zdobyła sobie oddanych czytelników, którzy na pewno z radością powitają jej nową książkę”.

„Publishers Weekly”

 
Wchodząc na podwórze z wiadrem pełnym świeżo upranych rzeczy, pani Dutta obserwuje niebo z pewnym niepokojem. Słońce zaszło, na horyzoncie pojawiły się ciemne, kłębiaste chmury, a powietrze jest ciężkie niczym przed bengalską nawałnicą. Co zrobić, jeśli ubrania nie wyschną, nim wszyscy wrócą do domu? Odkąd przybyła do Kalifornii, pranie stało się dla pani Dutty problemem.
— Nie możemy, mamo — powiedziała Sziamoli, wzdychając, kiedy teściowa poprosiła Sagara o zawieszenie sznura do bielizny na podwórzu za domem. (Sziamoli wzdychała teraz często. Może to taki amerykański zwyczaj? Pani Dutta pamiętała Sziamoli z tego okresu, kiedy była jeszcze nieśmiałą panną młodą w Indiach. Matkowała jej przez miesiąc, a potem wysłała do męża samolotem Pan Am. Wtedy nie zdarzało się, by Sziamoli zaciskała wargi i wypuszczała powietrze, siląc się na cierpliwość i zarazem będąc poirytowaną).
— To niemożliwe, nie w sąsiedztwie takim jak nasze. Jesteśmy jedyną hinduską rodziną na tej ulicy, musimy szczególnie uważać. Tutaj ludzie czasem… — tu Sziamoli przerwała, potrząsając głową.
— Dlaczego nie możesz trzymać brudnego ubrania w koszu, który wstawiłam do twojego pokoju? Upiorę je w niedzielę razem z rzeczami wszystkich. W obawie, by nie sprowokować następnego westchnienia, pani Dutta przytaknęła niechętnie. Wiedziała jednak, że nie powinna trzymać nie upranych rzeczy w pokoju, gdzie znajdują się wizerunki bogów. To przynosi nieszczęście. I powoduje brzydki zapach. Leżąc nocą w łóżku, pani Dutta czuła go wyraźnie, chociaż Dziamoli zapewniała, że kosz na brudne rzeczy jest całkowicie szczelny. Kwaśny, stęchły zapach starej kobiety wprawiał ją w zakłopotanie.

Zdarzyło się jednak coś, co wprawiło ją w jeszcze większą konsternację. W pewne niedzielne popołudnie Sziamoli przyniosła pranie do salonu i zaczęła je składać. Pani Dutta, z twarzą czerwoną ze wstydu, gorliwie robiła na drutach, podczas gdy synowa nonszalancko wydobywała ze stosu karmazynowe, niebieskie i czarne koronkowe majtki damskie, kładąc je obok slipów Sagara. A kiedy, na oczach wszystkich, Sziamoli wyciągnęła ze sterty rzeczy zgniecione, workowate biustonosze teściowej, pani Dutta marzyła, by ziemia się rozstąpiła i pochłonęła ją niczym mitologiczną Sitę. Kiedy indziej natomiast Sziamoli zniosła na dół kosz z praniem i postawiła go przed Sagarem.
— Możesz to dzisiaj rozwiesić, Sagar? — (Pani Dutta, która nigdy w trakcie czterdziestu dwóch lat trwania małżeństwa nie zwróciła się do ojca Sagara po imieniu, starała się nie krzywić).  — Do wieczora muszę napisać na komputerze sprawozdanie ze sprzedaży. Zanim Sagar zdążył odpowiedzieć, pani Dutta porwała się z krzesła, aż druty upadły na podłogę.
— Nie, nie, nie, pranie to nie jest zajęcie dla pana domu. Ja to zrobię. — Myśl o tym, że syn będzie wydobywał z kosza i rozwieszał bieliznę swojej żony, a także jej własną, napełniała ją przerażeniem.
— Mamo! — powiedziała Sziamoli. — Oto dlaczego mężczyźni w Indiach są zupełnie bezużyteczni w domu. Tutaj, w Ameryce, nie dzielimy zajęć na kobiece i męskie. Czy nie pracuję tak samo ciężko jak Sagar? Jak miałabym sobie poradzić ze wszystkim, jeśli nie pomagałby mi w domu?
— Ja ci pomogę zamiast niego — odważyła się powiedzieć pani Dutta.
— Nie rozumiesz, mamo, prawda? — odrzekła Sziamoli ze słabym uśmiechem. Potem wyszła do gabinetu.
Pani Dutta usiadła na krześle i próbowała zrozumieć. Po jakimś czasie jednak zrezygnowała i wyszeptała do Sagara, że chce, aby nauczył ją obsługiwać pralkę i suszarkę.
— Po co, mamo? Molli naprawdę jest zadowolona…

fragm. „Pani Dutta pisze list”

 

Kategorie: Literatura

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.