Niebezpieczny gadżet z "Kaczorem Donaldem"

Niebezpieczny gadżet z "Kaczorem Donaldem"
Do jednego z ostatnich numerów “Kaczora Donalda” firma Egmont dołączyła “bombę
śmierdziuchową”. Pomysł okazał się całkowitą porażką. Wiele dzieci z całej Polski
zatruło się zabawką, a część z nich trafiła do szpitala. Wszystkie skarżyły się
na bóle głowy, brzucha i miały przekrwione spojówki.
 
WirtualnyWydawca: Skąd się wzięły bomby śmierdziuchowe? Kto jest ich producentem?
 
Tomasz Kołodziejczak-Wydawnictwo Egmont: Wydawnictwo działa na rynku polskim od 15 lat. W ciągu roku dodajemy do czasopisma
“Kaczor Donald” około 150 zabawek. Gadżety wybierane są z ofert różnych firm.
Importerem “Bomb śmierdziuchowych” jest firma One Dollar Group Sp. z o.o.
 
WW: Czy produkt został przetestowany, zawiera jakieś substancje trujące?
 
TK: Odpaliliśmy coś takiego w firmie, trochę śmierdziało i nikomu nic się nie stało,
więc postanowilismy dodać gadżet do gazety. Produkt nie zawiera żadnych substancji
trujących. Dzieci, które przytruły się zabawką mogły być uczulone na którąś substancję,
lub mogły mieć reakcje wymiotne. Produkt zastosowany zgodnie z instrukcją nie
jest szkodliwy dla zdrowia.
 
WW: A jednak pojawiły się kłopoty w związku z użytkowaniem “bomby śmierdziuchowej”. 
 
TK: Skutki zastosowania przerosły nasze wyobrażenia. Jest to bardzo przykra sytuacja
i zarazem pierwszy taki przypadek od 10 lat. Pismo trafiło do kiosków 17 listopada.
Już w czasie pierwszych dwóch dni dystrybucji doszły do nas informacje o kłopotach
związanych z niewłaściwym użytkowaniem zabawki. Nie bacząc na konsekwencje finansowe,
19 listopada podjęliśmy decyzję o wycofaniu nakładu. Nastąpiło to zanim pojawiły
się pierwsze sygnały o problemach zdrowotnych dzieci. Dodatkowo opublikowaliśmy
w internecie komunikaty skierowane do rodziców, aby przestrzegli swoje dzieci
przed niewłaściwym zastosowaniem zabawki. Dzieci wyszły ze szpitala bez jakichkolwiek
poważnych urazów zdrowotnych. Cały czas jesteśmy w kontakcie z poszkodowanymi.
 
WW: Co z aspektem prawnym, czy UOKiK wszczęło postępowanie karne w tej sprawie?
 
TK: Zabawka spełnia wszelkie europejskie normy i atesty. Jest ogólnie dostępna na
rynku. W sensie prawnym wypuściliśmy produkt całkowicie bezpieczny. Podjęliśmy
również wszelkie możliwe działania, które mogliśmy podjąć jako wydawnictwo w związku
z zaistniałą sytuacją, wycofanie produktu, komentarze w internecie, kontakt z
poszkodowanymi itp. Mimo to UOKiK wszczęło już postępowanie w tej sprawie. Jednak,
czy zostaną nałożone jakieś kary na wydawnictwo, przekonamy sie za jakiś czas.
Narazie zdarzają się tylko niemiłe żarty np. podrzucanie “bomb śmierdziuchowych”
przez dziennikarzy. Zapewniamy, że po tym przykrym wydarzeniu będziemy zwracać
jeszcze większą uwagę na dobór zabawek, dołączanych do naszych gazet.
 
WW: Dziękujemy za rozmowę.
Kategorie: Rynek Polski

O autorze

Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować.