Agent dopiero powoli zaczyna być widziany jak profesjonalista, który autorowi pomaga dopasować jego książkę do warunków rynkowych
Przegląd
- Typ: Agencje literackie, Wywiady
- Marka: Eastern European Literary Agency
Jolanta Włodarczyk (Wirtualny Wydawca): Jeszcze 10 lat temu w Polsce z trudem rozwijał się system agentów reprezentujących polskich autorów wobec polskich wydawców. Jak wygląda obecna sytuacja w Pani ocenie?
Joanna Stryjczyk (Eastern European Literary Agency): Takie próby podejmowane są coraz częściej, akurat nie przez większe agencje reprezentujące w Polsce prawa do książek anglojęzycznych, ale przez mniejsze podmioty – najczęściej pojedyncze osoby i najczęściej mające jakieś jeszcze zajęcie w branży kulturalnej. Oczywistym powodem jest względnie nieduża dochodowość takiej pracy, połączona z jej czasochłonnością, mniej oczywistym – postrzeganie tego zawodu w Polsce, gdzie rynek agencyjny dopiero się rozwija.
Wielu już uznanych autorów widzi agenta jako intruza, który niewiele pomoże, za to zabierze część honorarium i woli prowadzić swoje sprawy samodzielnie, bądź z pomocą kogoś z rodziny, a wielu wydawców – jako kogoś w rodzaju akwizytora albo pośrednika w wynajmie nieruchomości, który zachwala towar, czepia się kontraktów i naciska na wysokie zaliczki.
Agent dopiero powoli zaczyna być widziany jak profesjonalista, który autorowi pomaga dopasować jego książkę do warunków rynkowych i podpisać sensowną umowę, a wydawcy gwarantuje fachową selekcję propozycji wydawniczych i oszczędza jego czas.
Do zbudowania zaufania do tego zawodu potrzebna jest oczywiście dłuższa historia udanych transakcji zawartych dzięki agentom, a także coś w rodzaju niepisanego kodeksu etycznego, łączącego -“ponad podziałami”- osoby zajmujące się pośrednictwem literackim, komunikowanego klientom (autorom) i odbiorcom (wydawcom) poprzez standard obsługi.
Wirtualny Wydawca: Na rynku polskim istnieją duże agencje literackie, które działają już od kilkunastu lat. Dlaczego zdecydowała się Pani na założenie nowej agencji literackiej?
Joanna Stryjczyk EELA: Duże agencje zajmują się głównie reprezentowaniem agencji i wydawnictw anglojęzycznych mających w ofercie książki, do których prawa są sprzedawane i kupowane na całym świecie.
Reprezentowanie książek i autorów lokalnych, w tym rodzimych, jest znacznie trudniejszym biznesem. Moim zdaniem jednak, wprowadzanie na rynek książki dobrych polskich autorów, jakkolwiek czasochłonne i frustrujące, jest konieczne, żeby rynek książki się rozwijał, to znaczy wewnętrznie zwiększał swoją różnorodność, a na zewnątrz odznaczał się niepowtarzalną specyfiką.
To, że w naszych księgarniach dominuje anglojęzyczna fikcja popularna, jest symptomem tego, że nasz wolny rynek książek jest bardzo młody. Na rynkach dojrzałych jest proporcjonalnie więcej książek autorów rodzimych, którzy wygrywają w rankingach z autorami tłumaczonymi z angielskiego.
Wirtualny Wydawca: Pani agencja literacka, deklaruje wprowadzanie niepublikowanych utworów polskich autorów do polskich wydawnictw. Czy sprzedają Państwo prawa także za granicę?
Joanna Stryjczyk EELA: Tak, pod dwoma warunkami: jeśli autor powierzył nam całą reprezentację, zarówno wobec wydawców krajowych, jak i zagranicznych, oraz, jeśli autor był już publikowany, żeby w umowie z wydawcą nie pozostał zapis, że to wydawca zastrzega sobie prawo do sprzedaży licencji zagranicznych – wielu wydawców rezerwuje sobie to prawo, mimo że realnie nie zajmuje się aktywnie sprzedawaniem licencji.
Wirtualny Wydawca: W ubiegłym roku rozpoczęła działalność Pani Agencja literacka Hirondelles (“Jaskółki”). Obecnie to Eastern European Literary Agency (EELA). Czy to tylko zmiana nazwy?
Joanna Stryjczyk EELA: Zaczęliśmy od prób rekomendowania polskim wydawcom książek francuskich, stąd początkowa nazwa (Hirondelles – jaskółki), jednak zarówno nastawienie francuskich wydawców do pośredników w sprzedaży praw, jak i niezbyt duże zainteresowanie polskich wydawców książkami francuskimi sprawiło, że zdecydowaliśmy się na reprezentowanie autorów polskich z rozszerzeniem na wybrane książki z rynków Europy Wschodniej. Obecna nazwa sugeruje koncentrację na autorach z rynku rodzimego i okolic, a odniesienie do jaskółek pozostawiliśmy na pamiątkę w logo 🙂
Wirtualny Wydawca: EELA jest młodą agencją. Jak wielu autorów reprezentuje Eastern European Literary Agency ?
Joanna Stryjczyk EELA: W tej chwili około 20.
Wirtualny Wydawca: Jakie są warunki finansowe współpracy z Pani agencją literacką?
Joanna Stryjczyk EELA: Pobieramy prowizję 15% wynegocjowanej zaliczki w przypadku sprzedaży tekstu polskiemu wydawcy oraz 20% przy sprzedaży za granicę. Indywidualnie omawiamy kwestię opłat za przygotowanie próbek oferowanego tekstu po angielsku.
Wirtualny Wydawca: W jaki sposób EELA zdobywa autorów i jak sprzedaje? W jaki sposób docierają Państwo ze swoją ofertą do wydawców?
Joanna Stryjczyk EELA: Osób piszących w Polsce jest bardzo dużo, nie trzeba ich intensywnie szukać, każdy wydawca może opowiedzieć, ile maszynopisów spływa do niego miesięcznie – nawiasem mówiąc, w Stanach czy w Wielkiej Brytanii, wydawcy często nie przyjmują maszynopisów bezpośrednio od autorów i korzystają wyłącznie z rekomendacji agentów, którzy gwarantują im selekcję tekstów pod względem jakości. Dzięki coraz większej liczbie kursów kreatywnego pisania, coraz więcej kandydatów na autorów traktuje pisanie profesjonalnie, takie kursy często wypuszczają zdolnych słuchaczy.
Część osób piszących próbuje szczęścia w serwisach selfpublishingowych, część z nich niestety pada ofiarą firm wydawniczych, które zarabiają nie na dystrybucji i sprzedaży książek, lecz na pobieraniu opłat od ludzi, którzy są gotowi oddać duszę, żeby opublikować tekst. Czyli naszym źródłem są: zgłoszenia spontaniczne, kursy creative writing, selfpublishing jawny i niejawny oraz mniejsi wydawcy z ograniczoną dystrybucją. Kontakt z wydawcami jest zupełnie zwyczajny: poprzez maile lub telefony do redaktorów odpowiedzialnych za nabycia książek w swoich firmach 🙂
Wirtualny Wydawca: Jaki typ literatury sprzedaje się najlepiej przez Agencję?
Joanna Stryjczyk EELA: Wydawcom polskim – dobre czytadła z kategorii powieści obyczajowej i thrillerów/kryminałów. Wydawcy zagraniczni są bardziej zainteresowani dobrej jakości literaturą piękną z naszych stron. Jest tu oczywiście konflikt, bo nierzadko świetny literacko maszynopis idealnie nadawałby się na rynek zagraniczny, a ogromnie trudno wprowadzić go na rynek polski, co jest niezbędne, żeby sprzedawał się dalej.
Często już publikowani autorzy prozy popularnej zgłaszają się do nas z prośbą o sprzedawanie tekstów tylko za granicę, jednak takie zgłoszenia przyjmujemy rzadko – po pierwsze interesuje nas całościowa i długoterminowa współpraca z autorem, po drugie wydawcy zagraniczni, analogicznie jak wydawcy polscy, budują swój program komercyjny z tłumaczeń z angielskiego i z tekstów swoich autorów, polscy autorzy obyczajówek i thrillerów interesują ich na ogół tylko jako ciekawostka.
Wirtualny Wydawca: Autor podpisując umowę z wydawcą z reguły “oddaje” mu prawa do sprzedaży dzieła także za granicą. Jak wygląda sytuacja gdy to EELA negocjuje kontrakty?
Joanna Stryjczyk EELA: To zależy: jeżeli sprzedajemy książkę, który ma aktywny dział praw, nie ma przeciwwskazań, żeby zajmował się też oferowanym przeze mnie tekstem, jeżeli nie, lepiej, żeby te prawa zostały przy autorze, wtedy może je sprzedawać innymi drogami: samodzielnie, z pomocą znajomych tłumaczy albo z pomocą agencji.
Wirtualny Wydawca: Ile osób zatrudnia EELA?
Joanna Stryjczyk EELA: Jest nas dwójka.
Wirtualny Wydawca: Jak oceniłaby Pani te pół roku działalności Agencji? Czy wszystkie założenia zostały zrealizowane?
Joanna Stryjczyk EELA: Przede wszystkim udało się ustalić międzynarodową siatkę kontaktów koniecznych do prowadzenia korespondencji o propozycjach wydawniczych oraz podstawową bazę autorów. Sporo się też nauczyliśmy o tym, co gdzie ma szansę się gdzie sprzedać i wiemy, w jakie działania należy zainwestować więcej energii, a gdzie lepiej odpuścić.
Wirtualny Wydawca: Jakie plany ma EELA na 2015 rok?
Joanna Stryjczyk EELA: Zamierzamy rozbudować naszą listę klientów o autorów najlepszej literacko prozy – nie chcemy obsługiwać wielu pisarzy, ale bardzo dobrych pisarzy. Jakkolwiek w krótkim terminie lepiej sprzedaje się proza komercyjna, jestem przekonana, że długofalowy sukces w roli agenta literackiego zależy nie tylko od sukcesów pojedynczych transakcji, ale też od budowania trwałych relacji z autorem oraz od konsekwentnego tworzenia warunków umożliwiających powstawanie profesjonalnych i doskonałych literacko tekstów.
Wirtualny Wydawca: Dziękuję za rozmowę.
Artykuły powiązane:
O autorze
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.






