Oświadczenie w związku z Market Focus Forum 17

Oświadczenie w związku z Market Focus Forum 17

Przegląd

Nieżyjący poznański filozof nauki i metodologii, prof. Leszek Nowak, powiedział, że są takie wypowiedzi, z którymi nie warto dyskutować, gdyż nic nie wnoszą do meritum sprawy. Niestety wśród nich są też takie, z którymi choć nie warto dyskutować, zarazem koniecznie trzeba. Są to wypowiedzi nieprawdziwe i niekompetentne, ale przybierające formułę sądów prawdziwych i merytorycznych. Takim sądem jest przedstawienia mojej wizyty w Londynie w ramach Market Focus Forum 17 przez p. Magdalenę Dębowską. Nie będąc na spotkaniu i nie znając jego celu, czyli dyskusji zagranicznych wydawców z polskimi, p. Dębowska wyciągnęła daleko idące wnioski oderwane od faktów.

Trudno dyskutować o doborze prelegentów, bowiem nasza obecność była tylko odpowiedzią na zaproszenie. Może chciano poznać przedstawiciela wydawnictwa, które na wolnym rynku – tak jak duże brytyjskie domy wydawnicze – samodzielnie, w oparciu o swoją wiedzę i kompetencje, zajmuje kluczową pozycję? I tak samo jak oni, bierze całe ryzyko finansowe na siebie. Jednak, co najbardziej dziwi w całej wypowiedzi p. Magdaleny Dębowskiej, to zupełne pominięcie strony brytyjskiej i ich odczuć. Jest to zapewne wynik jej braku obecności na tym wydarzeniu i tego, że formułowała sądy na podstawie szczątkowej wiedzy.

Chciałbym się odnieść do tekstu p. Magdaleny Dębowskiej i pokazać przemilczane przez nią fragmenty:

– w swoim wpisie nie wspomniała, że na spotkaniu dostępne były np. oficjalne dokumenty przygotowane przez Instytut Książki i do których się odwoływano, a wspomniała tylko o prezentacji, która była wyłącznie wstępem do dalszej dyskusji;

— wszystkie polskie agencje literackie zostały uczciwie i sprawiedliwie przedstawione, a także opisana została ich działalność;

– w trakcie ostatnich spotkań branżowych wielokrotnie byłem pytany przez zagranicznych wydawców, czy Polska jest nowym głównym rynkiem książki w Europie. Tytuł forum był nawiązaniem do tych pytań;

– zostałem poproszony o opinię przez największe brytyjskie domy wydawnicze na temat poszczególnych polskich autorów przedstawionych w trakcie wydarzenia, właśnie dlatego, że nie reprezentujemy ich i możemy przedstawić – ile to możliwe – obiektywną opinię;

– wybrane nazwiska pisarzy wspomnianych w prezentacji stanowiły jedynie przykład skutecznego wprowadzenia na rynek brytyjski polskich autorów (np. Sapkowski);

– użyte w prezentacji słowo „egzotyczne” było związane ze słowami jednego z wydawców brytyjskich, który stwierdził, że: „musimy częściej sięgać po polską literaturę, gdyż jest nam bliższa od wielu innych – nie jest tak egzotyczna – a wprowadza coś nowego – np. aspekt słowiański”. Przypominam, że brytyjscy wydawcy publikują jedynie kilka procent książek tłumaczonych z języków obcych, a obecność polskiej książki jest śladowa. Wg raportu Nielsena (2015), kluczowe kraje, z których pochodzą tłumaczenia na angielski, to Francja, Włochy, Japonia, Szwecja i Niemcy.

– wprowadzenie tematu imigracji było związane z prowadzoną niedawno dyskusją w Wielkiej Brytanii i słowami, które w trakcie jednej z nich padły, że „rynek wydawniczy w Wielkiej Brytanii nie odzwierciedla społeczeństwa w którym żyjemy i komercyjnym imperatywem jest zmiana tego stanu rzeczy”;

– wydawnictwa były rzetelnie przedstawione, w tym mniejsze domy wydawnicze – takie jak superNOWA, Dwie Siostry – które często wprowadzają na rynek najciekawsze publikacje – niezależnie od tego, kto reprezentuje do nich prawa.

Niestety całość sprowadza się do tego, że trudno dyskutować z kimś, kogo nie było na tym wydarzeniu. W branży, w formie żartu, czasami powtarza się wypowiedź Oscara Wilde’a, który twierdził: „że nie czyta książek, o których ma się wypowiedzieć, bo tak łatwo się zasugerować”. Niestety, w tym momencie można powiedzieć: nie słyszałam, nie widziałam, nie byłam. Ale z wielką przyjemnością się wypowiem.

Chciałbym podkreślić, że nie można łączyć różnych wystąpień w jedną ocenę. Każda z osób wypowiadających się odpowiada za siebie i za instytucję, którą reprezentowała.

Uważam, że wyciąganie wniosków na podstawie szczątkowych informacji i próba karykaturalnego przedstawienia mojej wizyty jest niemerytoryczna i amatorska, przy tym zawiera ona podstawowy błąd z zakresu wnioskowania.

Pani Dębowskiej życzę z głębi serca wszystkiego najlepszego, a także sprzedania jak największej ilości licencji za granicę, gdyż będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.

Z poważaniem

Andrzej Zysk

 

za wPolityce.pl

 

zobacz także: 

„Why translate and publish Polish literature?”

Oświadczenie Instytutu Książki

 

Kategorie: Rynek Polski, Wydarzenia

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.