Recenzja książki „Miejsce dla cieni”

Przegląd

Kiedy przeczytałam roboczą wersję książki Miejsce dla cieni od razu napisałam o niej kilka zdań – by nie zgubić tego, jak ją “zobaczyłam”:

Co budzi dziecięce lęki? Jest tego sporo: zmartwienie, niepowodzenie, trauma, rodzinny sekret, wstyd, trudne doświadczenie i różne inne skrywane tajemnice. Nie mamy jednego lęku. Lila ma cień, który mimo, że głęboko ukryty, w pewnym momencie dochodzi do głosu i zaczyna jej utrudniać życie. Dzieci, podobne jak Lila, często nie potrafią wypowiedzieć na głos swoich obaw i lęków. Ich strategia to zazwyczaj ignorowanie, udawanie, milczenie. Użyta w książce metafora snu i cyrku pozwala na bezpieczną projekcję i konfrontację z naszymi lękami. To także rodzaj spotkania ze sobą samym, nauka oswajania naszych cieni – tych lękotwórczych i tych siłotwórczych. Ta książka jest jak pierwszy elementarz do nauki siebie – pomaga odkrywać i rozumieć własne „ja”, sięgać do tego, co nie jest do końca jasne i pokorne, ale jest nasze. Dzięki zrozumieniu tego i „psychologicznej refleksji” można ze spokojem opowiedzieć komuś o swoich cieniach i usłyszeć zapewnienie, że „tam gdzie są cienie, jest także światło”.

Dlaczego objęłam książkę patronatem (i oczywiście zgodziłam się od razu)?

Bo książka jest absolutnie wyjątkowa, mocno metaforyczna, z ogromną przestrzenią na interpretacje i pracę na wielu poziomach, z wieloma tematami do rozmów.

To książka dla wszystkich: dzieci (6+), nastolatków, młodzieży, dorosłych, seniorów. Każda z tych grup odczytywać ją będzie adekwatnie do osobistego doświadczenia i rozumienia tej części nas, którą czasem próbujemy ukryć. Ta adekwatność w przypadku tej książki to przede wszystkim duża plastyczność rozmowy, ale też gotowość na taką rozmowę lub „przeżycie” tekstu wewnątrz siebie – właśnie tam, gdzie „bawią się” moje cienie. Dlatego do razu uwrażliwiam na to, aby podczas pracy z książką nie zmuszać nikogo do definiowania swoich cieni na głos.

Książkę czytałam już z kilkoma uczniami, ustaliliśmy od razu, że oczywiście i oni i ja mamy swoje cienie, ale nie musimy ich dziś ujawniać (jeśli nie chcemy). Przypominam im jednak, że zawsze, kiedy jakiś cień zacznie nam sprawiać kłopot, warto porozmawiać o nim z kimś zaufanym (zawsze też pytam, czy uczeń ma takie osoby). Usłyszałam od nich piękne interpretacje książki, np. „że trzeba korzystać jak cienie tańczą” oraz „że trzeba wyciągać wnioski z naszych błędów i z naszego doświadczenia”. Zwrócili też uwagę na to, że książka uświadamia wspólne z innymi doświadczenia – nie tylko to, że ktoś też ma cienie, ale również fakt, że może nawet ma takie cienie jak ja. A ich ulubioną ilustracją jest ta zakończona słowami „Bo razem znaczyli o wiele więcej niż każde z osobna”.

Książka jest też pełną wrażliwości podróżą, która stwarza okazję do „poprzyglądania się sobie”, prowadzi do uświadomienia sobie naszych cieni oraz do ich akceptacji. Jest też o odwadze podjęcia próby zmierzenia się i przyjrzenia się swojemu cieniowi „jak nigdy wcześniej”. Być może też zrozumienia, że nasz cień jest z nami przecież zawsze. Dodatkową perspektywę wnosi również dedykacja autorki „(…) Dla wszystkich naszych przodków, których cienie nosimy w sobie”…

Roksana Kociołek-Kaszyńska, pedagog, socjoterapeutka, biblioterapeuta, psychotraumatolog Bajkowe Rozmowy z Panią Roxi

🔵 Dowiedz się więcej o książce: https://wydawnictwokropka.com.pl/ksiazki/135-miejsce-dla-cieni

Po więcej inspirujących książek, które rozbudzają ciekawość, odpowiadają na dziecięce pytania, zachęcają do nieszablonowego myślenia, wzbogacają wiedzę o świecie, a przede wszystkim sprawiają dzieciom frajdę zajrzyjcie na stronę wydawnictwa Kropka: https://wydawnictwokropka.com.pl/ksiazki

Tagi: KROPKA