I jest jak jakiś mnich w dżinsach, otwarty na współczesność i jej jazgot, na tę “pianę mediów”, ale jednocześnie gdzieś tam w środku zamknięty, skupiony na swej dziwnej modlitwie czy medytacji. Dlatego te wiersze tak zaskakują, dziwią, przyciągają i za każdym razem wydają się inne, ujawniając w lekturze kolejną warstwę.
Karol Maliszewski
Jak tę samą estetykę przyjąłem za swoją
Dariuszowi Sośnickiemu
Musi być w nas nieporządek. Gdy się rano budzę,
każdy włos opada swoim własnym trybem,
słońce rzuca światło tylko na podłogę albo deszcz
stoi ukosem. Być może jest też w nas potrzeba symetrii,
skoro żołnierze czwórkami opuszczają wartę, ale nie
przeceniałbym takiej przesłanki. Dziecko puszczy
siada przy klawesynie, nieforemne dłonie spadają
na dźwięki i – ach! – rozbrzmiewa z nieparzystych
ust martwej publiczności. To czas awanturników,
rabusiów, włóczęgów, kiełznających chaos
za pomocą bata, wędrówki czy szybkiego skoku,
odwracających się na pięcie od świata równych
domów, prostopadłych ulic. I niknących z godnością
na ciemnych kontynentach, które cierpliwie sadzą
na obrzeżach mapy.
Klawesyn milknie i sączy się cisza,
rektor konserwatorium podchodzi do okna,
patrzy zadumany: chmur – siedem, słońc – jedno.
„Citoyens, zostańcie, krew jest w nas spokojna”.
Artykuły powiązane:
Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/wirtua/domains/wirtualnywydawca.pl/public_html/wp-content/themes/waszww-theme/includes/single/post-tags.php on line 4
O autorze
Artykuły powiązane
Skomentuj
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.






