"Dziecko dla odważnych" – nowość Naszej Księgarni

"Dziecko dla odważnych" – nowość Naszej Księgarni
 
logo   Dziecko dla odważnych
Leszek K. Talko

 

A więc będziecie mieli dziecko. Gratulacje. A może to przyjaciołom urodzi się dzidziuś? To wspaniale. Myślicie sobie, że jest pięknie. I macie rację. Myślicie sobie, że wasze życie się zmieni – macie rację. Marzycie o życiu jak z obrazka w piśmie ilustrowanym: wy zrelaksowani, a uśmiechnięty maluszek rozkosznie gaworzy – no cóż, to nie do końca prawda.
Sądzicie, że wasze życie się nie zmieni? Nic bardziej błędnego. Wasze małżeństwo przewróci się do góry nogami, zaczną się kłopoty w pracy i będziecie zmęczeni tak jak nigdy, i być może jedno z was zwariuje.
Myślicie sobie, że to przesada?
Ha, żeby to była choć połowa prawdy.

„Dziecko dla odważnych” składa się z wcześniej wydanych pozycji: „Dziecko dla początkujących”, „Dziecko dla średnio zaawansowanych” oraz „Dziecko dla profesjonalistów”. W tomie znajduje się także superdodatek „Dziecko dla zawodowców”, zawierający niepublikowane dotąd opowieści.

Leszek K. Talko

W lekki popłoch wprawia mnie tylko jedno pytanie: „Czym pan się zajmuje?”.
Zazdroszczę tym, którzy po prostu piszą pisarz albo aktor. Z drugiej strony nie zazdroszczę, bo tylko jedna rzecz naprawdę mnie przeraża – zamknięcie się w jednej etykietce.
Przypatrzmy się tym etykietkom.
Z wykształcenia archeolog śródziemnomorski, specjalizacja w Syrii, okres brązu, ale nie brnijmy w to dalej.
Z zamiłowania kucharz (chciałbym być Nigellą Lawson) oraz fotograf (chciałbym być Robertem Doisneau). Ale pech – za gotowanie i fotografowanie nikt mi nie płaci.
Płacą mi za pisanie reportaży (od 15 lat w Gazecie Wyborczej), pisanie felietonów oraz scenariuszy, ale tak naprawdę chciałbym być takim facetem jak Bernard Henri Levy, Francuz, który jest skrzyżowaniem poważnego filozofa, autorytetu i reportera. Ale pech – nikt nie chce mi płacić za filozofowanie. A już na pewno niepoważne filozofowanie.
Piszę książki – przeważnie śmieszne, choć o poważnych rzeczach. Wreszcie zacząłem poważną (choć o śmiesznych rzeczach), za którą może mi ktoś zapłaci. Kryminał zresztą, bo najlepiej pisać coś takiego, co chciałoby się samemu przeczytać. Dotyczy to zresztą również gotowania.
 

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.