Niejasna jest przyszłość e-booków

Niejasna jest przyszłość e-booków

Na temat przyszłości książek elektronicznych ukazuje się coraz więcej krytycznych artykułów i nie mniej optymistycznych prognoz. Wade Roush w podsumowaniu ubiegłego roku na łamach eBooksconnections opisuje kryzys w segmencie rynku wydawniczego zajmującego się publikacjami on-line. Wiele z firm wydających do niedawna krocie na reklamę, drogie powierzchnie wystawowe itp. obecnie zwalnia grupowo pracowników lub już nie istnieje. Środowisko podzieliło się na zwolenników "technologii elektronicznych" — zdecydowanych przetrzymać złe czasy oraz — nieufną, bojącą się utraty zysków oraz kontroli nad prawami autorskimi "tradycyjną" część wydawców.

Nadal nie ma przystępnych cenowo urządzeń czytających, nadal większość osób po prostu nie wie jak się zabrać do nowego sposobu czytania i jakie miałoby ono przewagi nad dotychczasową formą. Rozczarowani są niezależni wydawcy, autorzy obiecujący sobie wiele po możliwościach "samopublikacji"; inni są przestraszeni widząc kolejne fuzje i przejęcia małych firm przez olbrzymie koncerny. W ciągu 12 miesięcy Microsoft, Adobe oraz Gemstar przejęły większość małych, częstokroć bardzo innowacyjnych firm, jak NuvoMedia, Glassbook, SoftBook Press.

Wiele osób sądzi, iż prawdziwa przyszłość e-booków zostanie zaprezentowana już w tym roku. Będzie to PC o rozmiarach dużego notesu, bezprzewodowy, z czułą na dotyk powierzchnią ekranu, rozpoznający ręczne pismo i podstawowe znaki. Nie bez znaczenia jest technologiczne zaplecze, zasoby ludzkie firmy oraz oczywiście olbrzymie środki, które firma może przeznaczyć na badania oraz eksperymenty.

Microsoft opracował swoją wersję programu czytającego dla urządzeń przenośnych typu Palm oraz dla PC z dodatkowym atutem w postaci technologii ClearType, zbliżającej doświadczenie czytania z ekranu do tego jakie jest naszym udziałem, gdy czytamy z "martwych drzew". Przewagą Microsoftu jest zezwolenie użytkownikom na dostęp do treści i funkcji oprogramowania pozwalających na manipulowanie nią. Ułatwia to znacznie sytuację wydawców, osób chcących opublikować własne treści, a także dla programistów tworzących nowe rodzaje software, który może współdziałać z Microsoft Reader. Nastąpiła prawdziwa eksplozja w dziedzinie publikacji elektronicznych, znane stały się firmy takie jak; Hard Shell Word Factory, Online Originals, DiskUs Publishing, Dead End Street Publications, Internet Book Company, FictionWise, Xulon Press, Duck Soup Productions oraz DLSIJ Press. Przyznano pierwszą w historii nagrodę za e-book. Do elektronicznego przekazu treści przekonali się tzw. wielcy amerykańskiego rynku wydawniczego: Simon & Schuster, Random House, Penguin Putnam, HarperCollins, St. Martin’s Press oraz Time Warner Trade Books. Ten ostatni stworzył własny model działania i prowadzenia elektronicznego biznesu, tworząc iPublish.com. Ma się ono rozrosnąć do trzech związanych ze sobą części iRead, iWrite oraz iLearn, za pomocą których to kanałów konsumenci będą mogli załadowywać książki, publikować je w sieci oraz wymieniać doświadczenia, dyskutować i komentować.

Inny gigant rynku książki – Random House stworzył swą własną elektroniczną odnogę @Random, która wsławiła się szokującą decyzją oferowania autorom 50% zysku netto.

Jednak nadal największym oprócz technologii problemem elektronicznych książek, jest kwestia ochrony praw autorskich oraz po prostu wyegzekwowania opłaty za przekazywaną treść.

Popularność eksperymentu Stephena Kinga, z jednej strony nagłośniła sprawę elektronicznych publikacji, dodała skrzydeł wielu autorom, oraz zwróciła uwagę wydawców na to nowe medium z drugiej poprzez opublikowanie książek we wszystkich dostępnych formatach tj. PDF, RocketEdition, SoftBook Edition, Glassbook, oraz Palm natychmiast skusiła hakerów (utrudnieniem dla pirackich działań byłoby opracowanie jednej dobrze zabezpieczonej przez wydawcę wersji). Włamania nastąpiły wielokrotnie w dniu publikacji Riding the Bullet, a następnego dnia piracka kopia książki krążyła już po Internecie. Strach przed piractwem walnie przyczynił się do rozwoju takich firm jak: ContentGuard, MediaDNA, Digital Owl, Digital Goods, Intertrust i Reciprocal.

Coraz żywsze i bardziej interesujące są dyskusje nad przyszłym wykorzystaniem ebooks przez szkoły, biblioteki, szpitale, a firmy takie jak goReader, Cytale, oraz Tetrawave opracowują urządzenia czytające trzeciej generacji. Nowością jest rosnąca liczba (już ponad 7 milionów) użytkowników urządzeń typu Palm, dla których także opracowuje się programy czytające (Peanutpress, QVadis, i Fictionwise).

Nadal istnieją olbrzymie rozbieżności w ocenie udziału publikacji internetowych w rynku wydawniczym w ciągu najbliższych kilku lat: od $251 milionów wg Forrester Research do $2.3 miliardów wg Andersen Consulting (które to wpływy mają być osiągnięte do 2005). [04.01 AM, oprac. KG]

Kategorie: Inne

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.