Piotr Marciszuk wycofany z komisji konsultacyjnej PIK

Piotr Marciszuk wycofany z komisji konsultacyjnej PIK
19 stycznia 2006 roku wiceminister edukacji Jarosław Zieliński po lekturze mojego tekstu „Podręczniki nie są za drogie” zamieszczonego w „Gazecie Wyborczej” zwrócił się do Doroty Malinowskiej-Grupińskiej, prezes PIK, z prośbą o spowodowanie wycofania mojej osoby z mieszanej komisji konsultacyjnej ministerstwo – wydawcy edukacyjni, zajmującej się cenami podręczników. Prezes PIK po konsultacji ze mną i uzyskaniu mojej zgody zaproponowała na moje miejsce panią Ewę Bluszcz (WSZPWN).Dla dobra sprawy rezygnuję z prac komisji, mając głęboką nadzieję, iż ministerstwo nie przerwie rozmów z innymi przedstawicielami wydawców edukacyjnych.

Piotr Marciszuk, Przewodniczący Sekcji Wydawców Edukacyjnych PIK
 
 
 
Tekst artykułu opublikowanego w “Gazecie Wyborczej”: 
 
“Podręczniki nie są drogie”
Zmniejszenie marży małym i średnim wydawcom podręczników może ich skazać na zagładę. Kto ich zastąpi? Czy chcemy, aby wydawcami polskich podręczników byli wydawcy zagraniczni? A może na rynku powinny pozostać dwie lub trzy firmy, które szybko doprowadzą do wzrostu cen? – stanowiska wydawców w sporze o ceny podręczników broni.
 
Jeszcze zanim został powołany rząd, kandydat PiS na premiera ujawnił swe marzenie o ustawie inaugurującej IV RP – miała to być ustawa o urzędowej regulacji cen podręczników. Po wyborach resort edukacji postanowił zrealizować obietnice przywódców partyjnych i uporządkować rynek podręczników. Minister nie chciał jednak wysłuchać racji przeciwnej strony – wydawców edukacyjnych. Po raz pierwszy od 1990 roku Ministerstwo Edukacji przez kilka miesięcy odmawiało spotkania z wydawcami.

Spotkanie, które w końcu się odbyło 10 stycznia 2005 r., nie przyniosło rozwiązania. Powołano tylko wspólną komisję, która ma szukać możliwości zmniejszenia kosztów dystrybucji i wytworzenia podręcznika. To pierwszy punkt wspólny w batalii o ceny podręczników, dotychczas bowiem różniło nas, wydawców, z resortem edukacji niemal wszystko. Przede wszystkim nie podzielamy powszechnej opinii, że podręczniki są za drogie.

 
Gdzie indziej jest drożej.
 
Gdyby przedstawiciel koncernu paliwowego przekonywał, iż benzyna jest tania, przeciętny Kowalski mu nie uwierzy, bo dobrze wie, ile miesięcznie wydaje na benzynę. Jest jednak miara, która pozwala na zmierzenie “taniości” benzyny – oprócz miesięcznego budżetu Kowalskiego są nią ceny benzyny w innych krajach i relacje tych cen do zarobków. Wie o tym każdy, kto tankuje benzynę na polskiej stacji przed granicą, wyjeżdżając np. do Niemiec.

Podobnie z podręcznikami. Gdy twierdzimy, że są drogie, pamiętamy o kłopotach Kowalskiego we wrześniu (zwłaszcza jeśli ma kilkoro dzieci w wieku szkolnym), zapominamy natomiast o innych relacjach cenowych. Porównajmy ceny polskich podręczników z podręcznikami w krajach Unii Europejskiej – polskie są kilkakrotnie tańsze. Oczywiście zarobki w Unii są wyższe, ale i tak relacja średniej ceny podręcznika do zarobków wypada na naszą korzyść. Porównajmy ceny podręczników do innych książek, choćby kucharskich – te są ponaddwukrotnie droższe. Wprawdzie książkę kucharską kupuje, kto chce, podręcznik zaś kupić trzeba, ale też wydawcy podręczników nie mają żadnych ulg w kosztach wytworzenia. Za zdjęcia, papier i druk płacą tyle samo co wydawcy książek kucharskich.

 
Znacznie bardziej niepokojące jest jednak coś innego. W trakcie długiej batalii prasowej przed spotkaniem z ministrem i po nim usłyszeliśmy porażający argument, że na edukacji nie wolno zarabiać lub – co jest mutacją pierwszego poglądu – iż na edukacji wydawcy zarabiają za dużo. Ten argument dotyka podstaw naszego myślenia o świecie, dlatego warto się przy nim zatrzymać. Warto też zadać sobie pytanie: jaką miarą zmierzyć, czy zarabiamy za dużo?
 
Gdy zakładaliśmy nasze firmy na początku lat 90., nikt nam nie mówił, że mamy je rozwijać powoli, zatrudniać ledwie kilka osób, dbać, by zyski nie przekroczyły średniej krajowej zarobków w sferze budżetowej, a zwłaszcza nie inwestować w nowe, lepsze i ciekawsze tytuły, ponieważ dopadnie nas sprawiedliwość i rozliczy ze zbyt dużej liczby podręczników na rynku oraz z naszych zarobków.
 
Branża wydawców edukacyjnych nie jest jednolita. Jest w niej kilka dużych przedsiębiorstw (w tym spółka giełdowa o dostępnych dla każdego sprawozdaniach finansowych), w których następuje efekt skali – duży obrót daje (relatywnie) duży zysk, zwłaszcza jeśli ująć go w liczbach bezwzględnych. Są też firmy średnie i małe, które często mają na rynku jedną lub dwie serie wydawnicze. Oznacza to, że w wielu przypadkach uczniowie korzystają z podręcznika wydawnictwa, któremu zyski wystarczają jedynie na przetrwanie. Są też wydawnictwa wprowadzające na rynek ciekawe merytorycznie, nowatorskie podręczniki, których kondycja finansowa jest po prostu słaba. Zmniejszenie marży wszystkim małym i (more…)

Ta strona jest dostępna tylko dla zalogowanych osób. Jeżeli masz konto, to się zaloguj, a w innym przypadku zarejestruj się.

Logowanie użytkownika
 Remember Me  
Rejestracja nowego użytkownika
*Pole wymagane
Kategorie: Inne

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/wirtua/domains/wirtualnywydawca.pl/public_html/wp-content/themes/waszww-theme/includes/single/post-tags.php on line 4

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Wpisz hasło by zobaczyć komentarze.