Jaśniejsze światło rzucone na męską psychikę

Jaśniejsze światło rzucone na męską psychikę
Jaśniejsze światło rzucone na męską psychikę
 – Mike Gayle Zupełnie nowy przyjaciel

11 marca nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo ukazał się Zupełnie nowy przyjaciel – książka Mike’a Gayle’a,  króla komedii stosunków damsko-męskich.
ONA NIE PODOBA SIĘ JEMU. ON NIE PODOBA SIĘ JEJ.
A ZATEM MOGLIBY ZOSTAĆ PRZYJACIÓŁMI…

Kiedy Ashley prosi swego chłopaka Roba, żeby wyprowadził się z Londynu i przeniósł do niej w Manchesterze, będzie to oznaczało nie tylko przeprowadzkę, lecz również zostawienie najlepszych kumpli. Wierząc w potęgę miłości i w to, że zdoła nawiązać nowe znajomości, Rob decyduje się na ten krok. Po pół roku, gdy nie udało mu się nawet znaleźć kolegi do pubu, zdaje sobie sprawę, że znalezienie przyjaciela po trzydziestce jest naprawdę trudne. Ponieważ konieczne są drastyczne kroki, narzeczona wysyła za niego ogłoszenie do gazety. Po trzech nieznośnie upokarzających „randkach z facetami” Rob zaczyna wpadać w rozpacz, ale nagle dopisuje mu szczęście… Jest jednak pewien kłopot. Nowy przyjaciel Roba nie tylko nie zna się na muzyce, piłce i wymiarach supermodelek, na dodatek ma jedną poważną wadę… Jest kobietą! 

Od przeniesienia się do Manchesteru upłynęły już cztery miesiące, a Rob ciągle jeszcze nie miał przyjaciela. Dzień po marcowym przyjęciu oznajmił zaskoczonej Ashley, że jest skłonny przyjąć jej propozycję, którą przedtem odrzucił: niech popyta znajomych, czy nie znają kogoś, kto byłby gotów pójść z nim na drinka. Tydzień później spotkał się z Peterem Nichollsem, bratem koleżanki Ashley z pracy, Lucy. Peter miał trzydzieści dziewięć lat i od kilkunastu był inżynierem wojskowym, ale niedawno rzucił służbę i zaczął pracować w firmie transportowej ojca w Bolton. Ashley zdawało się, że będą mieli „kupę rzeczy do obgadania”, bo Peter był na Rolling Stonesach na Wembley, a w kolekcji płyt Roba zauważyła składankę ich największych przebojów.
Jednak gdy Peter zadzwonił do Roba, bynajmniej nie rozmawiali o Stonesach. Peter upierał się, żeby zamiast iść do pubu umówili się na partię squasha. Rob nie grał w squasha od czasów studenckich, ale skłonny był spróbować i rozegrali cztery mecze z rzędu, które Peter wygrał bez straty punktu. Na tym nie koniec upokorzeń: w barze centrum sportowego Peter obalił dwa kufle fostersa w czasie, w którym Rob przełknął połówkę guinessa. A na koniec wieczoru – który cały czas toczył się w takim tempie – Peter był tak bardzo pijany, że Rob musiał upychać go na tylnym siedzeniu taksówki i wybulić dodatkowe dziesięć funtów, żeby kierowca zechciał odstawić tamtego pod drzwi domu.
Na początku maja Rob był w lokalu ze Stuartem Farleyem, kuratorem w Salford. Ashley obcinała włosy i opowiadała styliście, Sianowi, o tarapatach Roba, na co Sian wspomniał o Stuarcie, swoim byłym lokatorze, który także miał kłopoty z nawiązaniem znajomości. Zgodnie z sugestią Stuarta spotkali się w pubie Wellington Arms w centrum miasta. Rozmowa toczyła się całkiem przyjemnie, Stuart okazał się dość miłym gościem, dopóki nie przyznał się do entuzjazmu dla prawdziwego piwa ale. Roba niezbyt to interesowało, jednak chciał okazać się człowiekiem o szerokich horyzontach i zachęcił Stuarta, żeby opowiedział mu o swej pasji, czego natychmiast pożałował. Z wytartego plecaka Stuart wyciągnął czarny notes, w który miał spisane wszystkie puby, które odwiedził w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Przy każdej nazwie widniały skomplikowane symbole, oznaczające „zasadnicze” kategorie, takie jak: wygoda, znajomość ale wśród personelu, wystrój i obsługa. Rob wolał oszczędzić Stuarta i nie mówić mu, że pije tylko carlsberga i guinessa. Na koniec wieczoru Stuart oznajmił, ze świetnie się bawił i zaproponował spotkanie, ponieważ w Salfordzkim Czarnym Koniu za tydzień miał się odbyć festiwal Specjalnych Piw Świata. Kilka dni później Stuart nagrał się Robowi na komórkę, ale ten nie oddzwonił.
Tydzień później poznał Russella, dwudziestosiedmioletniego lekarza, który nie znał Manchesteru. Ashley mówiła, że na pewno się dogadają, bo Russell lubi „dobrą muzykę i dobre filmy”. Za namową Russella spotkali się w barze o nazwie Praga V. Rob był tam po raz pierwszy, a  Russell od razu przypadł mu do gustu. Był cool, ale nie przesadzał. Na koniec powiedział, że bardzo miło spędził czas i że niedługo zadzwoni umówić się na kolejne spotkanie. Jednak gdy minął tydzień i nie było żadnego sygnału, Rob zaczęły opadać wątpliwości. Na koniec, po naleganiach Ashley, zadzwonił i zostawił wiadomość na komórce Russella. Po kilku kolejnych dniach ciszy Rob zamierzał zostawić kolejną wiadomość i już miał wykręcić numer tamtego – „Może zgubił mój numer” (myślał)… ”Może nie odsłuchał poczty. Może…”. I wtedy do niego dotarło: gość zrobił go w balona, a Rob nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Rob tyle razy obiecywał różnym kobietom, że na pewno zadzwoni, teraz przytrafiło mu się to samo ze strony faceta. Ashley przepraszała w imieniu Russella, ale Rob ją uspokoił. – W przyjaźni potrzebna jest pewna wzajemność. Jeżeli jej brakuje, nie ma sensu udawać – tłumaczył.
Za tydzień w sobotę doszedł do wniosku, że pora wziąć własny los w swoje ręce. Dlatego znalazł się w Barze 38 z papierosami i bez zapalniczki.

Kategorie: Literatura

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.