"Całe środowisko książki znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji, której być może nie przetrwa"

"Całe środowisko książki znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji, której być może nie przetrwa"
Odpowiedź na Apel Rady IKP

Całe środowisko książki znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji, której być może nie przetrwa (obym okazał się marnym prorokiem). Wielokrotnie wydawcy i księgarze wypowiadali się na forum publicznym jednym głosem, broniąc nie tylko wspólnych interesów, ale całego rynku i samej książki. Apel wystosowany przez Radę IKP martwi szczególnie, bo jest agresywny i oparty na insynuacji. Nie jest bowiem prawdą twierdzenie, iż Rada PIK nigdy nie wypowiadała się o zagrożeniu, jakie dla organizacji dystrybucji stanowi program „Tani podręcznik” MEN. Rada PIK złożyła w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży opinię, w której połowa tekstu mówi o zagrożeniu, jakie dla księgarstwa niesie zapis o tym, iż dyrektor szkoły ma obowiązek informowania o najlepszych dostawcach. Mowa jest też tam o zagrożeniu korupcją (opinia w załączniku). Jest to wciąż ważna opinia wobec prac toczących się w tejże Komisji. Również w przywoływanej w linku opinii PIK o projekcie rządowym z 7.XI.2006 (rozpatrywanym przez Komisję „Solidarne Państwo”) jest wyraźnie mowa o zagrożeniu korupcją i braku koncepcji dystrybucji w programie MEN.

 
Rada PIK nie wypowiada się natomiast publicznie na temat samego zjawiska handlu w szkołach, ponieważ czym innym jest sprzeciw wobec propozycji rządowych i poselskich, aby zinstytucjonalizować zjawisko korupcjogenne (czyli wybór przez dyrektora najlepszego dostawcy dla całej szkoły), czym innym natomiast stosunek do samego handlu w szkołach, który – jak wszystkim wiadomo – ma swe formy uczciwe i legalne, jak i nieuczciwe i szarostrefowe. Nie wyobrażam sobie, aby Izba gospodarcza mogła potępiać legalne formy handlu, które leżą w interesie jej członków. Rada PIK może jedynie optować za tym, aby handel w szkole (dopóki nie zabrania go prawo) przybierał formy wyłącznie legalne i uczciwe.
 
Dobrze też wszystkim wiadomo, iż w naszym środowisku nie ma jednomyślności co do zgodności z prawem tej formy sprzedaży podręczników. Nie dziwię się księgarzom, iż bronią swych interesów i usiłują całkowicie wyrzucić wydawców ze szkół. Osobiście uważam, iż skierowanie handlu podręczników wyłącznie do księgarń zlikwidowałoby wiele patologii i w dłuższej perspektywie służyłoby interesom wydawców edukacyjnych, lecz mój pogląd nie jest w Izbie dominujący. Jest jednak znacznym nadużyciem twierdzeniem, iż Izba realizuje interesy kilku dużych wydawnictw edukacyjnych. Izba zachowuje się jak European Booksellers Federation, która popiera zarówno tych swoich członków, którzy mają u siebie stałe ceny na książki, jak i tych, którzy wolą całkowicie wolny rynek.
 
Wszyscy wiemy, iż w Izbie księgarskiej zbliżają się wybory, istnieje też szansa na zjednoczenie obu rywalizujących ze sobą Izb księgarskich (IKP i IKN). Trudno się dziwić, że przed wyborami obecne władze IKP chcą zdobyć popularność gestami witanymi aplauzem przez swych członków. Ostrzegam jednak przed pogłębianiem i tak już olbrzymiej przepaści między różnymi środowiskami świata książki. Jeśli walczymy wspólnie z Ministerstwem Edukacji w imię wolnego rynku to pamiętajmy też, że ten wolny rynek polega na wolnej, konkurencyjnej grze wszystkich podmiotów. Naszym wspólnym zadaniem jest troska, aby reguły gry były zawsze czyste.

 
Piotr Marciszuk, Prezes PIK
Warszawa, 28 lutego 2007

 

Kategorie: Edukacja, Instytucje

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.