Gotuj i jedz jak Shaq! Wyjątkowa książka kucharska

Przegląd


Shaquille O’Neal uwielbia jedzenie. W zasadzie fani programu Inside the NBA mogą być pewni, że członek Koszykarskiej Galerii Sław opowie swoim współprowadzącym o tym, co dokładnie zjadł na obiad, podczas gdy oni będą analizować sytuacje meczowe. Teraz i Ty możesz przygotować potrawy prosto z kuchni Shaqa!

Miłość Shaqa do jedzenia i rodzinnego gotowania zaczęła kiełkować już w dzieciństwie, kiedy to jeszcze dla niego i trójki rodzeństwa gotowała mama. Wraz z założeniem własnej rodziny, Shaq zaangażował się w budowanie i pielęgnowanie więzi pomiędzy jej członkami poprzez wspólne czerpanie radości z jedzenia. W swojej książce W rodzinnym stylu Shaqa, znany z niepowtarzalnego poczucia humoru sportowiec proponuje nam 80 przepisów, które uświetnią rodzinne posiłki, a także 100 zdjęć, które zaostrzą nasz apetyt. Począwszy od Gofrów ziemniaczanych z nadzieniem, poprzez Makaron z serem w stylu południowo amerykańskim i Grillowane udka z kurczaka z zapiekanką z batatów, aż po Pikantną Jambalayę z klopsikami Andouille – każdą z tych potraw mogą z łatwością przygotować domowi zapracowani kucharze i dostarczyć ją na stół tuż po zakończonym treningu swoich dzieci lub gdy dom jest pełen gości pragnących wspólnie obejrzeć mecz.

Nawet całkowity nowicjusz bez obaw poradzi sobie z tymi przepisami już przy pierwszym podejściu, a z każdą powtórką będzie mu szło już tylko lepiej. Kiedy talerze po głównym posiłku zostaną już opróżnione, przyjdzie też czas na pudding bananowy (sprawdza się przy każdej okazji!) lub jeden z innych ulubionych deserów rodziny Shaqa. A zatem… do ataku drogi Shaqu… tym razem w kuchni!

Fragment książki:
„Wiem, co możecie sobie pomyśleć: czy to możliwe, że legendarny koszykarz, członek Galerii Sław pisze książkę kucharską? Co taki ktoś jak ja mógłby wiedzieć o jedzeniu i gotowaniu? A więc pozwólcie, że coś Wam powiem: przy wzroście 2,16 m, wadze 147 kg, rozpiętości ramion 2,31 m i stopie w rozmiarze 22, nie można nie wiedzieć przynajmniej kilku podstawowych rzeczy o jedzeniu. Często lubię sobie żartować, że klasyfikację G-14 – specjalny certyfikat, który otrzymujesz po zdobyciu tytułów – uzyskałem właśnie za to, że wiem coś niecoś o tym, jak przygotować dobry posiłek.

Przez długi czas nie musiałem się zbytnio zastanawiać nad tym, co wpycham w te moje wielkie usta. Miałem siostry i mamę – moim zadaniem było sprawowanie nad nimi opieki, podczas gdy one rozpieszczały mnie i gotowały. I muszę przyznać, że robiły to doskonale. Makaron zapiekany z sosem serowym, kurczak smażony, kurczak grillowany i pudding bananowy w ich wykonaniu nie miały sobie równych. No i do tego dużo szpinaku, który był jedynym warzywem, jakie chętnie jadłem. Wyobrażałem sobie bowiem, że jestem Popeyem, który czerpie z niego siłę. Chociaż nie mieliśmy zbyt wiele, zawsze jedliśmy dobre i pożywne posiłki. Nie wiem, jak moja mama to robiła, ale każdy dzień oznaczał piekielnie dobre śniadanie, cholernie smaczny lunch w szkole i niebywale pyszną kolację.

Lucille O’Neil była istną domową czarodziejką – wiedziała, jak zrobić czegoś dużo, mając tak niewiele. Potrafiła sprytnie wykorzystywać niedrogie składniki, takie jak jajka i kurczak, i umiejętnie zmieniać je w ciągu tygodnia. Potem, gdy pieniądze zaczęły się kończyć, naszą bezpieczną przystanią stawały się zboża, zwłaszcza płatki śniadaniowe Frosted Flakes, które do dziś pozostają jednym z moich ulubionych posiłków. Najlepiej zajrzyjcie do mojej spiżarni (i do moich przepisów na Tosty francuskie w płatkach śniadaniowych Frosted Flakes na stronie 93 i Ciasteczka z płatkami śniadaniowymi Frosted Flakes i chipsami czekoladowymi – na stronie 213), aby przekonać się, że w moim domu zawsze jest jakieś dziesięć funtów cukru, abyśmy mogli cieszyć się tym, co mamy. Nasza mama nie tylko dbała o to, abyśmy nigdy nie odczuwali, że czegoś może nie starczyć dla nas wszystkich, ale także dzięki niej zawsze było miejsce dla większej liczby osób przy stole. Możecie się zastanawiać, skąd wzięła się u mnie ta sylwetka, ale spójrzcie tylko na moją mamę i od razu będziecie wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za tego starego kolosa.

Często lubię powtarzać, że tym, co mnie najbardziej motywuje, są moi MBA – mama (M), dzieci (B – babies) i koledzy (A – associates). Mam brata i siostry, ciotki i wujków, siostrzeńców/bratanków i siostrzenice/bratanice, sześcioro uroczych dzieciaków z dwiema pięknymi kobietami oraz kolegów z drużyny, którzy na przestrzeni lat wraz ze swoimi rodzinami stali się dla mnie bliscy jak rodzina. Staram się dbać o całą tę ekipę na wiele różnych sposobów, a jak zapewne wiecie, trudno mówić o sprawowaniu nad kimś dobrej opieki bez zapewnienia mu przyzwoitego jedzenia; niezależnie od tego, czy są to ludzie, którzy wpadają na mecz, grilla, śniadanie, czy po prostu chcą sobie u mnie odpocząć. A teraz, kiedy jestem w średnim wieku, w końcu zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas, abym wniósł coś od siebie do świata kulinariów. Pomyślałem: Wiesz co? Muszę się nauczyć gotować. Chcę, żeby moja mama oficjalnie odłożyła swój fartuch, przeszła na zasłużoną emeryturę i miała czas, aby się odprężyć i obejrzeć kolejny odcinek swojego ulubionego Szpitala Miejskiego. I chcę gotować dla moich dzieci, które dorastając, nauczyły się trzech rzeczy: (1) że nigdy nie należy przerywać tatusiowi drzemki w dniu meczu, (2) że moja miłość do nich jest bezwarunkowa – na zawsze i na wieki oraz (3) że jeśli chcesz dotknąć mojego sera, musisz uzyskać trzy stopnie naukowe; bakał arza, magistra i doktora lub doktora nauk prawnych. A teraz, zwłaszcza dzięki temu, że większą część roku 2020 spędzaliśmy ze sobą razem 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, również wiedzą, że mam im coś do zaoferowania także w kuchni.

Misja polegająca na doskonaleniu umiejętności kulinarnych skłoniła mnie do zadbania o odpowiednie wyposażenie mojego zaplecza kuchennego – o beztłuszczową frytkownicę Digital Air Fryer, elektryczny grill wewnętrzny/patelnię 2w1, czy też urządzenie Super Blend & Go System, abym mógł po prostu nacisnąć przycisk, odejść, porozmawiać z moimi dziećmi, może zjeść Truskawkowe Shaquiri i dzyń, dzyń postawić obiad na stole. Czy możesz przygotować zamieszczone tu przepisy bez pomocy tych oszczędzających czas, pracujących na pełnych obrotach i ułatwiających życie urządzeń? Z całą pewnością tak. A czy uważam, że kuchnia każdego z Was stanie się lepsza z odrobiną Shaqa? Jasna sprawa!

Jednak ta książka ma być przede wszystkim o jedzeniu. Kiedy nadszedł czas na wymyślenie dla niej tytułu, początkowo miał on brzmieć Recipes for Dummies (Przepisy dla początkujących), aby podkreślić, jak łatwe będą omówione w niej metody. Następnie pomyślałem, że może lepiej nadam jej tytuł Shaq-a-Nova, ponieważ chciałem pokazać wszystkim młodym ludziom, jak ważne i proste może okazać się zrobienie czegoś pożytecznego w domu. Aż wreszcie przyszedł mi do głowy właściwy tytuł: Shaq’s Family Style (Kuchnia Shaqa w stylu rodzinnym), ponieważ uznałem, że jeśli robisz posiłki dla swoich bliskich, to nawet jeśli decydujesz się na to tylko w jeden lub dwa wieczory w tygodniu, to i tak jesteś na wygranej pozycji.

Przepisy, które tu znajdziesz, inspirowane są mieszanką różnych elementów: głównie są to propozycje dań, które wiem, że potrafię zrobić, jak chociażby w przypadku niezbyt trudnych rzeczy, które pamiętam z dzieciństwa (naleśniki, smażony kurczak, kurczak grillowany, makaron z serem typu mac’n’cheese, pudding bananowy, Oreos). Ponadto znajdziesz tu przepisy inspirowane miejscami, w których byłem (gofry z Atlanty, żeberka w stylu St. Louis, jambalaya z Luizjany), ludźmi, których kocham (pieczeń mojej mamy, spaghetti z klopsikami), rzeczami w które wierzę (np. rodzaj wyśmienitego mięsa z Meat District, które można wykorzystać do wszystkiego, od ciasta tamale po hamburgery) i oczywiście niektórymi spośród mojej światowej sławy wynalazków, takimi jak ramen o smaku kurczaka, duży kurczak lub thammiches (nie mylić z kanapkami). Przepisy te zapewnią Ci możliwość przygotowania każdego posiłku w ciągu dnia, niezależnie od tego, czy będzie on przeznaczony tylko dla Ciebie i najbliższej rodziny, czy dla całej okolicy. Dorzuciłem nawet kilka propozycji dla tych, którzy wolą odżywiać się w sposób nieco zdrowszy. Nie mogę powiedzieć, że myślę o tym przez cały czas, ale mam pełną świadomość tego, jak ważne jest zrównoważenie tych wszystkich krewetek, kasz i polędwiczek z kurczaka czymś znacznie lżejszym, aby nie wyhodować wielkiego, odstającego brzucha. Muszę przyznać, że te przepisy są bardziej ekscytujące niż dieta z sielawą i szparagami, do której próbował mnie przekonać mój trener Roc Shabazz, i wciąż mogą sprawić, że będziecie wyglądać na tak silnych jak ja. Ale tak naprawdę wszystko to, co robimy od podstaw jest znacznie lepsze niż jedzenie, które dostajemy w drive-thru lub podgrzewamy po wyjęciu z opakowania.”

 

Kategorie: Hobby i Poradniki
Tagi: SQN