Penelope Bloom, JEGO BANAN
(HIS BANANA)
Penelope Bloom
Tłumaczenie: Xenia Wiśniewska
Premiera: 13 marca 2019
Najseksowniejsza komedia romantyczna tej wiosny!
Mój szef lubi jasne zasady, jednej z nich nikt nie odważył się złamać…
Chodzi o jego banana. Nikomu nie wolno go tknąć.
Oczywiście, to ja nieopatrznie sięgnęłam po jego banana.
Technicznie rzecz ujmując, wsadziłam go sobie do ust.
Co więcej, przeżułam… a nawet połknęłam.
Taaak, wiem. Niedobra, niedobra dziewczynka.
I wtedy go zobaczyłam. Wierzcie mi lub nie, ale to, że właśnie dławiłam się jego bananem, raczej nie zrobiło na nim najlepszego wrażenia.
Zacznijmy jednak od początku. Zanim miałam czelność sięgnąć po banana należącego do milionera, dostałam swoje pierwsze ważne zlecenie jako reporterka. I wyjątkowo nie było to jak zwykle byle jakie zadanie, wyskrobki z dna garnka, których nikt nie chciał. Nic w stylu przepytywania śmieciarza o jego ulubione rejony miasta czy pisania o doniosłości zbierania psich kup z trawników i placów.
Nie. Nic z powyższych, dziękuję bardzo.
To był prawdziwy przełom w mojej karierze. Szansa, by udowodnić, że nie jestem żadną nieudolną, niezdarną, przyciągającą pecha, chodzącą katastrofą. Wchodziłam w środowisko biznesowe – miałam zinfiltrować Galleon Enterprises, by potwierdzić zarzuty o przekręty finansowe.
(Tu wchodzi podkład muzyczny z Jamesa Bonda.)
Wreszcie byłam na właściwym miejscu. Jedyne, co musiałam zrobić, to zdobyć posadę stażystki i zdemaskować Bruce’a Chambersona. Starając się przy tym nie zwracać uwagi na to, że facet wygląda jak wyrzeźbiony z płynnego kobiecego pożądania, a inni mężczyźni po prostu muszą przy nim zastanowić się nad swoją seksualnością. To się musiało udać. Bez żadnych katastrof. Zero fuszerki. Weź się w garść, skup się! – na mniej niż godzinkę.
Przenieśmy się teraz do sali konferencyjnej. To tutaj znajdziecie mnie przed tą poważną, kluczową dla mojej kariery rozmową. Z bananem w dłoni. Podpisanym JEGO imieniem. Już za chwilkę on pojawi się w drzwiach i zobaczy mnie ze zdradzieckim żółtym dowodem mojej winy. A kilka sekund później zdecyduje się… mnie zatrudnić.
Tak, wiem. Ja też nie uznałam tego za dobry znak.
Perfekcyjne połączenie uroczej komedii z gorącym romansem.







