Niemiec czyta, bo lubi. Nie narzeka na ceny. Polacy chcą, by wszystko było za darmo
Przegląd
- Typ: Wywiady
“Niemiecki rynek książki należy do najlepiej rozwiniętych na świecie. Mimo że książki kosztują 30 euro, nikt nie mówi, że są za drogie – mówi Magdalena Parys, polska pisarka na stałe mieszkająca w Niemczech
MAGDALENA PARYS*: Pierwsze wydanie w Niemczech ukazuje się przeważnie w twardej okładce. Ceny wahają się wtedy od 20 do 30 euro. Po roku pojawia się kolejne wydanie, w miękkiej okładce, za 8-10 euro. Nikt w Niemczech nie mówi, że książki są za drogie. Są dostępne nie tylko w księgarniach, lecz także w supermarketach czy na stacjach benzynowych. Ludzie kupują ich bardzo dużo. Nakłady potrafią sięgać kilkuset tysięcy egzemplarzy.
Czyli w Niemczech książka nie jest dobrem luksusowym?
– Nikogo tu nie dziwi, że książka kosztuje albo że za spotkanie z ulubionym pisarzem się płaci. Niemcy płacą. Francuzi płacą. Czesi płacą. Tylko Polacy nie płacą. W empiku na spotkanie z pisarzem przychodzi kilka osób. Inni w tym czasie przechodzą obok z kawą, nie zastanawiają się, kto siedzi na tych kanapach i o czym mówi. Podchodzą na chwilę posłuchać i zaraz odchodzą bez większego szacunku dla autora. W Niemczech każde spotkanie w księgarni z pisarzem jest płatne. Kosztuje od 5 do 10 euro od osoby. I nie brakuje chętnych. Często nawet nie wszyscy mogą wejść, są zapisy, rezerwacje.
Polacy chcą, żeby wszystko było za darmo. Zupełnie inaczej niż Niemcy?
Artykuły powiązane:
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.






