“Alfie, kot wielorodzinny” – powieść dla fanów Kota Boba

Przegląd

Rachel Wells

Alfie, kot wielorodzinny

Alfie

 

Książki o zwierzętach? Tak. Pozycje o ludziach, a w szczególności ich problemach? Jasne. Ale połączenie ludzkich losów z czworonogami, które pomagają ułożyć życie? Temu chyba nikt nie powie NIE. Dokładnie z tego powodu ta książka musiała trafić w moje ręce. Musiała i trafiła. Mało tego pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin, ale jak mówią: “Co dobre szybko się kończy…”Oj tak, niestety często jest to zbyt prawdziwe…

Alfie to młody kocurek, który najpierw stracił swoją najlepszą przyjaciółkę Agnes, a niedługo po tym odeszła jego ukochana Pani Margaret. Ale prócz tego stracił to co dla salonowego lwa najważniejsze – miłość, ciepło, i dach nad głową. Stracił DOM. Córka jego właścicielki nie miała w życiu miejsca dla Alfiego, który aby nie trafić do schroniska – uciekł. Wylądował na ulicy, musiał walczyć o przetrwanie, o każdy dzień, każdą noc, o posiłek, o życie… Dla kociaka, który wychował się w cieple domu, z innym kotem i dbającą właścicielką była to walka ciężka i nierówna. Ale jak się okaże mały kot ma wielkie serce i ogromne chęci do życia, a jeszcze większe by mimo tego co go spotkało pomagać innym. I tak po niejednej walce, nie jednym ataku, Alfie dostał też rady od tych, którzy postanowili mu pomóc. I tym sposobem kocurek trafia na Edgar Road i staje się tytułowym kotem wielorodzinnym. Aby mieć pewność, że nie zostanie sam postanawia “pomieszkiwać” aż u czterech rodzin. A każda z nich ma kłopoty, każda przeżywa jakieś usterki, każda ma problemy. A Alfie chce pomóc, wierzy, że mu się uda, a wręcz, że musi to zrobić. Czy mu się uda? Czy faktycznie bycie kotem dochodzącym i wielorodzinnym to dobry pomysł? Czy sprosta on pomysłowi by pomóc wszystkim? Przeczytajcie a się przekonacie.

Pomysłowym i ciekawym zabiegiem wykorzystanym przez Rachel jest pisanie książki w imieniu kota. I choć potrzebowałam kilku stron by dostosować się do kociego toku myślenia i punktu widzenia, zrobiłam to szybko i z ogromną przyjemnością. Tak naprawdę książka ma dla mnie jeden minus… Za szybko mi się skończyła. Miałam wrażenie, że nie ma ona 350, a 35str. Nie wiem czy to moje tempo czytania czy wciągający styl, ale jedno jest pewne – jeśli lubisz zwierzaki, interesuje Cię ludzki los, chcesz zacząć przygodę z tego typu literaturą albo chcesz sięgnąć po lekką i przyjemną pozycję – ta książka jest IDEALNA dla Ciebie!!!

Recenzja pochodzi z bloga: swiatmiedzystronami.blogspot.com

Kategorie: Literatura
Tagi: Amber

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.