Impuls jak narkotyk

Impuls jak narkotyk
Impuls jak narkotyk

Kilka tygodni temu cieszyliśmy się z sukcesu, jaki odniósł cykl poświęcony pedagogice Marii Montessori – dziś przyszła kolej na zupełnie nowe dziedziny wiedzy, w jakie nieczęsto zwykliśmy się zapuszczać. Pomysłem nietuzinkowym i wysoce oryginalnym jest „baśń pedagogiczna” Joanny Danilewskiej – O wychowaniu na arenie szkolnego wieloboju. Zgodnie z definicją gatunkową, baśń uruchamia – tak po stronie autora (na ogół – pewnej zbiorowości), jak i odbiorcy – wielorakie pokłady świadomości, w tym magiczne i archetypiczne. Nie wchodząc zbytnio w zawiłości genologiczne, warto odnotować irracjonalizm rządzący baśnią – dlaczego zatem Danilewska wybrała właśnie baśń, skoro jej książka jest z założenia naukowa? Rozwikłanie tej zagadki to drugi wielki temat książki, skrywający się w koncepcji „myślenia wielorakiego” (Gardner), „myślenia integralnego” (Wilber), „myślenia ironicznego” (Egan), wreszcie – „myślenia refleksyjnego” (Kegan), oznaczającego zerwanie z dotychczasowym, racjonalnym oglądem świata na rzecz oglądu transparentnego, pozwalającego ujmować rzeczywistość z wielu stron jednocześnie; wyklucza to jakikolwiek monopol na prawdę i uprawomocnia ambiwalentny obraz świata – Danilewska, zwolenniczka nowego modelu rzeczywistości, dopuszcza zatem do głosu argumenty racjonalne na równi z irracjonalnymi, nawet jeśli zdają się pozornie wykluczać. Myślenie integracyjne zdaje się w podjętej tematyce szczególnie potrzebne, Danilewska pokazuje bowiem dwie rzeczy: 1. mimo upływu czasu i zmiany epok hasła o rywalizacji i „nowym, wspaniałym świecie” pozostają bez zmian; 2. cechuje nas coraz większy pęd ku doskonałości i coraz większy nacisk na rywalizację, bez oglądania się na jej, ewentualne, destrukcyjne skutki – owa niefrasobliwość staje się jedną z cech charakterystycznych naszego społeczeństwa, występującą w połączeniu z niemal sarmacką lekkomyślnością pt. „jakoś to będzie”. Nie będzie – przekonuje nas Autorka – samo „nic się nie będzie”, stąd potrzeba zrywania zasłon i ukazywania brutalnych mechanizmów rządzących rywalizacją. By zyskać na wiarygodności, drugą część książki wypełniają opowieści bezpośrednio zainteresowanych, czyli uczniów, poddanych i poddawanych nieustającej presji konkurencji i konieczności „bycia najlepszym”.

Antidotum na niezdrową konkurencję u Danilewskiej odnajdziemy u Agnieszki Gromkowskiej-Melosik i jej Kobiety z epoki wiktoriańskiej, sygnowanej logiem OW Impulszdobywczyni tytułu Najlepszej Książki na Jesień 2013 r. Autorka bierze na warsztat najstarszy temat świata (no, może drugi w kolejności…) – kobiecość – i, opasując ją w ramy epoki wiktoriańskiej, przeprowadza analizę, interpretując rozmaitej proweniencji teksty anglojęzyczne: od klasycznej powieści realistycznej, po kroniki sądowe, podręczniki ówczesnej medycyny i wyimki ze wspomnień i pamiętników. Być może powyższy opis brzmi dość surowo, w rzeczywistości nad kartami książek unosi się delikatna woń pudru, kwiatów i starych koronek… Tuż obok widma blednicy, histerii, niemożności kształcenia i samo decydowania. Znakomita książka, zbierająca najlepsze opinie i komentarze, zarówno wśród znawców epoki, jaki i „zwykłych” czytelników.

Z wycieczki sentymentalnej w krainy przeszłości Impuls zabiera nas z powrotem w świat realny i brutalnie niemal namacalny, jakim są Stany Zjednoczone i ich neoliberalne reformy szkolnictwa. Zagadnienie to zafascynowało Eugenię Potulicką z wielu przyczyn, wśród których za główną można uznać fakt naśladowania amerykańskiego modelu przez kraje europejskie, w tym także Polskę. Punktem wyjścia rozważań Potulickiej jest stwierdzenie końca edukacji publicznej w formie opiekuńczej, którą od pewnego czasu wypiera korporacjonizm, dla którego „zysk jest bogiem, a nie dobrem publicznym”. Niestety, jak stwierdza Autorka – w parze z własnością nie idzie odpowiedzialność, czego dowodzi choćby kryzys ekonomiczny z 2008 r. Książka Potulickiej jest więc przestrogą, groźną przypowieścią, znakomicie idącą w parze z refleksjami Danilewskiej, na przekór dziewiętnastowiecznym reminiscencjom Impulsu.

Ostatnia propozycja Impulsu może nieco naszych stałych Klientów zaskoczyć… Poświęcone używkom publikacje przyzwyczaiły nas do jednostronnego ujęcia tematu, jasno wyznaczającego kierunek czytelniczej interpretacji; inaczej postąpiła Beata Hoffmann, pisząc narkotyki w kulturze młodzieżowej. Nie znaczy to, że Autorka w jakikolwiek sposób popiera czy uzasadnia zjawisko narkomanii – cechą osobowości twórczej autorki Perfum (Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2013) jest pasja analizowania zjawisk społecznych, jakim bez wątpienia pozostaje stosowanie środków psychotropowych, niezależnie od ich moralnego wydźwięku. Narkotyki w ujęciu Beaty Hoffmann postrzegane są przez pryzmat konkretnych subkultur czy środowisk, dla których środki odurzające stanowiły swoiste sine qua non. I tak Autorka zabiera nas w egzotyczną podróż, gdzie punktem wyjścia jest paryska bohema spod znaku Baudelaire’a i la belleepoque, a przystankami Londyn czasów Sex Pistols czy rockowisko z polskim „kompotem” w tle. Hoffmann nie ocenia, jedynie bada i przedstawia, słucha z zaciekawieniem (książkę wypełniają po części fragmenty autentycznych wywiadów; część respondentów zmarła na długo przed ukazaniem się książki) i przedstawia Czytelnikowi swe obserwacje. Opowieść, być może całkiem bezwiednie, okazała się być fascynującą, jak każda historia z szaleństwem w tle…

Zapraszamy do naszych książek, do autorów, do nas!

Kategorie: Edukacja

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.