Ikar obok Nike: czy to możliwe (konieczne)?

Ikar obok Nike: czy to możliwe (konieczne)?

Przegląd

Już po raz kolejny zdobywcą Ikara został pisarz. Jestem w bardzo niezręcznej sytuacji, gdyż kocham poezję ks. Twardowskiego i jest to właściwie jedyny poeta, którego poezję czuję i rozumiem całym sercem. Ale może właśnie dlatego zdecydowałem się dopiero w tym roku zabrać głos w tej sprawie.

Nagroda Ikara z założenia miała być nagrodą branży wydawniczo-księgarskiej. Chyba nie tylko ja cieszyłem się, że wreszcie nasze środowisko ma „swoją” nagrodę. Hurtownik, księgarz czy bibliotekarz mógł czuć się zaszczycony, że ktoś docenił jego pracę, zauważył jego wysiłek. Ile radości Ikar dawał nagrodzonym drukarzom. Ci, ściskając w ręku piękną statuetkę Ikara, pewnie sobie myśleli: jestem profesjonalistą, byłem dla nich miły i uprzejmy (to nic, że nie wszyscy płacą w terminie), teraz zostałem za to nagrodzony.

Jednak powoli ambicja zjada najlepsze pomysły. Pomimo tego, że nominacje i wyróżnienia nadal są przyznawane ludziom z branży, główna nagroda po raz kolejny przypada pisarzowi. Próbuję zrozumieć organizatorów: prawdziwy twórca zawsze przyciągnie ważniejsze media niż jakiś tam prawdziwy księgarz. Sponsorzy są bardziej przychylni w udzielaniu finansowego poparcia, gdy nagrodę dostanie znany pisarz niż znany hurtownik. Niestety nawet bardzo znane domy wydawnicze nie mogą zapewnić nagrodzie takiego rozgłosu. Jedna z podstawowych zasad marketingu mówi: Lepiej być pierwszym niż lepszym. Nagroda Ikara była (jest) pierwszą i jedyną nagrodą branżową. Czy konkurując z nagrodami literackimi będzie lepsza?

Jacek Włodarczyk, BMR

  (więcej…)

Ta strona jest dostępna tylko dla zalogowanych osób. Jeżeli masz konto, to się zaloguj, a w innym przypadku zarejestruj się.

Logowanie użytkownika
 Zapamiętaj mnie  
Rejestracja nowego użytkownika
*Pole wymagane

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Wpisz hasło by zobaczyć komentarze.