Nic w życiu nie jest pewne. – mówi o bohaterce swojej nowej książki ,,Szkatułka sekretów” Alicja Filipowska

Przegląd


,,Kiedy ją poznajemy, czuje się jak królowa życia. Ma w sobie dumę i hardość. Chciałam pokazać, jak łatwo to wszystko można stracić. Nic w życiu nie jest pewne.” – mówi o bohaterce swojej nowej książki ,,Szkatułka sekretów” Alicja Filipowska.

W książce ,,Szkatułka sekretów” przenosi nas Pani do Polski 1968 roku. To rok brzemienny w wydarzenia nie tylko w naszym kraju…

Nie zagłębiałam się w fakty historyczne, ponieważ nie piszę książek historycznych. Skupiłam się na wydarzeniach z życia bohaterki, a rok wybrałam przypadkowo w oparciu o jej wiek, ponieważ zależało mi na „zahaczeniu” o okres II Wojny Światowej.

Rodzina bohaterki Pani książki Sławy Tucholskiej należała do przedwojennej elity. W okresie Polski Ludowej oznaczało to raczej ciężar niż przywilej, co też przełożyło się na jej losy, prawda?

Tak, właśnie to chciałam pokazać. Wojna i zmiany ustrojowe w naszym kraju wywróciły do góry życie wielu rodzin, zmieniły system wartości, postawiły ludzi przed nowymi wyzwaniami. Sława i jej rodzina musieli sobie z tym poradzić.

Sława uwierzyła, że ma szczęście zapisane w gwiazdach. Poznajemy ją, gdy jest na szczycie: kariera, wygodne życie, kochający narzeczony…

Kiedy ją poznajemy czuje się jak królowa życia. Ma w sobie dumę i hardość. Chciałam pokazać jak łatwo to wszystko można stracić. Nic w życiu nie jest pewne. Możemy tylko iść dalej, szukać dla siebie nowych dróg. Popchnęłam ją na ścieżkę zupełnie dla niej nową. Woda ze studni, palenie w piecu, zagrożenie ze strony mężczyzny, rzuciłam w nią tym wszystkim ale ona świetnie sobie poradziła i chyba zrozumiała, że szczęście to nie jest coś co mammy zapisane w gwiazdach ale wynik naszych własnych działań.

W relacji z Andrzejem zachowuje niezależność?

Bardzo wierzę, że pół wieku temu były i takie dziewczyny. Niezależne, silne,samodzielne. Na pewno nie było to pochwalane przez społeczeństwo , ale myślę że Sława nie była jedyną , która chciała zachować swoją niezależność.

Z Polski Ludowej wykroiła sobie mały kawałek wolności i bezpieczeństwa. I wydaje jej się, że jest nietykalna…

Z naciskiem na „wydaje jej się” . Jak w powiedzeniu „Pańska łaska na pstrym koniu jeździ”. To była dobra lekcja dla bohaterki, wykorzystała ją w przyszłości i już nigdy nie pozwoliła sobie na to by kaprysy jej mentorów zniweczyły jej plany.

,,Nigdy niczego nie straciłam, zawsze wygrywałam. (…) Może było mi trochę wstyd, ale spacerując Nowym Światem, szłam z wysoko podniesioną głową. Teraz było inaczej, teraz przemknęłam ulicą, na której mieszkałam, z nisko opuszczonymi ramionami (…)” Co się wydarzyło?

Wstyd jest według psychologów najpotężniejszym uczuciem. Najbardziej nas dotyka , bo dzieje się publicznie. Ludzie patrzą , oceniają, szydzą. Wszyscy przecież tak myślimy.Sława lubiła być podziwiana, karmiła się oklaskami i zachwytem innych, kiedy tego zabrakło poczuła , że straciła cała swoją wartość. Wyjazd do Kamionki pokazał że , jej wartość to coś więcej niż dobry głos i zgrabne nogi.

,,Przykro mi to mówić, ale dla nich właśnie tym jesteśmy, robakami. Mogą nas wdeptać w ziemię, kiedy tylko zechcą. Nie walcz, bo nic po tobie nie zostanie.” – radzi przyjaciel Sławy Tomek. I kobieta wyjeżdża…

Sława była pionkiem, chociaż myślała, że jest królową. Mądre rady Tomasza wynikały z jego własnych trudnych doświadczeń, ale znał też charakter przyjaciółki, wyjazd nie był ucieczką, był ratunkiem.

Zamieszkanie w domu ciotki Aleksandry Brzozowskiej, która ,,błędnie interpretując swoje ziemiańskie korzenie”, przeniosła się na wieś, było dla bohaterki zupełnie nowym doświadczeniem. Nie tylko dlatego, że Sława, ikona stylu w jedwabnych pończochach, musiała korzystać z wychodka za stodołą?

Myślę, że każdy z nas chociaż raz w swoim życiu „pośliznął” się na swoich oczekiwaniach i wyobrażeniach o tym jak mogłoby być, a jak było naprawdę. Rolą autora jest wywrócenie oczekiwań bohatera do góry nogami i danie mu dokładnie to czego nie oczekiwał. Myślę że w przypadku Sławy udało mi się to pod każdym względem.

Sławie nie jest łatwo zyskać zaufanie mieszkańców. Obca, młoda kobieta bez męża i dzieci, za to z psem w opuszczonym domu…

Takie to były czasy, ale obserwuję z radością, że teraz młode pokolenie powolutku wyślizguje się z tym oczekiwań społecznych. Mąż, dom, dzieci. Wszystko według ustalonych zasad. Dla mieszkańców Kamionki musiała być trochę dziwadłem, ale nawet takie dziwadło można zaakceptować kiedy okazuje się silnym i dobrym człowiekiem.

Kobiety we wsi jej zazdroszczą jak diabli, bo nie boi się staropanieństwa, nie ma chłopa, nie musi opiekować się dziećmi, ma samochód. To zderzenie dwóch światów: kobiety z miasta i kobiet z prowincji?

Nie tylko. To zderzenie większości społeczeństwa z kimś kto się nie boi żyć inaczej. A tej wolności zazdrościli by jej wszyscy. Do tego potrzebna jest odwaga i stawianie czoła przeciwnościom, które na pewno się pojawią. Bo żeby żyć inaczej potrzeba odwagi i siły.

Sława spotyka też na prowincji ludzi przyzwyczajonych dostawać to, czego chcą, by wspomnieć miejscowego partyjniaka Kostrzewę. Nauczyła się naginać ludową rzeczywistość do swej woli?

Już w pierwszej scenie książki widzimy, że to jedna z jej super mocy. Czyta ludzi i wie jak nimi manipulować. Obserwuje rozmówcę, żeby poznać jego słabe strony a potem wykorzystać je na swoją korzyść. Wybaczyłam jej to manipulowanie, kiedy zaopiekowała się Zenkiem. Ucieszyłam się, kiedy użyła tej wiedzy żeby rozwiązać problem z partyjniakiem Kostrzewą. To jest ta cecha, która pojawiła się jako pierwsza i uznałam, że jest najsilniejsza i musi z nią zostać na zawsze.

Barwnie opisuje Pani zwyczajności – rozpalanie ognia pod kuchnią, zapach jajecznicy. Wspomnienia, relacje, wyobraźnia?

Jestem dziewczyną z miasta. Urodziłam się i wychowałam w Lublinie, potem dziesięć lat mieszkałam w Atenach. Wyobraźnia zabiera mnie do domów na wsi, a ludzie wszędzie są tacy sami. Zmysł węchu jest dla mnie najważniejszy, zapewne z tego powodu moi bohaterowie odbierają otoczenie najpierw nosem. Z psychologii wiemy ,że zmysł węchu jest też najsilniejszy i najmocniej „koduje” wspomnienia. Pisząc o zapachach pozwalam każdemu z moich czytelników przywołać jego własne wspomnienia, bo przecież po to są też książki.

To kolejna książka, w której pojawia się Kamionka. Ma Pani sentyment do tego miejsca?

Kamionka zdarzyła się przypadkowo. Nie jestem z nią w żaden sposób związana. Spodobała mi się nazwa, ponieważ kojarzy mi się z domem rodzinnym i kamionkowymi bibelotami, które gromadziła moja mama. A pewnego dnia postanowiłam , że moje książki wszystkie będą się działy w uniwersum Kamionki, bo czemu nie? Interesują mnie ludzie i chcę opowiadać historie o życiu i emocjach, miejsce akcji nie ma tu dla mnie znaczenia.

W książce zachwyciło mnie to, jak kreśli Pani postaci różnych ludzi. Irena, Stefa, Zenek, proboszcz… Inspirowała się Pani konkretnymi ludźmi? Do której z postaci czuje Pani szczególny sentyment?

Nie mam pojęcia jak powstają moi bohaterowie, ale słyszałam od wielu pisarzy że podobnie jak ja, mają wrażenie jakby postaci z naszych książek żyły w równoległej rzeczywistości i po prostu zaczynają do nas przemawiać, ujawniają swoje charaktery . Nie wzorowałam się na nikim konkretnym i z radością przyglądałam się każdej z moich postaci. Myślę, że ze wszystkich moich bohaterek Sława Tucholska jest moją ulubioną.

Sława otrzymała od ciotki w spadku zielony dom i wyjaśnienie rodzinnych sekretów. Tych tajemnic nie możemy zdradzić, zapytam więc, czy zielony dom istniał naprawdę?

Tak, taki dom do niedawna stał przy głównej ulicy miasta w którym mieszkamy. Został rozebrany jesienią 2025 r. Jego zdjęcie można zobaczyć na moim profilu Facebook ’a. Ale
żyli tam inni ludzie, przeżyli inne historie, chociaż słyszałam, że wiele lat temu mieszkała tam równie silna i wspaniałą kobieta co Sława Tucholska.

Jakie tematy były dla Pani najważniejsze w tej historii? Wolność? A może losy kobiet, które żyły w tradycyjnych rolach lub wyłamywały się z przypisanych im schematów?

Wolność, niezależność, siła bohaterki ale i troska o drugiego człowieka, sięganie po nowe doświadczenia wbrew przyjętym normom i zasadą. Znałam już tę bohaterkę z mojej poprzedniej książki „Czarne łabędzie”, ale kiedy pojawiła się przede mną jako młoda kobieta sama czułam się zaskoczona jaką osobą była. Przyglądałam się z ciekawością jak zmienia się, ewoluuje, ile zostanie z gwiazdy estrady i jak zbuduje swoją nową tożsamość. Chciałam też pokazać, że inne kobiety mogły jej tej wolności zazdrościć, że nie każdy ma odwagę być nielubianym, samotnym, niezależnym.

Czy możemy spodziewać się dalszych losów Sławy? A może pracuje Pani nad zupełnie inną historią?

W trakcie pisania „Szkatułki sekretów” zorientowałam się, że nadałam główniej bohaterce inne nazwisko niż to pod którym pojawiła się w powieści „Czarne łabędzie”. Miałam więc dwa wyjścia: albo wrócić do nazwiska z poprzedniej powieści, albo……wydać Sławę za mąż. Dlatego pojawiła się scena z młodym dyrektorem szkoły, który odśnieża jej podwórko. Jestem więc im winna tę historię o miłości, a więc kiedyś w przyszłości wrócę do tej bohaterki.

Dziękuję za rozmowę
Magda Kaczyńska

Kategorie: Literatura